Fałszywa lekarka wyłudziła pół miliona złotych? Sandra C. zaprzecza i przekonuje, że jest niewinna. "Zrobiono na mnie nagonkę"

Norbert Kowalski
Norbert Kowalski
Sprawą Sandry C., po zawiadomieniu złożonym przez NFZ, zajęła się poznańska prokuratura
Sprawą Sandry C., po zawiadomieniu złożonym przez NFZ, zajęła się poznańska prokuratura Pexels
Zrobiono na mnie nagonkę bez weryfikacji moich dyplomów i uprawnień - przekonuje Sandra C., która prowadziła przychodnię w Poznaniu. Prokuratura zarzuciła jej, że wyłudziła pół miliona złotych od Narodowego Funduszu Zdrowia oraz przeprowadzała badania, stawiała diagnozy i wypisywała recepty bez uprawnień lekarskich. Kobieta nie przyznaje się do winy i odpowiada na zarzuty.

O Sandrze C. zrobiło się głośno po tym, jak telewizja TVN wyemitowała w programie "Uwaga" materiał o przychodni prowadzonej przez nią w przeszłości. Dziennikarze TVN informują m.in., że Sandra C. miała podawać się za lekarkę oraz przeprowadzać czynności takie jak badanie pacjentów, wypisywanie recept czy stawianie diagnoz bez posiadanych do tego uprawnień lekarskich. Ponadto dziennikarze TVN przedstawiają w materiale fałszywy dyplom ukończenia studiów lekarskich, którym rzekomo miała posługiwać się Sandra C.

Sprawdź też:

Sandra C. już w środę po południu wydała oświadczenie, w którym zaprzeczyła zarzutom. W czwartek rano udało nam się z nią spotkać i porozmawiać. Kobieta potwierdziła, że nie posiada tytułu lekarskiego.

– Ukończyłam studia na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu na kierunku zdrowie publiczne. To kierunek medyczno-ekonomiczny, który był bardzo rozbudowany i dawał szeroki wachlarz możliwości oraz uprawnień związanych z medycyną. Dopiero potem zostało to okrojone i rozbite osobno na kierunek medyczny oraz ekonomiczny - mówiła nam.

I dodawała: - Potocznie mówi się na nas „lekarz”, ale nie mam numeru prawa wykonywania zawodu i nie jestem zarejestrowana w Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej. Gdybym była lekarzem, to nie zatrudniałabym w przychodni lekarzy rodzinnych.

Sprawdź też:

W rozmowie z nami zaprzeczała też, że wykonywała czynności lekarskie. – To bzdura, że leczyłam pacjentów. Wykonywałam tylko to, do czego posiadam uprawnienia. Zawsze miałam z nimi (pacjentami - dod. red.) kontakt, bo to jest nieuniknione, ale leczeniem zajmował się lekarz rodzinny. Jednak rozmawiałam z pacjentami, żeby weryfikować pracę lekarzy czy ich stosunek do pacjentów. Na tym przecież polegała moja praca, jako kierownika przychodni. Pomagałam też w czynnościach takich jak wydawanie dokumentacji, wyników badań czy recept oraz skierowań. To znaczy wszystkich dokumentów związanych z opieka pacjenta - mówiła Sandra C.

Czytaj też: Romowie pobili lekarza i ratownika w szpitalu na Lutyckiej w Poznaniu. Teraz zostali skazani przez sąd. Mają zapłacić grzywnę

Ponadto dodawała: – Personel pomocniczy, jak np. pielęgniarki, rejestracja i ja, pomagał lekarzom w wypisywaniu recept. Ale polegało to jedynie na tym, że personel ją wypisywał pod dyktando lekarza, następnie dawał lekarzowi do weryfikacji i on podbijał i podpisywał. Pomagałam w tym, skoro lekarz miał np. kilkudziesięciu pacjentów i 300 recept do wypisania.

Zobacz też: Czyściciel kamienic zostanie po raz kolejny skazany na więzienie? Pod koniec lipca Piotr Ś. usłyszy wyrok w sprawie oszustwa

Sandra C. odniosła się także do kwestii fałszywego dyplomu, którzy dziennikarze TVN pokazali w swoim materiale. Miało z niego wynikać, że kobieta w 2008 roku ukończyła studia lekarskie i uzyskała tytuł lekarski. Sandra C. zaprzecza jednak, że to jej dyplom.

– To nie jest mój dyplom. Nigdy wcześniej go nie widziałam i się nim nie posługiwałam. Nie posiadam takiego dyplomu. Nie mam pojęcia, skąd dziennikarze TVN go wzięli. Na pierwszy rzut oka widać, że on jest sfałszowany, bo nie ma podpisu rektora i dziekana. Jak można w ogóle sugerować, że mogłabym się nim posługiwać? - mówi.

- To, co pokazano w materiale, to jest jakaś kserokopia czegoś, a nie mój dyplom. Posiadam dwa dyplomy: licencjacki oraz magisterski z Wydziału Nauk o Zdrowiu, a do tego dyplomy z wpisem do Ministerstwa Edukacji Narodowej, potwierdzające otrzymanie certyfikatów w dziedzinie kosmetologii oraz medycyny estetycznej - zapewnia.

Sprawdź też:

W rozmowie pojawiła się także kwestia ewentualnego wyłudzenia pół miliona złotych od Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Sandra C. przedstawiała bardzo dużą listę pacjentów, których przyjmowała spoza listy. Chodzi o pacjentów, którzy mogą zostać przyjęci w ramach wizyty jednorazowej w przychodni, w której nie składali deklaracji. To np. turyści lub studenci spoza Poznania. W praktyce osoby, które były przedstawiane przez Sandrę C., to byli mieszkańcy Poznania, którzy nie mogliby korzystać z takich wizyt. Do tego wykazywani byli także pensjonariusze DPS, którzy z kolei mają zapewnioną opiekę lekarską na miejscu - tłumaczyła nam w środę Marta Żbikowska-Cieśla, rzecznik wielkopolskiego oddziału NFZ.

Czytaj też: Były komornik i policjanci wyłudzili 100 tys. zł metodą... na policjanta? Łącznie osiem osób z zarzutami. To kolejne problemy Konrada C.

– Wizyty jednorazowe są dla pacjentów, którzy chcą skorzystać z nagłej pomocy, a zdeklarowani są do przychodni, od której są w danym momencie oddaleni i w związku z tym nie maja możliwości uzyskania pomocy w „swojej” przychodni. Jeśli pacjent potrzebował pomocy w trybie nagłym, to ją otrzymywał. A jeśli mówił, że jest spoza Poznania, to nie mam możliwości, aby zweryfikować prawdziwość adresu zamieszkania pacjenta. Z kolei w przypadku DPS, chociaż tam jest lekarz na miejscu, to nie może on np. wypisywać recept zniżkowych, bo nie ma umowy z NFZ. Takimi sprawami zajmuje się właśnie przychodnia POZ - odpowiada Sandra C.

Zobacz też: Od lat walczy z miastem o zgodę na budowę domu. Urzędnicy z Poznania popełnili przestępstwo? Prawnik: "Kuriozalna sytuacja"

I przekonuje: - Zrobiono na mnie nagonkę bez weryfikacji moich dyplomów i uprawnień. Dziennikarz TVN odwołał nasze spotkanie. Argumentowałam, że chcę przygotować i pokazać dokumenty, a on stwierdził, że nie ma czasu i albo wypowiem się teraz albo w ogóle. Nawet nie dał mi jak się obronić.

Czytaj też: 23-latek udawał lekarza i próbował zatrudnić się w szpitalu w Poznaniu. Został skazany przez sąd na prace społeczne

Sprawą Sandry C., po zawiadomieniu złożonym przez NFZ, zajęła się poznańska prokuratura. Śledczy postawili jej zarzuty wyłudzenia pół miliona złotych oraz wykonywania czynności lekarskich bez zezwolenia. Kobieta nie przyznała się do winy i nie składała wyjaśnień. Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa.

Najgłośniejsze sprawy kryminalne w Wielkopolsce. Nie tylko ś...

Głośne zabójstwa, niewyjaśnione zbrodnie i tajemnicze znikni...

Koronawirus: sprawdź czy Twój powiat jest "czerwony".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3