Wojciech Fibak: Poznań jest wciąż mój

    Wojciech Fibak: Poznań jest wciąż mój

    Karolina Koziolek

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Wojciech Fibak: Poznań jest wciąż mój
    1/18
    przejdź do galerii

    Wojciech Fibak: Poznań jest wciąż mój ©Grzegirz Dembiński

    Wojciech Fibak - poznaniak z krwi i kości zajął pierwsze miejsce w plebiscycie "Głosu" na ikony Poznania. Nam opowiada o swoich ulubionych miejscach w mieście, przyjaźni ze zmarłym Janem Kulczykiem oraz wspomina patriotyczne wychowanie oparte na dumie i miłości do Poznania.
    Został Pan przez czytelników "Głosu Wielkopolskiego" wybrany ikoną Poznania i ambasadorem miasta. Co to dla Pana znaczy być ikoną?
    Wojciech Fibak: Przede wszystkim dziękuję za ten tytuł. Docenienie mnie w mieście rodzinnym ma dla mnie podwójną wartość. Uznanie w środowisku, w którym się wychowałem, tym bardziej łapie mnie za serce.

    Ambasadorem Polski bywał Pan już wcześniej, był Pan także konsulem honorowym Polski w Monaco.

    Wojciech Fibak: Reprezentowałem Polskę i Poznań na wszystkich kontynentach podczas turniejów tenisowych przez całe życie. W czasie moje przygody tenisowej, która trwała kilkanaście lat, podczas setek konferencji prasowych mówiłem o tym, że pochodzę z Poznania. We wszystkich książkach, folderach, programach, gdzie byłem prezentowany obok najlepszych tenisistów świata, zawsze pojawia się Poznań. Pojawiała się tam nazwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, gdzie studiowałem. To zawsze pewna promocja dla miasta. Pamiętam miłe słowa prof. Stanisława Sołtysińskiego, znanego prawnika również pochodzącego z Poznania. Powiedział mi kiedyś, że kiedy wykładał na Uniwersytecie Columbia w Nowym Yorku w latach 80. przedstawiał się, że jest z Poznania z UAM-u i nikt w tamtejszym środowisku akademickim nie wiedział, gdzie to jest. Wtedy mówił, że to miasto rodzinne i uniwersytet tenisisty Wojtka Fibaka i to było jego przepustką.

    Oprócz studiów na UAM uczył się Pan również w Poznaniu słynnego "Marcinka", a wcześniej podstawową. Jak Pan to wspomina?
    Wojciech Fibak: Kiedy byłem mały mieszkaliśmy przy ul. Kraszewskiego, przy Rynku Jeżyckim, a później przenieśliśmy się na Mielżyńskiego. Stamtąd chodziłem do szkoły podstawowej nr 43, obecnie przy al. Niepodległości. Potem do szkoły "66" przy tej samej ulicy. Ojciec mojej mamy często przyjeżdżał wtedy z Łazarza, elegancko ubrany, by odprowadzać mnie do szkoły. Pamiętam, że w '63 r. szliśmy ulicą Nowowiejskiego na lekcje i nagle dowiedzieliśmy się, że zabito Kennedy'ego. To nami wstrząsnęło. Potem zdawałem do "Marcinka", trudno było się tam dostać, ale miałem niezłe oceny. Moi koledzy z klasy, to obecnie znane nazwiska, konstruktorzy Audi w Niemczech, znani lekarze w Poznaniu. Mama mówiła mi żebym usiadł w pierwszej ławce obok najbardziej inteligentnie wyglądającego chłopaka. Ja oczywiście wylądowałem w ostatniej ławce z nicponiami. Wspaniałe Panie Profesorki mówiły, że się marnuję, że niepotrzebnie gram w tenisa, a mógłbym zostać profesorem na uniwersytecie. Twierdziły, że mam humanistyczne uzdolnienia. Podkreślały patriotyzm, uczyły nas manier, etykiety. To wyniosłem ze szkoły.

    Słowo pisane to moja wielka pasja, pożeram gazety, które nawiną mi się pod ręce. Moja mama codziennie czyta "Głos"
    A jak było w domu?
    Wojciech Fibak: W domu również panowała atmosfera dumy z Polski i Poznania. Kiedyś wywiadzie powiedziałem, że zawsze marzyłem o szerokim świecie, a urodziłem się w prowincjonalnym Poznaniu. Moja mama protestowała.

    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Panie Fibak

    Pan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Poznań to nie dziwka do wynajęcia.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Poznań jest wciąż mój

    adonis (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    I poznanianki też

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Hmmm

    zxc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Trzeba być bardzo daleko od Poznania by powiedzieć, że linia prezydentów była stała. Przecież Grobelny był zaprzeczeniem rozsądku W******** Kaczmarka?!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo