Żużel: W Gnieźnie niewiele brakowało do kolejnego blamażu

Tomasz Sikorski
Gwiazdy z Gniezna nadal zawodzą. Lechma Start wygrała wprawdzie na własnym torze z Lubelskim Węglem, ale po meczu, który co bardziej wrażliwych kibiców mógł doprowadzić do zawału serca.

Niedzielne spotkanie od początku nie układało się po myśli gospodarzy, bo już w pierwszym biegu juniorzy czerwono-czarnych podwójnie przegrali z rywalami. Prawdziwy dramat rozpoczął się jednak w piątym biegu, w którym Bjarne Pedersen i Scott Nicholls przegrali z Robertem Miśkowiakiem oraz Pawłem Miesiącem. Ta sama para gości dała o sobie znać także w ósmym wyścigu, kiedy to jej wyższość musieli uznać Magnus Zetterstroem i Wojciech Lisiecki. W tym momencie beniaminek pierwszej ligi wyszedł na prowadzenie 28:20 i zanosiło się na kolejny blamaż Lechmy Startu.

Odrodzenie gospodarzy nastąpiło w jedenastym biegu, w którym na wysokości zadania stanęli najskuteczniejsi w pierwszej części spotkania, Antonio Lindbaeck oraz Adam Skórnicki. Po chwili, za sprawą Nichollsa i Macieja Fajfera, gnieźnianie ponownie zainkasowali komplet punktów i wyszli na minimalne prowadzenie.

Jak się później okazało, nie oddali go do końca spotkania. Kropkę nad "i" czerwono-czarni postawili w pierwszym z biegów nominowanych, podwójnie wygranym przez odrodzonych w trakcie meczu Pedersena i Nichollsa. - W końcówce pojechaliśmy perfekcyjnie. Problem w tym, że tak powinniśmy jechać od początku spotkania. W połowie meczu staraliśmy się zachować spokój. Zależało nam też na tym, aby już w pierwszym z wyścigów nominowanych rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść - mówił po spotkaniu trener Lech Kędziora. Szkoleniowiec z Gniezna nie mógł był jednak w pełni zadowolony z postawy swojego zespołu, bo jego zawodnicy po raz kolejny jeździli chimerycznie. - Zwycięstwo cieszy, ale wynik nie jest satysfakcjonujący - dodał Kędziora.

I pewnie dlatego, zaraz po spotkaniu zarząd Lechmy Startu, trener oraz zawodnicy zamknęli się w klubowym pomieszczeniu i przez ponad godzinę wyjaśniali sobie różne sprawy. - Chcieliśmy, aby wszystko było jasne i każdy wiedział na czym stoi. Spraw poruszaliśmy kilka. Jedną z nich było odpowiednie przygotowanie toru. Mam nadzieję, że po tej rozmowie wszystko zostało wyjaśnione i zespół wreszcie zacznie spisywać się na miarę oczekiwań. Naszych oraz kibiców - mówi Damazy Gandurski, rzecznik prasowy Lechmy Startu.

Lechma Start Gniezno - KMŻ Lubelski Węgiel 47:43
Lechma Start:
Lindbaeck 11+2 (3,3,0,2,1,2), Skórnicki 9+1 (2,1,3,3,d), Nicholls 9+2 (1,0,3,3,2), B. Pedersen 9 (2,1,1,2,3), Zetterstroem 5 (2,2,1), M. Fajfer 3+1 (1,0,2), Lisiecki 1+1 (w,1,0).

KMŻ: Miśkowiak 9 (1,3,3,1,1), Miesiąc 4+2 (0,2,2,u,w), Korneliussen 6+1 (3,1,1,1), Jeleniewski 11 (0,3,2,3,3), Stachyra 8 (3,2,2,0,1), Łukaszewski 3 (3,0,0), Borowicz 2+1 (2,w,0).
Bieg po biegu: 1:5, 5:1 (6:6), 3:3 (9:9), 3:3 (12:12), 1:5 (13:17), 2:4 (15:21), 4:2 (19:23), 1:5 (20:28), 3:3 (23:31), 4:2 (27:33), 5:1 (32:34), 5:1 (37:35), 3:3 (40:38), 5:1 (45:39), 2:4 (47:43).

CZYTAJ TEŻ:
https://gloswielkopolski.pl/zuzel-lechma-start-gniezno-musi-zmazac-plame/ar/558765lLECHMA STRAT GNIEZNO MUSI ZMAZAĆ PLAMĘ
KOMPROMITACJA GWIAZD Z LECHMY STARTU GNIEZNO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie