Maluchy wielkości dłoni i ich podróż ku życiu

    Maluchy wielkości dłoni i ich podróż ku życiu

    Marta Żbikowska

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Maluchy wielkości dłoni i ich podróż ku życiu
    1/11
    przejdź do galerii

    Maluchy wielkości dłoni i ich podróż ku życiu ©Adrian Wykrota

    Nie ma dzieci zbyt małych lub zbyt chorych, ograniczają nas jedynie możliwości nauki i medycyny - mówi prof. Janusz Gadzinowski, neonatolog, który ratuje tych, których można uratować i zapewnia godne umieranie tym, którym inaczej pomóc się nie da.
    Na oddziale intensywnej opieki nad noworodkiem przestrzeń zajmuje aparatura. Sprzęt monitorujący czynności życiowe, inkubatory, urządzenie do podawania tlenku azotu, pompy infuzyjne, aparatura diagnostyczna (usg., rtg.), wszystko połączone niezliczoną ilością kabli i rurek. Wchodząc do sali, w pierwszym momencie można odnieść wrażenie, że oto jesteśmy na pokładzie kosmicznego statku. W pierwszej chwili nie widać najważniejszych pasażerów. To dzieci wielkości dłoni, które odbywają właśnie jedną ze swoich ważniejszych podróży. Podróży ku życiu.

    Medycyna i nauka dają szansę coraz mniejszym wcześniakom
    Oddział Intensywnej Opieki Noworodka to część Kliniki Neonatologii Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - Mamy tutaj 24 stanowiska, przyjmujemy pięćset dzieci rocznie - mówi profesor Janusz Gadzinowski, szef kliniki. - Ci pacjenci nie mieliby żadnych szans na przeżycie. Gdyby nie działania naszego zespołu, oznaczałoby to pięćset grobów każdego roku.

    Na oddziały kliniki neonatologii dzieci trafiają z trzech podstawowych powodów.

    - To wcześniactwo, także to skrajne, dotyczące porodów przed ukończeniem 30. tygodnia ciąży, wady wrodzone oraz zakażenia - wymienia profesor Gadzinowski.

    Tutaj też leczone są przypadki, które spędzają sen z powiek większości przyszłym mam. Jak choćby zespół aspiracji smółki. Zdarza się bardzo rzadko (1-2 razy na 1000 żywych porodów), a może zagrozić życiu malucha nawet z donoszonej, zdrowej ciąży.

    - Mamy tu właśnie taki przypadek - profesor podchodzi do jednego z pacjentów. - Widać, że to dziecko jest większe, wygląda jak zdrowy noworodek.

    Niestety, chłopiec wymaga intensywnej opieki. Jeszcze w czasie ciąży do wód płodowych wydostała się smółka. To zdarza się w przypadku 10-15 procent porodów. Jednak do zespołu aspiracji smółki dochodzi w mniej niż 10 procentach przypadków stwierdzenia smółki w wodach płodowych. Mały pacjent miał wyjątkowego pecha.

    - Do aspiracji smółki dochodzi na skutek niedotlenienia wewnątrzmacicznego, konsekwencją jest zapalenie płuc, a także rozwój nadciśnienia płucnego noworodków, w przypadku którego stosuje się wziewnie tlenek azotu - tłumaczy profesor Gadzinowski, prezentując urządzenie do podawania gazu ułatwiającego rozkurczanie naczyń krwionośnych. Tlenek azotu do zastosowania w medycynie odkryli Robert Furchgott, Louis Ignarro i Ferid Murad, otrzymując za to Nagrodę Nobla w 1998 roku. To im życie zawdzięcza wielu małych pacjentów.

    1 3 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Police k.szczecina to pomylka nfz!

    Karolina (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Moi synowie 29tc. Hospitalizacja w Policach. Personel poza 2 lekarzami to pomylka! Pielegniarki ignorujace sygnaly z kardiomonitorow, zrywajace dzieciom plastry z krwia, nieczule zupelnie nie tylko...rozwiń całość

    Moi synowie 29tc. Hospitalizacja w Policach. Personel poza 2 lekarzami to pomylka! Pielegniarki ignorujace sygnaly z kardiomonitorow, zrywajace dzieciom plastry z krwia, nieczule zupelnie nie tylko jako matki ale i po prostu ludzie na dramat drugiego czlowieka! Zakaz kangurowania, przytulania "bo sie przyzwyczaja i jak pani pojdzie bedzie krzyczal i bede miec fatalny dyzur". Jednym slowem dramat! Empatia na poziomie depresyjnym!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo