Życiu porzuconej dziewczynki nic już nie zagraża [ZDJĘCIA]

Alicja Lehmann
Życiu dziewczynki nic nie zagraża Andrzej Szozda
Lekarze ze szpitala położniczego przy ul. Polnej w Poznaniu są dobrej myśli i mówią, że życiu porzuconej w środę dziewczynki nie zagraża już niebezpieczeństwo. Udało im się przywrócić prawidłową ciepłotę ciała, ale na razie nie mogą stwierdzić, czy dziewczynka nie ma uszkodzeń mózgu. Przynajmniej przez miesiąc noworodek pozostanie na oddziale intensywnej terapii.

NN "Agnieszka", urodzona 1 lutego 2012 r., waga 1020 gram - taka kartka wisi przy stojącym pod oknem inkubatorze. Urodzona nieco ponad dobę wcześniej dziewczynka ma na głowie różową czapkę. Rusza palcami, od czasu do czasu próbuje otworzyć oczy. Dziecko podłączone jest do respiratora, który pomaga jej oddychać. Tuż po przyjeździe do szpitala pielęgniarki z oddziału nazwały ją Agnieszka, bo tak ma na imię dyżurująca wówczas lekarka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Uratowany noworodek: Stan jest ciężki
Boruja Kościelna: Noworodek znaleziony w piwnicy

- W tej chwili sytuacja jest opanowana - mówi prof. Janusz Gadzinowski, ordynator oddziału, na którym przebywa dziewczynka. - Wydaje nam się, że utrzymamy ją przy życiu.

Profesor tłumaczy, że dziecko przeżyło, bo zapadło w tzw. hipotermię - stan, w którym w wyniku zimna znacznie zmniejsza się metabolizm organizmu.

- Hipotermię leczniczą można stosować u dzieci, które ważą ponad dwa kilo i urodziły się po 35 tygodniu ciąży - tłumaczy Gadzinowski. - W tym wypadku te warunki nie były spełnione i m.in. dlatego nie możemy jeszcze stwierdzić, czy dziecko doznało jakichkolwiek uszkodzeń mózgu.

Dziewczynka przyszła na świat jako wcześniak. Lekarze oszacowali, że poród nastąpił w 30 tygodniu ciąży. Jednakże płód w tym okresie waży około 1500 gram. To prawie pół kilo więcej niż ma Agnieszka.

Przypomnijmy: w środę, około godziny 10 rano mieszkanka wsi Boruja Kościelna koło Nowego Tomyśla, znalazła w piwnicy swojego domu zawiniętego w dwa ręczniki i torbę foliową noworodka. Dziecko natychmiast trafiło do szpitala, a po południu zostało przewiezione do Poznania. Policja poszukuje matkę dziecka i dla dobra śledztwa nie chce ujawniać szczegółów. Matka ma sześć tygodni na to, aby wrócić po córkę. Po tym dziewczynka może trafić do adopcji. Jednak za narażenie dziecka na utratę życia lub zdrowia matka może mieć postawione zarzuty.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? a.lehmann@glos.com

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Helenka

dziękujemy Ci Panie Boże że tak pokierowałeś losem tej dziewczynki że została uratowana.

Dodaj ogłoszenie