Tydzień Baby: Mistrzyni obiektywu

Kamilla Placko-Wozińska
Kamilla Placko-Wozińska
Dezodorant baba sfotografowała. Ujęcie słoika z kawą zrobić właśnie zamierzała, gdy męski głos nad uchem jej się rozległ. – Na terenie sklepu zdjęć robić nie wolno – pan w stroju ochroniarza oznajmił. No to baba grzecznie przeprosiła i dalej w półki ruszyła.

Rozejrzała się bacznie, w kolejnej alejce sama całkiem była. Raz jeszcze komórkę wyjęła i makaron uwieczniła. Potem dopiero refleksja ją naszła, że w takim markecie to kamery mieć mogą. Za późno jednak już było. Jak spod ziemi ochroniarz wyrósł przed nią.

– Upomniałem już panią – surowo się odezwał. – Po policję dzwonić mam? Telefon pani zabrać?

Baba, że nie, że po co, że obiecuje, że już więcej zdjęć robić nie będzie. I tak jakoś mile nawet rozmawiać zaczęli.

– Właściwie to po co pani te zdjęcia? – zaintrygowany pan zapytał w końcu.

– A tak… na pamiątkę – wydukała baba, bo nic sensownego do głowy jej nie przyszło. Ochroniarz dziwnie jakoś łypnął i zaraz się pożegnał.

Prawda, co to jej baba wyznać nie chciała, taka była, że okularów zapomniała. Całkiem niedawno jak na chrzcie była, bratanek jej ni z tego ni z owego „Wesołych świąt” powiedział. – Nie ta okoliczność – baba pod stołem kopnęła go lekko. A ów napis na serwetkach ślicznych w aniołki wskazał. Jak nic tam napisane było „Merry Christmas”.

– Nie martw się – baba matkę dziecka pocieszyła. – Przynajmniej przydadzą się jeszcze.

Napis mały rzeczywiście był. Do pocieszań siostra bratankowej się włączyła.

– Ja to w sklepie zdjęcia zawsze robię – poradziła. – A potem powiększam sobie na ekranie i wszystko odczytać mogę. Nie tylko cenę, ale i producenta, i składniki…

I jej jakoś się udaje, a baba raz spróbowała i od razu wpadła.

– Tak już jest, że inni szczęścia więcej mają… – przyjaciółka podsumowała, a baba potaknęła zdecydowanie, bo koleżankę trochę obgadywały właśnie, co męża takiego trafiła, że mało, że gotuje chętnie i smacznie, to i zmywa czasami. A okna to sam przed świętami umył. I żeby nie było – do tego wszystkiego to zarabia jeszcze całkiem, całkiem.

– Ja z nim nie wytrzymam! To się rozwodem skończy – koleżanka ku zdumieniu przyjaciółek obwieściła. – Przed tymi świętami to oszaleję chyba, tyle mam na głowie.

– No, wiesz, co ty na głowie mieć możesz? Okna ci Waldek umył, żurek ugotuje i kaczkę na obiad upiecze – baba zaprotestowała.

– Dużo jeszcze roboty zostało – żona, co szczęścia własnego nie docenia, wyjaśniła. – Podłogi, dywany…

– Mycie podłóg to nie problem, raz dwa ci pójdzie, z dywanami też – baba pocieszyła.

– Dlaczego mi ma pójść? – koleżanka jakby się zadziwiła. – Waldek pomyje przecież…

Babę aż zapchało z wrażenia, a przyjaciółka kontynuowała:

– Ty nic, babo, nie rozumiesz, a mnie już ciarki na myśl samą przechodzą. Jakie przy tych podłogach miny robił będzie...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie