Od stycznia ma rozpocząć się wzmożony odstrzał dzików w całej Polsce, także w Wielkopolsce. W przeciągu roku liczba dzików na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu spadła z 16 do 5,6 tys. sztuk. A ma ich być jeszcze mniej.

Od momentu nakazu odstrzałów sanitarnych, czyli od 2017 roku uśmiercono ponad 25 tysięcy dzików w całej Polsce. O masowym odstrzale zadecydowało rozporządzenie ministra środowiska, które wskazuje, że ostateczna liczba dzików na 1 kilometr kwadratowy ma wynosić 0,1. Ale to nie koniec.

Czytaj: 38 dzików może żyć. W Wielkopolskim Parku Narodowym wybitych zostanie 918 sztuk!

W styczniu kontynuowane mają być działania w celu redukcji pogłowia tych zwierząt. Dodatkowo Ministerstwo Środowiska chce, by myśliwi organizowali wielkoobszarowe polowania zbiorowe na dziki. Ma to być element walki z wirusem ASF (afrykańskiego pomoru świń).

– W sprawie kontynuacji odstrzału sanitarnego zostanie wydane rozporządzenie wojewody, które jest już przygotowywane. Wcześniej jednak spotkamy się 9 stycznia z przedstawicielami Zarządów Okręgowych Polskiego Związku Łowieckiego, a także Lasów Państwowych i Autostrad – zapowiada Andrzej Żarnecki, Wielkopolski Wojewódzki Lekarz Weterynarii. – Odstrzał ma być prowadzony głównie wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych. Celem jest zmniejszenie pogłowia do 0,1 dzika na kilometr kwadratowy. W niektórych miejscach odstrzał będzie większy, by jeszcze bardziej zmniejszyć populację tych zwierząt – dodaje.

Takim planom sprzeciwiają się ekolodzy, leśnicy, a także sami myśliwi, którzy obawiają się tak radykalnych zmian w gospodarce łowieckiej.

- Mamy moralny dylemat czy taka masowa rzeź ma sens. W swoich działaniach zawiadujemy populacjami zwierzyny, która jest własnością Skarbu Państwa. Musimy zredukować ilość dzika do wskazanego poziomu a obowiązuje nas etyka łowiecka. Chcemy, by przyroda harmonijnie się rozwijała. Zwłaszcza, że w naszych lasach przybywa wilków, które i tak polują na dziki. Co będzie jak tych zwierząt całkowicie zabraknie? – mówi poznański myśliwy.

Łowczych nie przekonują nawet pieniądze, które mogą zarobić na sanitarnym odstrzale. Za odstrzał lochy myśliwy dostanie około 500 złotych brutto, za samca 300-400 zł brutto. Tylko w 2018 roku z budżetu centralnego na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt, w tym na wypłacenie ryczałtu za odstrzał sanitarny dzików przewidziano kwotę ponad 292 milionów złotych.

– Wybitny specjalista profesor Zygmunt Pejsak (polski lekarz weterynarii - przyp. red.) stwierdził jakiś czas temu, że to nie dzik, a człowiek jest największym nosicielem wirusa ASF, dlatego nie widzimy sensu odstrzału tej zwierzyny – dodaje Jerzy Wachowiak, rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego w Poznaniu.

Podobnego zdania są leśniczy, którzy od momentu wydania pierwszego rozporządzania w sprawie zmniejszenia populacji dzików wskazują, że nawet takiej liczby tych zwierząt nie ma w wielkopolskich lasach.

– Na skutek intensywnych działań zmierzających do depopulacji dzików, na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu (która liczy 407 obwodów łowieckich - dzierżawionych przez koła łowieckie lub zarządzanych przez ośrodki hodowli zwierzyny) liczebność dzików spadła trzykrotnie. Porównując, w 2017 roku dzików było 16 tys., z kolei już w 2018 5,6 tys. – mówi Małgorzata Krokowska-Paluszak, rzecznik RDLP w Poznaniu i dodaje, że naszych terenach nie odnotowano do tej pory żadnego przypadku ASF. – Padłe dziki znalezione na terenach leśnych bez względu na przyczynę ich upadku i wynik badania są utylizowane, koszty utylizacji pokrywają nadleśnictwa.

Zobacz też:

Forum Rolnicze z ASF w roli głównej - zobacz wideo:

źródło: NTL Radomsko Sp. z o.o.