Dr Łukasz Olejnik: Od Enigmy do hakerów [FELIETON]

Łukasz Olejnik
Przed II wojną światową Polacy zbudowali naukowe i praktyczne podwaliny pod zdolności łamania niemieckiego systemu szyfrów Enigma. Nie ma żadnych wątpliwości, że te osiągnięcia skróciły nadchodzącą wojnę.

To właśnie Polacy mieli bezpośredni udział przy działaniach decyzyjnych dla wtedy jeszcze nadchodzącego globalnego konfliktu zbrojnego. Ta potęga intelektu, która doprowadziła do opracowania metod łamania wojskowej Enigmy jest jednym z największych polskich osiągnięć w historii. Nikt nie zginął, nic nie wybuchało, a jest to jeden z największych wkładów Polski w historię świata. Większy niż niejedna bitwa czy powstanie.

Dziś nie można powiedzieć, że na złamaniu Enigmy zbudowano w Polsce tradycje. Z powodów geopolitycznych po II Wojnie nie dało się budować na tym sukcesie.

Dziś polityk nawiązujący do Enigmy by uzasadnić rzekome dzisiejsze osiągnięcia często zakrawa na śmieszność. Współczesne systemy szyfrowania działają na zupełnie innych zasadach. Warto jednak zrozumieć wagę tego wydarzenia. To coś więcej niż wspominki.

Na historii Enigmy wciąż można wśród młodzieży kreować zainteresowanie technologią. Wiedzą o tym w Wielkiej Brytanii. Uhonorowanie na banknocie 50 funtów Alana Turinga obejmuje zasługi brytyjskiego wkładu w złamanie Enigmy. W portfelach Brytyjczyków i milionów turystów jest więc dziś historia złamania Enigmy przez pryzmat brytyjski. Jakże inne to podejście do polityki historycznej niż to w Polsce. Z całym szacunkiem dla króla, dziś Kazimierz Wielki na banknocie 50 zł raczej nikogo nie zmotywuje.

Ostatnio coś ruszyło się w Poznaniu. Przed Zamkiem Cesarskim stoi niewielki pomnik Enigmowców (Zygalski, Rejewski, Różycki). Powstaje Centrum Szyfrów Enigma - niech ten ośrodek animuje działania. Niech motywuje rozwój ludzi, gdyż niestety dziś nie mamy dużych sukcesów w kryptologii, nauce o bezpiecznej komunikacji.

Temat trzeba widzieć szerzej. Rozwija się cyberbezpieczeństwo, a Enigmowcy stanowią prekursorów współczesnych hakerów. Tu w Polsce stoimy lepiej. Także w Poznań ma w tym wydatny wkład. Wystarczy wymienić chociażby hakerską grupę Last Stage of Delirium działającą w latach 90 i 2000, z wpływem na współczesne technologie, także na rozumienie tematu w lokalnych ośrodkach, np. w Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym, gdzie działali.

Powstają studia i związane z cyberbezpieczeństwem, nawet jeśli siatki przedmiotów i prowadzenie są nie zawsze przemyślane. W Poznaniu bez wątpienia wywarto wkład w cyberbezpieczeństwo Polski i świata. Robili i robią to też Poznaniacy.

Upamiętnienie Enigmowców to nie kwestia historii ani martyrologii. Może mieć wpływ na przyszłość. Trzeba tylko nadać tej historii odpowiednią rangę. Enigmowcy muszą być obecni w przestrzeni publicznej poprzez przedsięwzięcia praktyczne. Odpowiednim uhonorowaniem powinno być znaczące miejsce w Centrum miasta, chociażby zmiana nazwy z Ronda Kaponiera na Rondo Enigmowców. Zróbmy to!

***
dr Łukasz Olejnik (Prywatnik.pl, konsultant w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i prywatności. Były doradca ds. cyberwojny w Międzynarodowym Komitecie Czerwonego Krzyża w Genewie.)

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie