Do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy o inwestycjach w zakresie energetyki wiatrowej. Zakłada, że budowa wiatraków będzie możliwa, ale 2 kilometry od zabudowań mieszkalnych.

Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości proponują ustalenie minimalnej odległości elektrowni wiatrowej od budynków mieszkalnych, parków narodowych, rezerwatów przyrody, parków krajobrazowych oraz leśnych kompleksów promocyjnych. Miałaby ona wynosić dziesięciokrotną wysokość turbiny. Oznacza to, że wiatraki mogłyby stanąć nie bliżej niż 1500 - 2000 metrów od zabudowań. O takie rozwiązania zabiega między innymi kaliski poseł PiS Jan Mosiński. Jego zdaniem obecne procedury lokowania siłowni wiatrowych nie są trans-parentne.

- Coraz częściej pojawiają się wnioski mieszkańców, że siłownie wiatrowe negatywnie wpływają na ich samopoczucie. Z materiałów Biura Analiz i Dokumentacji Senatu RP wynika, że turbiny wiatrowe mogą mieć niebagatelny wpływ na nasze zdrowie.

Na nowe uregulowania prawne czekają między innymi w podkaliskiej gminie Blizanów. Tutaj już kilka lat temu uchwalono miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, uwzględniający budowę farmy wiatrowej na ponad 20 turbin.

- Inwestor od strony administracyjnej ma wszelkie formalności dopełnione - mówi wójt Sławomir Musioł. - Nie mam jednak wiedzy, czy nadal zamierza realizować swoje przedsięwzięcie.

Zdaniem samorządowca, proponowane przez posłów uregulowania pozwolą uporządkować kwestie budowy siłowni wiatrowych. - Unikniemy dzięki temu wielu kontrowersji i problemów - ocenia wójt Blizanowa.

Proponowanymi zmianami nie jest jednak zachwycona m.in.  Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej. Zdaniem  (PIGEOR) przyjęcie projektu ustawy w zaproponowanym kształcie doprowadzi do „całkowitego zablokowania rozwoju tego sektora energetyki oraz do upadku większości istniejących parków elektrowni wiatrowych”.

Intencją autorów było uregulowanie zagadnień dotyczących lokalizacji i eksploatacji elektrowni wiatrowych przede wszystkim w celu zwiększenia bezpieczeństwa obywateli  i środowiska .  Jednak zdaniem Izby, nie ma żadnych przesłanek do twierdzenia, że elektrownie wiatrowe powodują jakiekolwiek większe zagrożenia niż inne obiekty przemysłowe, transport samochodowy, czy lotniczy, na które nie nakłada się tego typu ograniczeń.


Posłowie pracują nad ustawą regulującą sprawy budowy siłowni wiatrowych

 

,,Wręcz przeciwnie, dostępne dane dowodzą, że jest to technologia sprawdzona i bezpieczna, a wypadkowość w tej branży jest znacznie niższa niż w innych obiektach energetycznych” - czytamy w oficjalnym stanowisku Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej. Izba wskazuje również na korzyści, jakie z budowy farm wiatrowych czerpią właściciele gruntów, na których stawiane są wiatraki oraz poszczególne gminy.  Samorządy uzyskują określone wpływy z tytułu podatku od nieruchomości, około 150 mln zł w ubiegłym roku.

Tymczasem Stowarzyszenie ,,Stop wiatrakom”, które wspiera lokalne społeczności w ich protestach wobec planowanych inwestycji, informuje, że w Polsce jest obecnie ponad 400 protestów lokalnych społeczności. W południowej Wielkopolsce takie protesty odbywały się m.in. w gminie Gizałki, Nowych Skalmie-rzycach, Rozdrażewie, gminie Żelazków, Kotlinie,  Siedli-kowie, Doruchowie i innych.

Ludzie, którzy protestują przeciwko budowie na ich terenie siłowni wiatrowych, najczęściej wysuwają argumenty o szkodliwości ich oddziaływania na zdrowie na skutek emisji hałasu i wytwarzaniu niebezpiecznego dla organizmu ludzkiego pola elektromagnetycznego. Mówi się też o tzw. syndromie turbiny wiatrowej jako zespołu symptomów ( zaburzenia snu, bóle głowy, dzwonienie w uszach), które rozpoczynają się z chwilą uruchomienia okolicznych turbin, zaś ustępują, gdy turbiny są wyłączone.