Krystyna Wechmann: "Nie można mówić, że ktoś przegrał walkę z rakiem. Bo kto chce przegrać w takiej sytuacji?”

Nicole Młodziejewska
Nicole Młodziejewska
Krystyna Wechmann uważa, że słowo „walka” źle kojarzy się Polakom
Krystyna Wechmann uważa, że słowo „walka” źle kojarzy się Polakom Archiwum prywatne
W czwartek, 4 lutego, przypada Światowy Dzień Walki z Rakiem. W tym dniu na całym świecie organizacje pacjentów, ale też placówki medyczne przypominają o tym, jak ważna w walce z rakiem jest profilaktyka. Nie inaczej twierdzi Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki oraz prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, która od lat pomaga kobietom zmagającym się z rakiem piersi. Jednak jej zdaniem, słowo „walka” w odniesieniu do chorób nie powinno być stosowane.

W czwartek przypada Światowy Dzień Walki z Rakiem. Czy dla pani jako pacjentki, ale też szefowej Amazonek, to ważny dzień?
Oczywiście, ponieważ coraz głośniejszy jest głos pacjentów w systemie ochrony zdrowia. Przez wiele lat organizacje pacjentów pracowały nad tym, żeby ich głos był słyszalny, a właśnie celem zaangażowania organizacji pacjentów jest poprawia jakości opieki zdrowotnej, ale także szerzenie profilaktyki zdrowotnej społeczeństwa.

Często powtarza pani, że słowo „walka” w kontekście nowotworów jest niestosowne. Dlaczego?
Ostatnie lata naszej pracy, jako Amazonek, wykazały, jak ważne jest słownictwo. Poruszając kwestie związane z leczeniem pacjentów, często mówi się o walce z rakiem. Nawet tak jak teraz - obchodzimy Światowy Dzień Walki z Rakiem, mamy również Europejski Kodeks Walki z Rakiem. To nie ma żadnego znaczenia np. dla Amerykanów, bo ich mentalność jest zupełnie inna. Natomiast nam, Polakom, walka kojarzy się z wojną, z wycieńczeniem, podjęciem czy nawet stoczeniem trudnej bitwy. Inne choroby się leczy, a kiedy diagnozuje się nowotwór, to nagle mamy walkę. Co więcej, wraz z tym pojęciem dochodzi też do stygmatyzacji pacjentów, którzy odeszli.

Najdziwniejsze choroby w historii medycyny i ich niezwykłe o...

To znaczy?
Bo gdy ktoś odejdzie, to słyszymy, że przegrał z rakiem. Ja już nie mogę tego słuchać. Bo kto chce przegrać w takiej sytuacji, w chorobie? Weźmy przykład reżysera Krzysztofa Krauze, który przez wiele lat, mając raka, pracował i tworzył. Dlatego nie można mówić, że on przegrał. Po prostu, leczenie nie powiodło się, nie przyniosło oczekiwanych efektów i odszedł od nas. Tyle.

Czyli w kontekście obecnej pandemii słowo „walka” też jest niepoprawnie stosowane? Przecież ciągle słyszymy o walce z koronawirusem.
Tu jest troszeczkę inaczej, bo jest pandemia, coś globalnego, co dotyczy wszystkich. I w tym kontekście można mówić o walce systemowej z pandemią, w stosunku do tego co możemy zrobić przeciw jej rozprzestrzenianiu się, te wszystkie przeciwwskazania czy rady ekspertów. Ale czym innym jest sam COVID-19, czyli choroba, dotycząca danej jednostki. W tym kontekście słowo walka, moim zdaniem jest już nie na miejscu.

Z czego wynika ta różnica między odbiorem słowa „walka” w Polsce, a tym jak widzą je Amerykanie?
Z ich otwartości i tego, że nie boją się o tym raku mówić. Od lat tamtejsze stowarzyszenia pacjentów onkologicznych organizują wielkie, kolorowe marsze, na których każda osoba oblepiona jest naklejkami i ulotkami mówiącymi o profilaktyce. W tych marszach uczestniczą osoby, które idą “za chorą ciocię Zosię” czy innego wujka. I idą ich tysiące. U nas w Polsce zorganizowanie czegoś takiego graniczy z cudem. W takich marszach zwykle idziemy tylko my - Amazonki i ewentualnie nasi przyjaciele, których uda nam się ściągnąć.

Nowe, nietypowe objawy koronawirusa: Niska temperatura ciała...

Czyli tak naprawdę cały czas jesteśmy gdzieś w tyle. Czy pani zdaniem młode pokolenie może to zmienić, czy młodzi ludzie są bardziej otwarci, pewni siebie?
Tak. Jeżeli młode pokolenie będzie z tym nastawieniem szło, to na pewno liczba wczesnych wykryć raka będzie dużo większa, ponieważ kobiety już za młodu będą miały tę wiedzę i być może nawyk, aby stosować samokontrolę. Dzięki temu, znając swoje ciało, jeżeli pojawi się coś niepokojącego, zgłoszenie się do lekarza pozwoli na szybkie wykrycie tej zmiany, i jeżeli będzie to nowotwór, to nie będzie potrzeby stosowania tak radykalnego leczenia, jak w przypadku choroby zaawansowanej.

Czyli profilaktyka w tym przypadku jest najważniejsza?
Tak, ważne jest to, żeby osiągnąć dużą zgłaszalność pacjentów na badania profilaktyczne. Jeśli chodzi np. o screening, to w przypadku raka piersi, powinno w nim brać udział co najmniej 70 proc. pacjentek. Niestety, w Polsce od wielu, wielu lat nie przekraczamy nawet tych magicznych 50 proc.

Chorowałś na COVID-19 i co dalej? Zobacz, co dolega lub może...

Z czego pani zdaniem to wynika?
W dużej mierze ze strachu. A wiedząc, że to właśnie on powoduje tę niechęć do samobadania się, a do tego wciąż pokutuje w naszych rodzinach przeświadczenie, że rak to choroba śmiertelna, to trzeba ten strach niwelować. Dlatego właśnie w rozmowach z decydentami zaczęłam mówić o zmianie sposobu komunikacji. Żeby to nie był np. Światowy Dzień Walki z Rakiem, a Światowy Dzień Przeciw Rakowi. Żeby nie było już tego słowa “walka”. Co więcej ostatnio okazało się, że np. rak piersi nie jest już chorobą śmiertelną, a chorobą przewlekłą. Dlatego tym bardziej zapraszam wszystkich do tego, żeby w tym Światowym Dniu Przeciw Rakowi sprawdzić swój stan zdrowia, ale też zacząć od zdrowego stylu życia i aktywności fizycznej – bo to jest właśnie ta profilaktyka pierwotna.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie