To będzie ciężki rok dla małych sklepów

Norbert Ziętal n.zietal@nowiny24.pl
To będzie ciężki rok dla małych sklepówDyskonty, oferujące towary w niskich cenach, są największym zagrożeniem dla drobnego handlu.
To będzie ciężki rok dla małych sklepówDyskonty, oferujące towary w niskich cenach, są największym zagrożeniem dla drobnego handlu. Norbert Ziętal
Małe, rodzinne sklepy spożywcze to coraz większa rzadkość. Tylko nieliczne przetrwały, głównie te, przytulone do większych osiedli. Wkrótce ma ich być jeszcze mniej.

Drobny handel leży i nie widać szans na poprawę sytuacji – mówi Ryszard Miłoszewski, prezes przemyskiego oddz. Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. Głównie drobni sklepikarze będą musieli zamykać firmy – prognozuje Polska Izba Handlu.

- Ludzie przychodzą do mnie po drobne zakupy. Głównie dlatego, że jest blisko i nie trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać do wyjścia, jak do dużego sklepu. Świeże pieczywo, coś do chleba, mleko. Dzieci przychodzą po słodycze, latem po lody. Rzadko zdarza się, aby ktoś zostawił więcej niż 30 – 40 złotych - mówi sprzedawczyni w sklepie w Przemyślu.

Interes od kilku lat prowadzi z mężem. Miejsce mają dobre, bo wkoło kilka bloków mieszkalnych. - Kokosów z tego nie ma. Żyjemy z miesiąca na miesiąc – mówi.
 

Złą sytuację w drobnym handlu potwierdza Ryszard Miłoszewski, prezes przemyskiego oddz. Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej.
- Drobny handel leży i nie widać żadnych szans na poprawę tej sytuacji. Małe, rodzinne sklepy albo są likwidowane, albo podpisują umowę francyzową z jakąś dużą siecią – mówi Miłoszewski.
 

Podobnie jest w całej Polsce. Paradoksalnie, jak wynika z przytaczanych przez Newseria Biznes danych firmy doradczej Cushman & Wakefield, nasz kraj zajmuje czwarte miejsce pod względem nowych powierzchni handlowych oddanych do użytku w pierwszej połowie ub. roku. Podobnie będzie w okresie obejmującym druga połowę 2013 i cały 2014 r.
 

- Wśród małych sklepów nadal mamy do czynienia ze stagnacją i lekkimi spadkami sprzedaży – mówi Maciej Ptaszyński, dyr. generalny Polskiej Izby Handlu.
Co wykańcza małe sklepy? Wbrew pozorom nie są to hipermarkety.
- Największym zagrożeniem są dyskonty. Położone na obrzeżach miast hipermarkety nie są tak groźne – nie ma wątpliwości Miłoszewski.
To w dyskontach, choćby Biedronka czy Lidl, Polacy coraz chętniej robią zakupy. Głównie dlatego, że jest taniej.
 

Mali sklepikarze, którzy nadal chcą działać w branży, mogą próbować szans we franczyzie, czyli wejść do większej sieci sklepów. Szansą jest też otwieranie lokali typu convenience. Położonych blisko klientów i oferujących dodatkowe usługi, np. drobne, ciepłe jedzenie. To na razie nowość w Polsce. Obecnie, łącznie ze sklepikami przy stacjach benzynowych, mają zaledwie 1,4 proc. udziału w rynku, do końca 2015 r. ma on urosnąć do 2,3 proc. Spora część z nich to jednak sieciówki.
 

Podatek cukrowy. Podreperuje budżet czy zdrowie Polaków?

Wideo

Materiał oryginalny: To będzie ciężki rok dla małych sklepów - Nowiny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

d
dexter

Dzień z życia Polaka : Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku i zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie . Na koniec siada na włoskiej kanapie pijąc kolumbijską kawe słodzoną ukraińskim cukem i... szuka pracy w niemieckiej gazecie - znowu nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy i a jak jest to za 1200 ??? Gdyby Irlandczyk, Grek czy Niemiec zarabiał 1500 Euro i 5.50 Euro wydawał na litr paliwa, 20 Euro na kino i 250 Euro na średniej klasy buty, 5 tys. Euro za metr kw. mieszkania i 60 tys. Euro za średniej klasy nowy samochód, to na ulicach panowałaby regularna, krwawa wojna! Polska płaca minimalna 334 Euro, minimalna płaca w Irlandii 1462 przy zbliżonych kosztach życia. Polacy to najgłupszy naród na świecie , od zawsze okradany i poniżany, i nawet nie zdający sobie z tego sprawy (vide wyniki wyborów). A teraz jeszcze będziemy się dokładać do wymienionych wyżej państw. Bo nas stać a oni mają mityczny kryzys. To co jest w Polsce to nawet nie można nazwać kryzysem, to jest od zawsze dno i dwa metry mułu!!! Polak jest tanim wyrobnikiem UE, a Polska rynkiem zbytu dla towarów drugiej i trzeciej kategorii po cenach wyższych niż w UE !! LUDZIE OTWÓRZCIE OCZY Gdybym był okupantem i chciał zniszczyć naród to wyganiałbym młodych ,mądrych ludzi zagranicę za chlebem na emigrację, podnosiłbym podatki i wprowadzałbym nowe, dawał podwyżki i kolejne przywileje resortom siłowym, stawiałbym 500 nowych radarów, wzmacniałbym inwigilację obywateli, likwidowałbym państwowe szkolnictwo i służbę zdrowia oraz ograniczałbym do nich dostęp, oddałbym banki, media i handel obcym i wrogom Polski, wyśmiewałbym ich wartości i religię, skłócałbym młodych ze starszymi ,aby przez odwróconą hipotekę przejąć za bezcen ich mieszkania i domy, zachęcałbym ich kobiety do feminizmu ,prostytucji i aborcji ,aby nie nadawały się na dobre matki i żony, zadłużałbym ich bezpośrednio oraz pośrednio przez państwo i gminy, aby nie mogli się temu sprzeciwiać, likwidowałbym ich przemysł ,a w zamian budowałbym ogromne stadiony na kredyt, aby przynosiły straty, dopuszczałbym do sejmu złodziei i degeneratów, itd. Obejrzyj się wokoło!!!!!! niech każdy wklei to raz pod jakimś artykułem

Ł
Łukasz M

Markety stosują często nieuczciwe praktyki handlowe! Markety często posiadają w swojej ofercie produkty, które wyglądają tak samo, ale są w mniejszych opakowaniach! Np. worek zaprawy we wszystkich składach budowlanych ma 25kg, a ta sama zaprawa tego samego producenta w markecie jest w opakowaniu 20kg! Są to pułapki o których się nie mówi. Czy lokalny skład budowlany może konkurować z marketami ceną? Tak, składy budowlane zrzeszają się tworząc grupy zakupowe i uzyskując bardzo atrakcyjne ceny u producentów. Cały czas udział składów i hurtowni budowlanych w zakresie sprzedaży materiałów budowlanych jest dużo większy niż marketów.
www.mam-sklad.pl - zapytaj jednym kliknięciem o ceny materiałów budowlanych 120 hurtowni i wybierz najlepszą ofertę!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3