Muzyka: Mezo "Mezoteryka" - recenzja płyty

    Muzyka: Mezo "Mezoteryka" - recenzja płyty

    Marcin Kostaszuk

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Krytykowanie Mezo nie jest odkrywcze - robią to od lat jego koledzy po fachu. Ale co innego robić, gdy już dziewiąty album "Mezoteryka" nie wnosi nic do jego biografii?
    Okładka płyty "Mezoteryka"

    Okładka płyty "Mezoteryka" ©My Music

    Dziewięć płyt Jacka Mejera tworzy solidną podstawę do napisania jego nie tylko muzycznego CV. We wrześniu 2011 roku zastajemy go jako faceta przed trzydziestką, ciągle wahającego się przed wejściem obiema nogami w dorosłość.

    Za sprawą singla "Kryzys" punktem wyjścia do "Mezoteryki" stają się sprawy damsko-męskie i konsekwencje błędów na tym polu. Nie bawiąc się w Pudelka można jedynie odesłać do książeczki, w której Mezo pozdrawia najbliższą do niedawna osobę słowami "życzę ci najlepszego, mimo że tak często nie rozumiem cię zupełnie". Kontynuacją tego wątku jest "Zaufanie" i "Syreni śpiew" - pierwszy tekst z perspektywy pustego domu, drugi z pozycji stołka barowego, przed którym odbywa się grzeszne targowisko. W tych utworach słychać, że Mezo coś przeżył, i pewnie nieprzypadkowo w "Zaufaniu" wznosi się na wyżyny swych raperskich umiejętności, zbliżając się do stylistyki T.I.

    I to wszystko. Nic więcej z tej płyty nie pamiętam, żadna myśl nie wbiła się w głowę, żaden refren nie wierci dziury w mózgu. Zapewne dlatego, że z każdym kolejnym utworem Mezo zatraca się w roli mentora, którego dobre rady dotyczą zarówno spraw finansowych ("Cash"), zdrowego życia "Vita Activa" do ogólnego optymizmu ("Życie jest piękne", "Kochaj albo giń"). W tym ostatnim utworze błyszczy chór Gospel Joy, ale zarysowana w tekście wizja wychodzenia na ulicę z tytułowym hasłem "Kochaj albo giń" wydaje się cokolwiek karkołomna.

    Rozczarowały mnie płyciutkie refleksje na temat modlitwy ("Modlitwa") i rodzicielstwa w "Inspiracji", w której godna uwagi jest tylko wokalistka Sabina Golanowska. Prawdę o życiu Mezo znajdziemy raczej w "Obieżyświecie", gdzie poznaniak cynicznie przyznaje, że podróżowanie po "zadupiu na wschodniej ścianie" owocuje potem wakacjami w Tanzanii, Australii i na Zanzibarze. A skoro tak jest, to po co cokolwiek zmieniać?

    Na razie sprzedaje nam wyznania chłopaka, któremu prawie wszystko w życiu wyszło. Nie, nie mam zamiaru potępiać Meza za to, że z rapera przeistoczył się w wokalistę dla małomiasteczkowej klasy średniej, która w jego otoczeniu czuje się przyjemnie i swojsko. Ale trochę znam tego faceta i mam wrażenie, że potrafi nagrać coś, co za parę lat nie będzie zalegać w koszu z ostateczną przeceną w markecie.

    Mezo "Mezoteryka"
    My Music, cena: ok. 35 zł

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo