Kajakarka Marta Walczykiewicz rozczarowana czwartym miejscem w Tokio. Trudno się dziwić, bo ambitna kaliszanka zawsze lubi wygrywać

Radosław Patroniak
Radosław Patroniak
Marta Walczykiewicz na mecie wyścigu kajakowych jedynek w Tokio nie mogła być szczęśliwa...
Marta Walczykiewicz na mecie wyścigu kajakowych jedynek w Tokio nie mogła być szczęśliwa... Pawel Relikowski / Polska Press
Marta Walczykiewicz (KTW Kalisz), srebrna medalistka igrzysk sprzed pięciu lat z Rio de Janeiro, z toru olimpijskiego w Tokio nie będzie miała tak dobrych wspomnień. W wyścigu K1 na 200 m do trzeciego miejsce zabrakło jej kilku centymetrów. Początkowo nawet mogła się czuć medalistką igrzysk, ale fotofinisz zadecydował o tym, że kaliszance przypadło najbardziej niewdzięczne miejsce dla sportowca, czyli czwarte. Sprinterską rywalizację wygrała odwieczna rywalka Wielkopolanki, Nowozelandka Lisa Carrington.

Trzykrotna zwyciężczyni plebiscytu naszej redakcji na najlepszego sportowca Wielkopolski jechała do stolicy Japonii już bez takiej presji jak pięć lat temu do Rio de Janeiro. W Brazylii zdobyła srebro, zapewniła sobie olimpijską emeryturę i mogła czuć się spełniona. W Tokio jednak walczyła o pełną pulę, bo nie jest typem zawodniczki minimalistki. Mimo że stawka rywalek była szalenie wyrównana podopieczna Tomasza Kryka chciała pokazać, że w najważniejszym starcie sezonu znów będzie w stanie wyrwać im jedno z cennych trofeów.

Zobacz też: Tomasz Kryk jest przekonany, że Marta Walczykiewicz nie spocznie na laurach

- Wyznaczanie celów mam już zakodowane w głowie. Kiedy płynę na torze chcę być pierwsza, kiedy idę na siłownię chcę dźwignąć 5 kg więcej, a na basenie chcę być o sekundę szybsza niż ostatnio. Taka już po prostu jestem. Lubię czuć stawkę i atmosferę walki - mówiła nam w jednym z wywiadów sympatyczna 34-latka.

Wicemistrzyni olimpijska z Rio uważa, że Wielkopolska bardziej niż inne regiony ceni kajakarki, ale jest zdania, że przedstawicielom tej pięknej dyscypliny w Polsce daleko do popularności, jaką mają ich koledzy w innych krajach, a zwłaszcza na Węgrzech.

- To prawda, tam jest zupełnie inny świat pod tym względem i trudno to nawet porównywać. U nas zdecydowanie łatwiej byłoby mi, gdybym zdobyła wicemistrzostwo świata nie w kajakarstwie, ale dajmy na to w lekkiej atletyce. Wtedy jestem przekonana, że zainteresowanie ze strony mediów czy sponsorów moją osobą byłoby znacznie większe. Nas niewielu kibiców kojarzy. Trochę to deprymujące, bo nie dość, że walczymy z rywalami, to jeszcze cały czas musimy zabiegać o to, aby choć przez chwilę pokazali nas w telewizji. I dotyczy to takich imprez jak choćby MŚ czy ME, z których zazwyczaj przywozimy worek medali. Przedstawiciele innych dyscyplin takich sukcesów nie odnoszą, a są bardziej rozpieszczani przez media. Oczywiście z rozpoznawalnością mojej osoby dużo lepiej jest w moim rodzinnym Kaliszu, gdzie wszyscy mnie zapraszają na spotkania i starają się być dla mnie wyjątkowo życzliwi - dodała Walczykiewicz.

Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje:
Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Piotrem Małachowskim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie