Niemoralna propozycja poznańskiej prawniczki i jej męża

Norbert Kowalski
Niemoralna propozycja poznańskiej prawniczki i jej męża
Niemoralna propozycja poznańskiej prawniczki i jej męża kadr z filmu
Radca prawny Agata W. wraz z mężem złożyła poznańskiemu inwestorowi propozycję "nie do odrzucenia". Zażądała wykupienia swojego mieszkania za 500 tys. zł w zamian za odstąpienie od blokowania inwestycji, która ma powstać na Jeżycach. Postawienie budynku blokują Stowarzyszenie Nasza Ziemia i Fundacja Human Lex, we władzach których zasiadają Agata W. i jej mąż. Spotkanie, na którym padła "propozycja" zostało nagrane przez inwestora ukrytą kamerą.

Propozycja... nie do odrzucenia
- Powiem tak: Będziemy to blokować. Nawet jeżeli pan sobie wynajmie kancelarię, to wiadomo, jakie są stawki kancelarii… - mówiła radca prawny Agata W. w trakcie spotkania z inwestorem.

- …Dobra, ale co państwo proponujecie, bo ja muszę zrozumieć (…) Państwo możecie nie blokować z tego, co słyszę - pytał pan Andrzej, inwestor.

- Tak, chcemy, żeby pan wykupił nasze mieszkanie i tyle.

- Jak duże jest to mieszkanie?

- 111,7 m kwadratowego (...)

- Nie wiem, jaka jest wartość rynkowa, ale to są spore pieniądze. O jakich kwotach mówimy?

- Wartość tego mieszkania to w tym momencie około 500 tysięcy zł. (...) Każda strona ma wtedy spokój - zachęcał Wiesław W., mąż prawniczki.

Grożą, że zablokują inwestycję na Jeżycach. Chcą pół miliona cz. 1

Grożą, że zablokują inwestycje na Jeżycach. Chcą pół miliona cz. 2

Sprawa dotyczy terenu przy ul. Jeżyckiej 39 w Poznaniu. Inwestor planuje postawić w tym miejscu budynek mieszkalno-usługowo-handlowy. - Chciałbym wnieść powiew świeżości i zbudować nowoczesny budynek, który jednak nikogo nie będzie raził i wpasuje się w otoczenie - przekonuje inwestor. Urząd Miasta wydał już warunki zabudowy. Przeciwni inwestycji są Agata i Wiesław W., którzy do jej blokowania wykorzystują Stowarzyszenie Nasza Ziemia oraz Fundację Human Lex. Agata W. jest prezesem zarządu stowarzyszenia oraz prowadzi własną kancelarię prawną. Z kolei Wiesław W. jest prezesem zarządu fundacji.

Na nagraniu, którego fragmenty można obejrzeć na stronie www.gloswielkopolski.pl, wyraźnie słychać, jak małżeństwo mówiło o sposobach blokowania inwestycji.

- Stowarzyszenie i fundacja wystąpiły z wnioskiem o dopuszczenie do postępowania… - mówiła Agata W. na spotkaniu z inwestorem.

- Zostały złożone pisma (…), które w każdej chwili mogą być przez nas wycofane (…) Można skutecznie przez dłuższy czas blokować tę inwestycję - dodawał Wiesław W.

23 września pisma obu organizacji wpłynęły do Urzędu Miasta. Chociaż nigdy nie zajmowały się żadną poznańską sprawą, stowarzyszenie i fundacja prosiły o dopuszczenie ich do udziału w postępowaniu administracyjnym dotyczącym planowanej inwestycji.

- Nie są jednak stronami postępowania - usłyszeliśmy w Urzędzie Miasta. Ten wydał decyzję odmowną, od której obie organizacje złożyły już odwołanie. To z kolei opóźnia rozpoczęcie budowy.

Chociaż nagranie nie pozostawia wątpliwości co do przebiegu spotkania, Agata W. stanowczo zaprzecza takiej wersji wydarzeń: - Nikt niczego nie żądał. To nie było tak sformułowane i proszę nie wrzucać mi czegoś do ust, czego nie powiedziałam.

Z nagranej rozmowy wynika, że gdyby doszło do transakcji, Stowarzyszenie Nasza Ziemia i Fundacja Human Lex, wycofałyby swoje pisma. To z kolei znacząco skróciłoby postępowanie administracyjne. W przeciwnym przypadku ewentualna budowa mogłaby zostać opóźniona nawet o dwa lata.

Inwestor nie ma zamiaru zgodzić się na żądania Agaty i Wiesława W. - Jestem oburzony ich zachowaniem. To skandal, że radca prawny dopuszcza się takiego postępowania - opowiada.

Jednak małżeństwo nie planuje odstąpić od swojej "propozycji" i powtarza, że niczego nie żądali, zaś inicjatywa miała wyjść ze strony inwestora. - W pierwszej rozmowie telefonicznej wyraził chęć spotkania i przedstawił propozycję - przekonuje Wiesław W. Pan Andrzej stanowczo temu zaprzecza. - To bzdury - zapewnia.

Bo budynek jest za duży
Agata i Wiesław W. oficjalnie przekonują, że blokują inwestycję, gdyż jest sprzeczna z normami dotyczącymi zabudowy tej okolicy.

- Region dookoła inwestycji objęty jest ochroną konserwatorską, a projekty odbiegają od zabytkowej architektury - wyjaśnia Agata W. I dodaje, że według niej budynek jest między innymi za wysoki (ma mieć 7 kondygnacji), powinien mieć inny kształt dachu oraz więcej miejsc parkingowych.

Przedstawiciele Urzędu Miasta zapewniają jednak, że żadne przepisy nie zostały złamane. - Budynek spełnia wymagania ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, zaś liczba miejsc parkingowych została wyznaczona zgodnie z przyjętym normatywem parkingowym - powiedziano nam w UM.

Małżeństwo przekonuje również, że do organizacji zgłosiły się inne niezadowolone osoby. Mimo zapewnień przez ponad tydzień nie podali nam jednak na nie namiarów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi o jedną osobę. Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy, nie zamierzają protestować, a często w ogóle nie słyszeli o planowanej inwestycji.

Okazuje się, że prawdziwy powód blokowania inwestycji może być błahy. - Bardzo nam nie pasuje to, że tam Państwo planują postawić taki wysoki budynek. Wykupiliśmy nasze mieszkanie nie po to, by mieć zasłonięte światło - mówiła wprost na spotkaniu z inwestorem Agata W.

Małżeństwo mieszka bowiem w kamienicy po przeciwnej stronie działki, na którym miałby powstać budynek. Jak mówią, gdyby inwestycja doszła do skutku, nowy budynek częściowo zasłaniałby im widok i ograniczył dostęp światła. - Kupiliśmy konkretne mieszkanie, którego szukaliśmy parę miesięcy - mówi na nagraniu Wiesław W.

Współpraca: Michał Kopiński

Wideo

Dodaj ogłoszenie