Całkiem towarzyska ośmiornica

    Całkiem towarzyska ośmiornica

    Leszek Waligóra

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Całkiem towarzyska ośmiornica
    Nie wierzę w światowe spiski. Nie wierzę w tajne posiedzenia, w dzielenie władzy nad światem. Wierzę, że ludźmi potrafi kierować, bardzo rzadko, szczytna idea. I wierzę też, że znacznie częściej potrafi nimi kierować interes. Najczęściej: własny interes.
    Całkiem towarzyska ośmiornica
    CZYTAJ KOMENTOWANY TEKST



    Oczywiście nie zawsze chodzi o pieniądze. Czasem o sympatię, powiązania towarzyskie, grzeczność. Potrafimy komuś pomóc z sympatii, po znajomości, potrafimy wyciągnąć pomocną dłoń w sytuacjach kryzysowych. Chętniej jednak wyciągamy tę dłoń, gdy ktoś się odwdzięcza. Ot, sam nam kiedyś pomoże. W to, że pomagamy komuś zupełnie bezinteresownie, można uwierzyć. Ale żeby ktoś pomagał komuś innemu zupełnie bezinteresownie w... interesach?

    Niezbyt w taką bezinteresowność wierzyli śledczy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego miesiącami podążający śladami interesów pewnego poznańskiego biznesmena. To człowiek - jeśli do jego życiorysu przykładać szlachetną, ufną miarę - w czepku urodzony. Zdaje się, że gdyby grał w totka, trafiałby szóstkę co tydzień. Wokół niego też sami szczęściarze. U niego nawet ekspolicjant po wyroku znajdzie stanowisko prezesa. Można? Można.

    W świecie, w którym nawet początkujący przedsiębiorca wie, jakie trudności musi pokonać, jakie piętrzą się przed nim góry biurokracji, niechęci, czy nawet zwyczajnego czekania miesiącami na jakąkolwiek wiążącą decyzję - ten biznesmen efekty osiągał szybko. Czy to źle? Ależ skąd! To tylko świadczy o skuteczności. Śledczy jednak włożyli miesiące pracy, aby zbadać, czy z tą skutecznością nie mają przypadkiem związku liczne kontakty towarzyskie z poznańskim światem urzędniczo-prawniczym. Zdaniem śledczych - tak. Wiele miesięcy spędzili nad tym, aby to udokumentować. Z zebranych materiałów wyłania się obraz świata interesów, w którym znajomości są niezwykle przydatne. Ot, coś niedostępnego zwyczajnemu przedsiębiorcy, temu jednemu jest dostępne.

    To nadal nic złego. Bo to, co zdaniem śledczych wystarczyło do postawienia zarzutów, zdaniem prokuratury nie obroniłoby się w sądzie. Za mało dowodów. Kilka miesięcy śledztwa do niczego. Podejrzenia, to tylko podejrzenia. Bo przecież, czy z tego, że poznańskich prawników można spotkać na szkoleniach w dawnych włościach podejrzanego biznesmena, coś wynika? Ot, taka sobie sieć znajomości. Czy dobrych, czy złych? Nie oceniam. Mogę mieć podejrzenia, ale nie mogę oceniać. Przecież ta poznańska ośmiornica, może być tylko towarzyska. Ot, takie spotkania nad ośmiorniczkami i kieliszkiem wina. Z sympatii, a nie z interesów.

    Nie można zakładać, że znajomość z kimś podejrzewanym jest zabroniona. Pewnie każdy z nas, nawet o tym nie wiedząc, ściskał już rękę człowieka z wyrokiem, człowieka oskarżanego albo człowieka tylko podejrzanego. Zdarza się. Prawnikom zdarza się najczęściej. Sędziowie i prokuratorzy przecież dzień w dzień stają oko w oko z podejrzanymi. Jednych skazują i oskarżają. Innych uniewinniają lub w ogóle nie oskarżają. I dopóki łączą ich tylko znajomości służbowe - nie ma w tym nic złego. Sęk w tym, że nie tylko żona Cezara musi być wolna od wszystkich podejrzeń.



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo