Ich ojciec i dziadek zbudowali połowę Kalisza. Oni podążają...

    Ich ojciec i dziadek zbudowali połowę Kalisza. Oni podążają tym śladem

    Daria Kubiak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Ich ojciec i dziadek zbudowali połowę Kalisza. Oni podążają tym śladem
    1/7
    przejdź do galerii
    W znanej, kaliskiej rodzinie Kinastowskich już trzecie pokolenie kontynuuje rodzinną tradycję i wybiera zawód architekta lub budowlańca.
    Kaliszanie nieco starszego pokolenia doskonale pamiętają szefa Kaliskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego - Henryka Kinastowskiego, o którym mówią, że wybudował połowę Kalisza.

    Młody Henryk Kinastowski ukończył Technikum Budowlane w Poznaniu a następnie w 1936 roku studia w Politechnice Warszawskiej, uzyskując dyplom inżyniera architekta. Pierwsze szlify zawodowe zdobywał w prywatnej firmie budowlanej. Rok 1939 przerwał jednak wszelkie plany i marzenia. Wcielony do wojska podzielił los innych jeńców wojennych. Końca wojny doczekał w oficerskim obozie jenieckim w głębi Niemiec.

    Po wojnie w Kaliszu zawiązała się Spółdzielnia Budowlana ,,Wolność''. Henryk Kina-stowski został jej prezesem. Rozrastająca się firma została z czasem upaństwowiona. Zyskała nazwę Kaliskie Przedsiębiorstwo Budowlane. Na jego czele nadal stał dyrektor Kinastowski. We wspomnieniach współpracowników pozostał jako szef surowy dla podwładnych, ale sprawiedliwy. Odwiedzając budowy w garniturze i nieodłącznych gumowcach był postrachem dla obiboków i ,,katem'' dla pijaków z kielnią w ręce.

    - Taki już był, sam musiał wszystkiego dopilnować - wspominał swego czasu Wacław Kasprowicz, współpracownik szefa KPB. - Dzięki temu KPB dokonało rzeczy wielkich.

    Firma była obecna na budowach w całym kraju, realizowała osiedla mieszkaniowe, szkoły i budynki użyteczności publicznej. Kalisz był wówczas potęgą budowlaną. Henryk Kinastowski kierował firmą przez 31 lat. Uhonorowano go wieloma najwyższymi odznaczeniami, m. in. Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari oraz krzyżami: Komandorskim, Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł w 1991 roku pozostawiając po sobie osiedle Kaliniec, 25-Lecia i Widok, Dom Technika NOT, obiekty produkcyjne ,,Metalplastu'', Hotel ,Prosna'' kaliski szpital przy Poznańskiej i wiele innych. Rodzinną tradycję budowlaną podtrzymało czworo dzieci Henryka Kinastowskiego.

    Najstarszy syn Włodzimierz, absolwent Politechniki Poznańskiej, inżynier budownictwa lądowego, ma za sobą 45 lat praktyki. Jednak najtwardszą szkołę przeszedł przez 25 lat w KPB, zarządzanym przez ojca. Jego siostra Urszula twierdzi, że miał tam naprawdę ciężkie życie. Żadnej taryfy ulgowej. Wręcz przeciwnie - musiał świecić przykładem, bo ojciec był człowiekiem ogromnie wymagającym.

    Włodzimierz Kinastowski nadzorował roboty budowlane m. in. w WSK, ,,Kalpo'',,Polo'', ,,Hafcie" a także w Czechosłowacji i byłym ZSRR, gdzie kierował budową polskiej ambasady w Moskwie. Był m.in. naczelnym inżynierem w Konińskim Przedsiębiorstwie Budowlanym. W latach 1978-83 był dyrektorem kaliskiego Instalu, następnie zastępcą i od 1986 roku dyrektorem Wydziału Architektury i Budownictwa Urzędu Wojewódzkiego w Kaliszu, skąd odszedł na emeryturę. Podobnie jak ojciec, wielokrotnie odznaczany m. in. Krzyżem Komandorskim OOP i innymi odznaczeniami. Obecnie wraz z synem Piotrem, mgr inż. budownictwa, inspektorem nadzoru robót budowlanych w Wojewódzkiej Dyrekcji Inwestycji Budowlanych, zajmują się dodatkowo projektowaniem, głównie dużych obiektów przemysłowo-magazynowych.

    Starsza z córek Henryka Kinastowskiego - Urszula (ukończyła pomaturalną szkołę budowlaną) pracowała w spółdzielczości ,,Społem'' prowadząc inwestycje. Natomiast młodsza Grażyna, inżynier budownictwa lądowego, pracowała w KPB ( z tej firmy odeszła na emeryturę). Była m. in. inżynierem na budowie kaliskiego ,,okrąglaka'' .

    Zawód uprawiany przez rodzinę Kinastowskich wybrał także najmłodszy syn Henryka - Wojciech, inż. budownictwa, absolwent Politechniki Poznańskiej. Pierwsze szlify zawodowe zdobywał na kontrakcie w Niemczech, gdzie polska firma Mostostal budowała duże obiekty przemysłowe. Po powrocie do Kalisza pracował w Inwestprojekcie, firmie projektującej na potrzeby kaliskich spółdzielni mieszkaniowych. Od lat Inwestprojekt jest firmą prywatną Wojciecha Kinastowskiego, specjalizującą się m. in. w projektowaniu budynków użyteczności publicznej. Architektem w firmie Wojciecha Kinastowskiego jest jego syn - Krystian. Jak sam o sobie mówi, nikt mu nie narzucał wyboru profesji. Od zawsze miał skłonności do przedmiotów technicznych. Ukończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej. Swoją przyszłość zawodową widział jednak tylko w rodzinnym mieście.

    - Podjąłem taką decyzję wraz z żoną, bo tu mam rodzinę i czuję się lokalnym patriotą - przyznaje Krystian Kinastowski.
    Projektuje od 10 lat . Pracując wraz z ojcem założył jednocześnie własne biuro analiz architektonicznych i urbanistycznych. Wygrali ogólnopolski konkurs na projekt jednego z obiektów PWSZ w Kaliszu - Centrum Dydaktycznego Badań Kół Zębatych. Wkrótce nastąpi otwarcie zrealizowanego już budynku. Ich dziełem jest także rozbudowa parafii NMP na Zagorzynku, we współpracy z prof. Lucjanem Kasprzakiem z warszawskiej ASP.

    Krystian Kinastowski opracował własną koncepcję zagospodarowania Złotego Rogu w Kaliszu, mając nadzieję, że będzie jedną z propozycji rozważaną przez kaliskich decydentów. Chce zająć się rewitalizacją kaliskiego śródmieścia - serca miasta.

    - Przez lata obrzeża starówki rozwijały się, a dzielnica centralna traciła na swym wyglądzie - dodaje architekt. - Czas to zmienić. Uważam, że to jest nasza misja cywilizacyjna.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wideo

    Zdjęcia

    Kryminalna Wielkopolska

    Polecamy

    Kulinarne podróże po Wielkopolsce

    Kulinarne podróże po Wielkopolsce