Grzegorz Wojtkowiak: Rozliczajcie nas na koniec sezonu

Hubert Maćkowiak
Udostępnij:
- Najpierw chcemy dobrze zacząć, dzięki temu powinno być później trochę łatwiej. Nie ma sensu cały czas się oglądać na terminarz i w nieskończoność go analizować. Wiemy, że tym razem zagramy z Legią i Wisłą na wyjeździe, a Śląskiem i Polonią u siebie. Jednak moim zdaniem nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. To nie układ gier decyduje o naszej postawie, tylko my - mówi Grzegorz Wojtkowiak, obrońca Lecha Poznań i reprezentacji Polski.

W czasie przygotowań rozegraliście dużo meczów sparingowych. To pozytywnie wpłynie na waszą formę?

Grzegorz Wojtkowiak: - Myślę, że tak. Potrzebujemy zgrania, a to można wypracować tylko grając. Trenerzy o wiele wcześniej ustalili plan naszego zgrupowania i właściwie wszystko przebiegało według niego. Zagraliśmy w turnieju Marbella Cup, to dodatkowe doświadczenie i możliwość rywalizacji z dość silnymi drużynami. Wiadomo, że trenerzy musieli też dopilnować, by obciążenia były odpowiednie. Bardzo ciężkie treningi przy sporej liczbie gier mogłyby się skończyć niezbyt dobrze. W mojej opinii wszystkie te akcenty zostały równomiernie rozłożone. Właściwie każdy zawodnik mógł się wykazać, wszyscy grali mniej więcej tyle samo minut.

Wyniki meczów towarzyskich były zaskakujące. Jak to się dzieje, że przegrywacie z piłkarzami z Liechtensteinu, a ogrywacie Spartę Praga 3:0?

Grzegorz Wojtkowiak: - Wyniki są ważne i należy je brać pod uwagę. Tak jest w każdej dyscyplinie sportowej. Odnośnie porażki z drużyną z Liechtensteinu, to trzeba też wziąć pod uwagę okoliczności. Byliśmy po stosunkowo ciężkich treningach. Poza tym w samym meczu też mieliśmy swoje okazje do tego, żeby strzelić gole. Sami straciliśmy bramkę w dość niespodziewany i dziwny sposób. W drugiej połowie na boisko wybiegli już mniej doświadczeni zawodnicy, zmienił się prawie cały skład i nie udało się odrobić strat. Rzadko graliśmy w tym samym ustawieniu.

Wygląda na to, że system gry pozostanie praktycznie ten sam. Co ćwiczyliście na zgrupowaniu w Hiszpanii?

Grzegorz Wojtkowiak: - Dużo czasu poświęciliśmy stałym fragmentom gry. Chcemy w rundzie wiosennej częściej zaskakiwać rywali bramkami z rzutów wolnych czy rożnych. Oprócz tego pracowaliśmy nad rozegraniem akcji ofensywnych. Zdajemy sobie sprawę, że wiosną wiele drużyn w meczach z Lechem będzie się tylko bronić. Niektórym widmo spadku może zajrzeć w oczy. Nowym elementem jest to, że zazwyczaj defensywny pomocnik zostaje przy środkowych obrońcach i asekuruje, dzięki czemu boczni obrońcy mogą mocniej zaangażować się w akcje ofensywne. Postaram się też udzielać w atakach, bo tak powinien grać prawy defensor.

Marcin Kamiński, mimo że jest obrońcą, może dobrze spisać się w takim ustawieniu jako defensywny pomocnik?

Grzegorz Wojtkowiak: - Pamiętam, że trener Jose Bakero już wcześniej próbował ustawiać "Kamyka" właśnie na tej pozycji, więc to dla niego nie jest pierwszyzna. Poza tym Marcin potrafił jako środkowy obrońca wyprowadzić piłkę, a nie tylko podać ją do najbliższego kolegi z drużyny. Na pewno ma w sobie odwagę i umiejętności. Moim zdaniem poradzi sobie.

Jak ocenia Pan postawę młodszych zawodników?

Grzegorz Wojtkowiak: - Myślę, że jesteśmy taką drużyną, która pomaga młodym piłkarzom w rozwoju. Filozofia klubu także ma na celu wprowadzanie kolejnych talentów do Lecha. Na pewno młodzież wie, że dużo pracy jeszcze przed nimi i nie wszystkim od razu uda się zostać w kadrze Kolejorza na stałe. Szymon Drewniak pokazał się z dobrej strony. Mogą być z niego ludzie. Teraz jest wiodącą postacią w Młodej Ekstraklasie, więc trenerzy na bieżąco go obserwują.

W tej rundzie, a także poprzednim sezonie Lech lądował poza podium. Czy są podstawy, by twierdzić, że teraz będzie znaczna poprawa?

Grzegorz Wojtkowiak: - Chcemy naprawić to, co nam nie wyszło jesienią. Na koniec sezonu musimy być wyżej, bo w Poznaniu wszyscy oczekują, że Lech będzie grał w europejskich pucharach. Będziemy się starali nawet zdobyć mistrzostwo, ale czas pokaże, czy ten cel jest dla nas osiągalny. W maju przyjdzie czas rozliczeń.

W pierwszych trzech meczach zagracie z Bełchatowem, Górnikiem i Ruchem. To korzystny układ gier? Można zdobyć dziewięć punktów?

Grzegorz Wojtkowiak: - Oczywiście, że tak, ale trzeba spojrzeć na każdy mecz osobno. Najpierw chcemy dobrze zacząć, dzięki temu powinno być później trochę łatwiej. Nie ma sensu cały czas się oglądać na terminarz i w nieskończoność go analizować. Wiemy, że tym razem zagramy z Legią i Wisłą na wyjeździe, a Śląskiem i Polonią u siebie. Jednak moim zdaniem nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. To nie układ gier decyduje o naszej postawie, tylko my.

Jesienią, kiedy graliście najlepszą piłkę w Polsce i wszyscy was za to chwalili, nagle coś się zacięło. To oznacza, że macie problem, kiedy pojawia się presja i wszyscy od was nieustannie wymagają potwierdzenia umiejętności?

Grzegorz Wojtkowiak: - Nie doszukiwałbym się takich przyczyn. Zaczęliśmy słabiej grać, to fakt. Raczej nie mamy wielkich problemów z presją. Od pięciu lat, kiedy jestem w Lechu cały czas powtarza się, że musimy walczyć o mistrzostwo Polski. Zdążyłem już przyzwyczaić się do ciśnienia i wychodzić na boisko z taką świadomością.

Większość ekspertów uważa, że droga do mistrzostwa jest zbyt kręta i pozostanie wam walka o trzecie miejsce…

Grzegorz Wojtkowiak: - Nie ma co ukrywać, że ta strata do lidera jest już duża, ale trzeba walczyć. Przecież nie wolno nam się poddać. Przeciwnikowi może zdarzyć się jakiś słabszy okres tak, jak miało to miejsce w naszym wypadku. Chcemy osiągnąć jak najlepszy wynik. Na pewno stać nas sukces, bo personalnie mamy jedną z najlepszych drużyn w Polsce.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie