Mecz Lech Poznań - Korona Kielce w sobotę: Jaki jest największy problem Kolejorza?

Maciej Lehmann
Maciej Lehmann
Ostatni mecz Lecha z Koroną w Poznaniu zakończył się zwycięstwem gości 1:0
Ostatni mecz Lecha z Koroną w Poznaniu zakończył się zwycięstwem gości 1:0 Grzegorz Dembinski
Sobotni mecz Lecha Poznań z Koroną Kielce (20.30) to jeden z hitów 12. kolejki ekstraklasy.

Jak dwutygodniową przerwę na mecze reprezentacji wykorzystał Ivan Djurdjević i jego piłkarze? Czy lechici będą grali bardziej odpowiedzialnie w obronie i czy będą skuteczniejsi pod bramką rywali? I wreszcie, czy zaczną tak punktować jak na początku sezonu i zaczną odrabiać straty do czołówki?

Na te pytania otrzymamy odpowiedź już w sobotę. Przy Bułgarskiej o godz.20.30 Kolejorz zmierzy się z Koroną Kielce.

Ostatnie starcie z ekipą trenera Lettieriego rozpoczęło katastrofę, która zakończyła się przegraną w fatalnym stylu walką o mistrzostwo Polski. W kwietniu, skazywana na porażkę Korona, która jeszcze nigdy nie wygrała w Poznaniu, w mocno rezerwowym składzie potrafiła zdobyć „Twierdzę Bułgarska”.

Kolejorz poniósł porażkę w najbardziej zaskakującym momencie. Był pierwszy po rundzie zasadniczej, miał zacząć powiększać przewagę nad rywalami, a tymczasem rozegrał bardzo słabe spotkanie i przegrał 0:1 z wymarzonym wydawałoby się rywalem.

Czytaj także: Lech Poznań pożegna się z pomocnikiem. Trener stracił cierpliwość

Dziś o kielczanach nikt już nie powie, że są bez szans w Poznaniu. W grze Lecha jest bowiem zbyt wiele mankamentów, by wskazać zdecydowanego faworyta tego pojedynku. Nawet imponujące serie, historyczne statystyki niewiele znaczą, bo głównym mankamentem naszej drużyny jest stabilizacja formy.

Z tym w Kolejorzu od lat są problemy. Możemy więc w sobotę zobaczyć zarówno efektownie, z rozmachem atakujących gospodarzy, ale też nie będzie wielkim zaskoczeniem, jeśli lechici znów nie będą mieli pomysłu na grę i skonstruowanie składnych akcji sprawiać im będzie duże kłopoty.
Mamy nadzieję, że jednak sprawdzi się ten optymistyczny scenariusz i nasi piłkarze potrafią wykorzystać duże osłabienie gości. W sobotę bowiem nie wystąpią podstawowi obrońcy Korony Bartosz Rymaniak i Michał Gardawski. Obaj ci piłkarze cieszą się zaufaniem trenera Gino Lettieriego, a muszą pauzować, gdyż w ostatnim meczu z Jagiellonią Białystok (1:1) otrzymali czwarte żółte kartki.

Kapitan drużyny - Bartosz Rymaniak zagrał we wszystkich dotychczasowych meczach Korony w ekstraklasie, podobnie jak Gardawski, którego Lettieri ustawiał bądź na boku pomocy, bądź - jak w ostatnich pojedynkach, na lewej stronie defensywy.

Trener Gino Lettieri zdaje sobie sprawę, że brak tych piłkarzy to olbrzymi problem, ale miał dwa tygodnie na to, by solidnie przygotować się i ćwiczyć wariant ustawienia bez tych zawodników.

Sprawdź też: Ranking bramkarzy Kolejorza. Czyj potencjał zmarnowano najbardziej? [TOP 8]

- Na pewno za takich piłkarzy trudno znaleźć zastępców. Ale musimy sobie jakoś poradzić. W Poznaniu czeka nas trudna przeprawa, Lech to przecież czołowy zespół polskiej ekstraklasy - mówi Lettieri.

Jeśli Lech wygra, może być to dla niego bardzo udana kolejka. Między sobą rywalizują bowiem zespoły z górnej części tabeli. Punkty stracić mogą liderzy Legia i Lechia, trudny mecz czeka też Jagiellonię, szansa na zbliżenie się do czołówki jest więc bardzo duża.

12. kolejka Lotto Ekstraklasy:

piątek: Piast Gliwice - Lechia Gdańsk (godz. 18), Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin (20.30);
sobota: Zagłębie Sosnowiec - Miedź Legnica (15.30), Śląsk Wrocław - Arka Gdynia (18), Lech Poznań - Korona Kielce (20.30);
niedziela: Zagłębie Lubin - Wisła Płock (15.30), Legia Warszawa - Wisła Kraków (18);
poniedziałek: Cracovia - Górnik Zabrze (18).

Zobacz także:

Do Lecha trafił z Bytovii Bytów przed sezonem 2013/14. Wydawało się, że trudno mu będzie wyprzeć ze składu Jasmina Buricia i Krzysztofa Kotorowskiego, a tymczasem wykorzystał kontuzje i gorszą formę kolegów, wskakując do bramki. W Lechu spędził 2,5 sezonu, rozgrywając ponad 50 meczów, w tym 42 w ekstraklasie. Zdarzały mu się klopsy przypominające, że do Kolejorza przyszedł z II ligi, ale miał też swój udział w wyłączonym przez Lecha mistrzostwie.Po LechuTak, jak w 2014 roku nie spodziewano się, że wywalczy miejsce w składzie, tak dwa lata później trudno było uwierzyć, że z Poznania ruszył na zachód. A ruszył i został zawodnikiem Glasgow Rangers grających wówczas w Championship. Na zapleczu szkockiej ekstraklasy nie dostał jednak szansy gry. Wrócił do Polski i dziś występuje w Cracovii.Zmarnowany potencjał?Gostomski znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Potrafił odwdzięczyć się Lechowi za daną szansę i może jego możliwości oszałamiająco wysokie nie są, ale w Poznaniu wspiął się na ich szczyt.Zobacz kolejne miejsce ----->

Lech Poznań: Ranking bramkarzy. Czyj potencjał zmarnowano na...

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
posen
jw
K
Konio
Jaka liga,taki hit.
Dodaj ogłoszenie