Łukasz Frajtag z Red Dragons Pniewy: Nasz plan taktyczny był lepszy. Czułem, że jest szansa

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
Dla Łukasza Frajtaga było to drugie trofeum zdobyte z Red Dragons Pniewy.
Dla Łukasza Frajtaga było to drugie trofeum zdobyte z Red Dragons Pniewy. Red Dragons Pniewy
Red Dragons Pniewy w środę wygrał superpuchar Polski w futsalu. W finałowym meczu Smoki pokonały dominatorów na polskich parkietach, czyli mistrza Polski - Rekord Bielsko-Biała (1:1, po karnych 3:2). To kolejne wielkie osiągnięcie dla klubu z zachodniej Wielkopolski, ale też dla całego regionu.

Łukasz ponownie wielkie gratulacje. Rekord u bukmacherów był zdecydowanym faworytem. Wręcz byliście w tym starciu przedstawiani jak niedawno San Marino z Polską, ale puchar jednak jedzie do Pniew.
- Przed spotkaniem spojrzałem na kursy, ale jeśli ktoś by mnie zapytał, to w ciemno powiedziałbym, aby stawiał na remis. To nie jest kwestia tego, że czuliśmy się pewnie, ale ja i drużyna mieliśmy przeczucie, że jest szansa zrobić niespodziankę. Mieliśmy kilka powodów do takiego myślenia. Raz, że to jest tylko jeden mecz. Wiedziałem, że zostawimy w nim sporo zdrowia i tak było. Osobiście uważam też, że Rekord nie jest tak mocny, jak w poprzednich sezonach. Taką mam opinię po naszym meczu z nimi i dwóch pierwszych kolejkach ligowych. Nasi rywale są teraz w przebudowie i mają nowego trenera. Potrzeba czasu, żeby to im zaskoczyło.

Zobacz też: Łukasz Frajtag: Z tego sezonu futsal ekstraklasy wycisnęliśmy absolutnego maksa – mówi trener Red Dragons Pniewy, zdobywcy Pucharu Polski

Po pierwszej połowie było tylko 0:1. Uważam, że nasz pomysł taktyczny na ten mecz był lepszy. Dzięki temu udało się to odrobić. Bardzo wiele drużyn grając z Rekordem, wycofuje się do niskiego pressingu. Moim zdaniem to duży błąd. Naszym celem było to, aby nie dać im grać, a my musieliśmy grać szybkim i ułożonym pressingiem. Rekord grał taką piłkę, jak zwykle. W momentach, kiedy spychali nas do niskiej obrony, to faktycznie mieliśmy problemy. Czasami byliśmy wtedy zbyt pasywni. Brakowało ataku na piłkę, ale cały czas krzyczałem do chłopaków, aby to poprawiali. Wtedy rywale stwarzali sytuację, choć jak na nich, to nie mieli ich aż tyle, co zwykle.

Przystępowaliście do tego meczu osłabieni brakiem reprezentanta Polski - Patryka Hołego. To wpłynęło jakoś mentalnie na zespół?
- Nie sądzę. Nawet się śmialiśmy, bo bez Patryka w pucharach nam lepiej idzie (śmiech). Oczywiście to nasz bardzo ważny zawodnik, ale teraz wszyscy są zadowoleni.

Czytaj też: Red Dragons Pniewy znowu zaskoczyły. Smoki oszukały przeznaczenie i wygrały Superpuchar Polski!

Zapytam o rzuty karne. Znowu udało się je wygrać - w drugim meczu pucharowym. Macie na to jakiś sposób?
- Przed meczem nie planowaliśmy dojścia do karnych, ale po końcowym gwizdku dogrywki na spokojnie ustaliliśmy sobie kolejność. Kto chciał, to strzelał. Jeśli chodzi o tego kluczowego karnego obronionego przez Lucka, to wiedzieliśmy, jak uderzy Popławski. Tydzień temu strzelał w Chojniach i uderzył podobnie. Czuliśmy, że to będzie środek i Błaszczyk został. Faktem jest też, że wszystkie karne nam weszły. Ci, co podchodzili, czuli się pewnie. Nikt się nie wahał. Chłopaki świetnie się spisali i trzeba to oddać.

To kolejny duży sukces dla Pniew. To też musi cieszyć.
- Tak jak powiedziałeś, to dla nas jest oczywiste. Ten superpuchar był w dziwnym momencie, bo po dwóch kolejkach. Zaczęliśmy już ligę i inaczej się przygotowywaliśmy do tego meczu. Po spotkaniu było super i sporo się cieszyliśmy, ale bardziej przeżyłem triumf w pucharze polski. To nasze drugie trofeum i trzeba się cieszyć.

Jakie dalej stawiacie sobie cele na ten sezon? Ciężko będzie powtórzyć poprzednie rozgrywki, które spuentowaliście dwoma pucharami.
- Powiem przekornie. Są plusy i minusy tego sukcesu. Plusem jest oczywiście to, że na początku sezonu dostajemy sporego kopa w postaci zdobytego trofeum. Oczywiście przez to wzrosły teraz oczekiwania, bo większość będzie liczyć na podobne sukcesy. W piątek powiedziałem chłopakom, że ostatnie dwa mecze ligowe (porażka 5:6 z Gredarem Brzeg i remis 3:3 z GI Malepszy Futsal Leszno przyp. red.) oraz ten superpuchar pokazały jedną rzecz. Że grając w meczach ligowych z takim zaangażowaniem jak w superpucharze, byśmy je wygrali. Mam trochę pretensji do chłopaków, bo porównałem to i chce wymagać teraz w każdym meczu podobnego podejścia mentalnego, co do spotkania o superpuchar. Jeśli chcemy się liczyć, to musimy zawsze tak grać. Jestem przekonany, że jesteśmy, tylko musimy to przerobić. Naszym celem minimum na ten sezon będzie pierwsza ósemka, bo środek stawki mocno się wyrównał, ale chcemy atakować też najwyższe lokaty.

PZPN ukarany za zachowanie kibiców!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie