Henryk Stokłosa znowu przed sądem

BAS
Henryk Stokłosa znowu przed sądem
Henryk Stokłosa znowu przed sądem Grzegorz Dembinski
- Już po raz drugi rozpoczyna się mój proces. Mam nadzieję i wiarę, że będzie sprawiedliwy - powiedział w poniedziałek Henryk Stokłosa w poznańskim Sądzie Okręgowym.

Jego pierwszy występ w roli oskarżonego o wręczanie łapówek i inne przestępstwa rozpoczął się 1 kwietnia 2009 roku. Warszawska prokuratura postawiła mu kilkadziesiąt zarzutów, dotyczących korumpowania urzędników z Ministerstwa Finansów - w zamian za korzystne decyzje podatkowe - oraz poznańskiego sędziego administracyjnego, zakopywania zagrażających środowisku ogromnych ilości padliny oraz uwięzienia i zastraszania pracowników, których podejrzewał o kradzieże.

28 lutego 2013 roku został Henryk Stokłosa został skazany na 8 lat. Sąd uniewinnił go, między innymi, od zarzutu nielegalnego zakopywania padliny. 6 marca ubiegłego roku Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok, ponieważ w jego ocenie w toku postępowania przed poznańskim Sądem Okręgowym, doszło do rażących naruszeń procesowych - przede wszystkim prawa oskarżonych do obrony.
Sprawa wróciła do Sądu Okręgowego. 21 września miał się rozpocząć drugi proces.

Na listę zarzutów wrócił wątek ekologiczny, bo Sąd Najwyższy po skardze kasacyjnej prokuratury na to uniewinnienie, nakazał wyjaśnić wątpliwości dotyczące ilości zakopanej padliny.
Wrześniowa rozprawa rozpoczęła się jednak wnioskiem obrońców Henryka Stokłosy i jego księgowej o umorzenie zarzutów korupcyjnych z powodu przedawnienia i tak się stało.
W poniedziałek natomiast Henryk Stokłosa, który podczas pierwszego procesu postanowił mówić dopiero na końcu, rozpoczął od razu wyjaśniać, że zarzut nielegalnego zakopywania padliny jest nielogiczny.

- Ile trzeba złej woli, żeby myśleć, że świadomie i celowo chciałbym niszczyć środowisko? - pytał pilski przedsiębiorca, przyznając skromnie, że jego rodzina jest na tyle zamożna, że mogliby mieszkać wszędzie, ale ... - Ja na tej ziemi się wychowałem i tam spędzam czas...

Jego zdaniem, akt oskarżenia był skutkiem spisku, którego celem było zmuszenie do sprzedaży firmy. - Zostałem oskarżony niesłusznie z niskich pobudek - mówił Henryk Stokłosa, obwiniając za to Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej i warszawskiego prokuratora, autora aktu oskarżenia, który tak zaangażował się w sprawę, że podczas pierwszego procesu kontaktował się ze świadkami poza salą rozpraw.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Patriota

musi wreszcie zatryumfować i Prawo i Sprawiedliwość. Nie pozwolimy więcej gnębić polskich przedsiębiorców.

c
czytelnik

Ile można się patrzyć na tą ofiarę PGRowskiej orgii?

o
obywatel

Brawo Alfonsi Temidy! Pewnie was piecze, ale dajecie radę.

777 BOSSkie POKROFCE AFIE

ROKOSSZE TAFGOAFICE ROZBIORY ZABORY I ZDRAYCE a TO WSZYsstKO DLA DOBRA KRAYU I CIEMNEGO LUTU.

s
sceptyk

i pryncypialność ;-)

G
Gabriel

Na przykładzie tego procesu można ocenić funkcjonowanie polskiego sadownictwa.

Dodaj ogłoszenie