Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Awantura w autobusie w Poznaniu. Bił kobietę, a nikt nie zareagował

Agnieszka Smogulecka
Analizowany będzie zapis monitoringu
Analizowany będzie zapis monitoringu Andrzej Szozda
Awantura w autobusie linii 58. Mężczyzna bił swoją partnerkę na oczach pasażerów. Nikt nie zareagował. A przecież nie można dopuścić, by sprawca przemocy czuł się bezkarny - alarmuje Czytelniczka.

Pasażerka opowiada, że była świadkiem lżenia i bicia kobiety. - Nikt nie zareagował - mówi

- Jechałam autobusem linii nr 58. Wsiadłam na Żeglarskiej i od razu stałam się świadkiem kłótni między parą, która podróżowała z dwojgiem malutkich dzieci - czytelniczka opowiada, że mężczyzna okładał kobietę po głowie rękoma, wulgarnie ją wyzywał. - Gdy zareagowałam, zelżył także mnie. Nikt inny nie zwrócił mu uwagi, żaden z pasażerów się nie odezwał, choć świadków zajścia było wielu.

Zobacz też: Awantura w autobusie MPK nr 5

Pasażerka opowiada, że poprosiła o pomoc kierowcę autobusu. Prosiła, by zawiadomił policję i nie wypuszczał pasażerów na pętli.

- Odmówił. Sama wezwałam policję - mówi poznanianka. - Patrol przyjechał, ale para z dziećmi zdążyła przesiąść się do tramwaju - mówi.

- Odebraliśmy takie zgłoszenie - mówi Maciej Święcichow-ski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. - Patrolowi nie udało się go potwierdzić. Pary, której ono dotyczyło, już nie było. Może sytuacja byłaby inna, gdyby powiadomiono nas wcześniej - zastanawia się.

- Przeraża mnie znieczulica, bierność ludzi w takich sytuacjach. Mam świadomość, że złożenie zawiadomienia leżało po stronie bitej kobiety, ale może zdobyłaby się na odwagę, gdyby wiedziała, że nie jest sama - mówi poznanianka.

- Gdy w autobusie jest awantura czy ktoś jest bity, kierowca powinien powiadomić o tym nadzór ruchu, który przekazałby informację policji - tłumaczy Iwona Gajdzińska z MPK w Poznaniu. Dodaje, że takiego zgłoszenia z autobusu linii nr 58 nie było. O szczegółach jednak nie chce mówić, zwracając uwagę, że przebieg zajścia znany jest tylko z opowieści jednej osoby.

- Zabezpieczyliśmy monitoring, sprawdzimy to - obiecuje.

- Osoby, które są świadkami przemocy, powinny zawiadomić policję - przekonuje Joanna Kęcińska z Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.
Policjanci wspólnie z pracownikami socjalnymi od kilku lat prowadzą projekt "Dziecko pod parasolem prawa". Jeżdżą do domów, w których odbywają się interwencje policyjne albo jest podejrzenie przemocy.

- Od początku roku do końca czerwca, po sygnałach o uzależnieniu rodziców, stosowaniu przemocy, zaniedbywaniu dzieci, takie patrole wyjeżdżały 144 razy - mówi J. Kęcińska. Przyznaje, że we wcześniejszych latach sygnałów o przemocy było więcej. - Nawet jeśli miałoby się okazać, że płacz za ścianą jest wynikiem choroby, a nie bicia, lepiej to sprawdzić - zaznacza. Przypomina, że poza telefonem pod 997 można pisać na adres: [email protected]. a

Skomentuj:

Awantura w autobusie - Bił kobietę, nikt nie zareagował

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski