"W poniedziałek, 25 maja Piotr Pawlicki porozumiał się z klubem Fogo Unia Leszno w sprawie warunków startów w sezonie 2020 r. Młodszy z braci razem z całą drużyną przeszedł rano testy na obecność koronawirusa - można było przeczytać w lakonicznym komunikacie wydanym przez mistrzów Polski.
Sensacji nie doszukiwał się w zwrocie akcji również sam zainteresowany, który udzielił wywiadu stacji nsport+. Trudno się zresztą dziwić, bo to nie pierwsza taka sytuacja, kiedy popularny "Piter" negocjuje z klubem do ostatniej chwili. Dlatego kapitan leszczyńskiej drużyny zwrócił uwagę, że na porozumienie z klubem miał po prostu jeszcze czas, tak jakby chciał powiedzieć swoim krytykom, że są w gorącej wodzie kąpani i lubią wychodzić przed szereg.
- Gdybym nie chciał się dogadać albo gdybyśmy nie mieli koncepcji na dopracowanie szczegółów, to byłaby informacja, że nawet warszawskiego kontraktu nie mam podpisanego. Nic innego nie planowałem w tym roku. Jestem dogadany z Unią Leszno i innej opcji nie widziałem. Od początku było przesądzone, że będę jeździł w Unii Leszno, tylko potrzebowaliśmy czasu, który sobie daliśmy, podpisując kontrakt warszawski. Po to on jest, żeby ten czas był, żeby można było z niektórymi decyzjami przespać się - zauważył dwukrotny zwycięzca naszego redakcyjnego plebiscytu na najlepszych sportowców Wielkopolski.
25-latek odniósł się też do głosów krytyki, twierdząc że nie musiał podpisywać ostatecznej umowy w tym samym czasie, co pozostali zawodnicy. - Jestem z krwi i kości leszczynianinem. Urodziłem się w Lesznie i całe życie tu mieszkam. Zaszczytem jest dla mnie być kapitanem takiej drużyny. Nie mówię, że za każdym razem będę pierwszy podpisywał kontrakty. Po to jest czas, po to są negocjacje, żeby to wykorzystywać, żeby negocjować. Uważam, że jako kapitan, nic złego nie zrobiłem - dodał Pawlicki.
Kryzys w żużlowej PGE Ekstralidze? Kto o nim słyszał poza Lesznem
Uważa on też, że kibice Fogo Unii nie powinni mieć do niego żalu. - Nic złego się nie stało. Żadnych pretensji do siebie nie mam. Nie twierdzę, że mógłbym cofnąć czas i zrobić coś inaczej. Jest jak jest i tyle. Będziemy jechać, będziemy walczyć. Jestem kapitanem tej drużyny i nadal będę. W tym roku wypada mi 10 lat startów w Unii Leszno. Mam nadzieję, że to początek kolejnych dziesięciu lat - przekonywał jeden z liderów leszczyńskich "Byków".
Zdaniem ekspertów porozumienie z Pawlickim może być kluczowe dla Fogo Unii w kontekście walki o utrzymanie roli hegemona w polskim żużlu (leszczyński klub jest mistrzem Polski trzeci rok z rzędu). Bez niego niektórzy przewidywali nawet duże problemy "Byków" z wejściem do pierwszej czwórki. Z nim, ale bez Sajfutdinowa, układ sił zmienia się diametralnie. Podopieczni Piotra Barona na pewno będą dysponować takim składem, by do końca bić się o najwyższe laury. Inna sprawa, że ruch kontraktowy z Pawlickim nie jest wielkim zaskoczeniem w światku żużlowym. Część osób otwarcie bowiem mówiła już kilka tygodni temu, że dołączenie kapitan do zespołu to tylko kwestia czasu. Jak się okazało mieli rację.
Chcesz wiedzieć więcej?
Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]
Aleksander Śliwka - Orlen
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Dołącz do nas na X!
Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?