Tydzień Baby: Refleksje nad sztuką współczesną bardzo

Kamilla Placko-Wozińska
Kamilla Placko-Wozińska
Wakacje krótkie, ale owocne w zwiedzanie baba miała. W prezencie dziadowi tani lot do Porto kupiła, by przez prawie trzy dni na przednówku słoneczka trochę poczuć, bo w tej Portugalii to już całkiem ciepło jest.

W tempie błyskawicznym baba słoneczko owo łapała, bo dziad prawie biegiem przemieszczać jej się kazał, co by program zwiedzania zrealizować. Za to jak już progi muzeum czy kościoła przekraczali, zwalniał znacznie i długo od rzeźb i obrazów odciągnąć się go nie dawało. Baba ze trzy razy kościół taki obiegła, gdy dziad w figurkę jedną się wgapiał. Na dwa dni 13 kościołów i 4 muzea wypadły. Ale i tak baba się cieszyła, że dziad taki w mrokach średniowiecza pogrążony na co dzień jest, bo tym razem to ją do galerii sztuki współczesnej zabrał też.

W pierwszej sali to podobało jej się bardzo. Sufit białe baloniki wypełniały, na ścianach grafiki ważki wisiały, a na podłodze instalacja dziwna, ale znajoma jakby stała. W drugiej tak samo było, tylko baloniki niebieskie, w trzeciej pomarańczowe, a dalej czerwone, fioletowe... Ważka z każdej ściany na babę łypała, a ona nad instalacją też taką samą w każdym pomieszczeniu intensywnie myślała. Skądś taką sztukę zna przecież... I olśnienia doznała – faktycznie, na wystawie to było. W filmie „Nie lubię poniedziałku”, gdy Jerzy Turek treblinek do kombajnu szukał! Wypisz wymaluj treblinki to były. Już, już baba z dziadem odkryciem swym podzielić się miała, ale w język ugryzła się na szczęście. Dziad skupiony jakiś taki był przy dwudziestej piątej ważce, niepoważnie by więc wypadła. Ale jakoś tak w obowiązku się czuła, że coś powiedzieć trzeba o dziełach owych. Nic sensownego do głowy długo jej nie przychodziło jednak. I wtedy koleżankę, co na sztuce współczesnej zna się, przypomniała sobie. Owa radę taką jej kiedyś dała, że przymiotnikami operować trzeba.

– Głębokie... – baba przy ważce, co to dziad się w nią wgapiał stanęła.

– Mocne – dziad fachowo ocenił.

– Masz rację – baba się zgodziła. – Głębokie i mocne...

– Nie – dziad zaprzeczył. – Tylko mocne...

No to baba zamilkła urażona, że z jej zdaniem się nie liczy. Zła i zmęczona po kilkugodzinnym bieganiu po Porto już była. A w perspektywie jeszcze punkty kolejne programu dziada, co to do obiadu zrealizować je mieli.

– Dokąd teraz? – głosem mało zachęcającym spytała, gdy galerię opuszczali. A tu w dziadzie przemiana nastąpiła, bo przyjaźnie przemówił całkiem:

– Ty decyduj! – na te słowa zdumienie babę ogarnęło. Pewnie, że na obiad, pomyślała, ale zaraz do głowy jej przyszło, że jak potem dziad czegoś zobaczyć nie zdąży, to jej wina będzie.

– Nie, dziadzie. Ty decyduj, ty się znasz – grzecznie zaprotestowała.

– Nie, nie, babo, teraz ty – dziad nalegał. Już prawie przekonać się dała, gdy ów myśl dokończył: – Wybieraj babo: katedra najpierw czy kościół Świętego Mikołaja?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie