Kolejne zagrożenie dla Puszczy Zielonki? U jej podnóży zakopywany jest popiół? [ZDJĘCIA]

Marta Danielewicz
Marta Danielewicz
Mieszkańcy gminy Pobiedziska uważają, że w żwirowni w Bednarach zamiast prowadzonej rekultywacji terenu, zakopywane są popioły, co ma przyczynić się do degradacji środowiska.
Mieszkańcy gminy Pobiedziska uważają, że w żwirowni w Bednarach zamiast prowadzonej rekultywacji terenu, zakopywane są popioły, co ma przyczynić się do degradacji środowiska. Adrian Wykrota
Udostępnij:
Najpierw obawa o usychające drzewa w Puszczy Zielonce, teraz strach o zatrucie wód gruntowych. Mieszkańcy gminy Pobiedziska uważają, że w żwirowni w Bednarach zamiast prowadzonej rekultywacji terenu, zakopywane są popioły, co ma przyczynić się do degradacji środowiska.

- Wszystko zaczęło się w 2016 r., kiedy w związku z działającą odkrywką żwiru w Bednarach zauważyliśmy gwałtowny opad wód gruntowych - rozpoczyna Sylwester Antkowiak, leśniczy i przewodniczący komisji ochrony środowiska w Urzędzie Miasta i Gminy Pobiedziska. W związku z tym miały wysychać rosnące w Puszczy Zielonce sosny. Żwirownia znajduje się tylko dwa kilometry od niej. - Wystąpiliśmy wtedy o cięcia sanitarne i wyrżnięto w pień tysiąc uschniętych drzew - dodaje Antkowiak.

W zeszłym roku jednak zajęto się rekultywacją tego terenu. W teorii, bo w praktyce, zdaniem mieszkańców, doszło tam do degradacji środowiska. - Zauważyliśmy, że firma, zajmująca się rekultywacją zwozi tam odpady, które natychmiast były spychane do wód gruntowych. Kilka miesięcy potem zaczęto zwozić czarną ziemię, by przykryć to, co usypano wcześniej - uważa Antkowiak.

Najprawdopodobniej tymi odpadami były popioły. - Wskazywał na to kolor hałd. Były szare. Próbowano to tuszować wysypywaniem zwykłej ziemi. Popioły mogą zawierać szkodliwe, dla zdrowia i życia metale ciężkie, a nawet pierwiastki promieniotwórcze. To niebezpieczne, zwłaszcza, że większość mieszkańców Bednar wciąż korzysta ze studni - mówi Andrzej Koper ze stowarzyszenia Visna.

O sprawie poinformowano urząd gminy w Pobiedziskach, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, Starostwo Poznańskie oraz Urząd Marszałkowski w Poznaniu. - 23 października wraz z WIOŚ przeprowadziliśmy na tym terenie niezapowiedzianą kontrolę - wyjaśnia Dorota Gozdowska, kierownik referatu ochrony środowiska UM Pobiedziska.
Ze wstępnych ustaleń kontroli wynika, że zezwolenie na składowanie tam odpadów o kodzie 170504 - czyli gleby, ziemi i kamieni - uzyskała od marszałka wielkopolski firma Transpol, działająca na terenie woj. kujawsko-pomorskiego. Odpady otrzymywała od poznańskiej spółki Eko-Zec.

- Nieprawdą jest, że przekazywaliśmy odpad inny niż przyjęty o kodzie 170504, co mamy udokumentowane. Oczywiście mogło się zdarzyć, że była tam domieszka popiołów, tak jak się to bywa np. w przypadku pełnomlecznej czekolady, gdzie jest informacja o ewentualnej domieszce orzechów - mówi Daria Zielińska, kierownik działu ochrony środowiska w firmie Eko-Zec, zajmującej się dostawą kruszywa. - Zwłaszcza, że mieszanina popiołów jest magazynowana na terenie naszej firmy. Zachowaliśmy jednak staranność w jej oddzieleniu od mas ziemnych - dodaje.

Inspektorzy WIOŚ stwierdzili jednak nieprawidłowości w klasyfikacji odpadu. Badania laboratoryjne wykazały znaczną ilość związków mineralnych. - Sugeruje to, że odpady zostały wcześniej poddane obróbce termicznej. Kontrola jednak się jeszcze nie zakończyła, bowiem sprawa jest złożona - mówi Dorota Goz-dowska.

Postępowanie prowadzi także Urząd Marszałkowski w Poznaniu. - Jeśli zostały naruszone warunki zezwolenia, marszałek może cofnąć decyzję udzielającą zezwolenia i nakazać usunięcie zdeponowanych odpadów. Sprawa jest wielowątkowa, bowiem jest jeszcze trzeci podmiot, który złożył do nas wniosek o przetwarzanie odpadów na tym żwirowisku - mówi Małgorzata Krucka--Adamkiewicz, naczelnik wydziału ochrony środowiska UM.

Sprawą zajęła się także poznańska prokuratura, która wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego składowania odpadów bez zezwoleń nie tylko w żwirowni w Bednarach, ale także na poligonie Biedrusko.

KOMENTARZ MARTY DANIELEWICZ
Zielony skarb w popiołach
Puszcza Zielonka to jeden z najbardziej cennych przyrodniczo terenów w aglomeracji poznańskiej. Powinna być oczkiem w głowie nie tylko sąsiadujących z nią mieszkańców, miłośników przyrody i ekologów, ale przede wszystkim władz. Począwszy od tych na szczeblu samorządowym, po urząd wojewódzki. Dziwi więc, że po raz kolejny jest zagrożona degradacją. Nie tak dawno pisałam o jej obronie przed działalnością fabryki produkującej środki chemiczne. Teraz, po raz kolejny, mieszkańcy walczą o to, by zielone tereny nie zostały zasypane popiołami. Wiedząc jakie są realia, ile może trwać postępowanie administracyjne przeprowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, władze powinny wszelkimi możliwymi sposobami ukrócić ten proceder, by nie zagrażać dalej środowisku.

***
- Jestem trochę eko świrem - wyznała Beata Sadowska i dodała, że w ekologiczne życie próbuje także zaangażować dzieci. - Po prostu razem segregujemy śmieci, one wiedzą, że warto to robić. To metoda małych kroków i wszystko jest przez zabawę - powiedziała. Jakie metody sama stosuje?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cegielski
To popioły ze spalarni w Poznaniu - wkrótce wszystko uschnie w promieniu 30 km...
Dodaj ogłoszenie