Nikt już nie uprawia ziemniaków, młodzi działkowicze wolą grillować

Joanna Labuda
Czesław Woźniak wraz z żoną w czasie wakacji mieszka na działce. - Żona hoduje kwiaty, ja dbam o pomidory
Czesław Woźniak wraz z żoną w czasie wakacji mieszka na działce. - Żona hoduje kwiaty, ja dbam o pomidory Paweł Miecznik
Zamiast gór czy morza wybierają RODOS. Ale nie chodzi o grecką wyspę, tak nazywają rodzinne ogrody działkowe (ROD). To miejsca z własną historią i kulturą. Ogrodzone siatką zielone serca wielkich miast.

- W naszym ogrodzie działki przekazywane są z pokolenia na pokolenie - mówi Małgorzata Karasiak, prezes zarządu ROD w Poznaniu. Równo przystrzyżone trawniki, zadbane drzewa owocowe i krzewy, wypielęgnowane altany, ozdobne drobiazgi. Widać, że to sprawka prawdziwych pasjonatów. W okręgu poznańskim jest 313 ogrodów działkowych. 255 z nich znajduje się w miastach.

Czesław Woźnika w czasie wakacji wraz z żoną mieszka na działce.

- Wstajemy skoro świt. Nie ma przecież nic przyjemniejszego niż przechadzka boso po porannej rosie. W ciągu dnia obrywam ogórki, doglądam sadzonek, a żona pielęgnuje kwiaty - mówi działkowiec. Żona pana Czesława jest wielką miłośniczką kwiatów. - Upodobała sobie głównie fuksję i stara się mieć jej wszystkie odmiany - opowiada. Fuksja to roślina obejmująca prawie 100 różnych gatunków, pochodzących z Ameryki Środkowej i Południowej. Kolekcja jest więc trudna do skompletowania. Ale przecież na działkach życie toczy się swoim rytmem. Tu nie ma miejsca na pośpiech. Potrzebna jest cierpliwość.

Tu panują specjalne zasady, np. o sadzonkę można co prawda poprosić, ale wtedy działkowca czeka rozczarowanie. Musi ją albo ukraść, albo kupić.

- Jeśli sąsiad chce ode mnie tuję, to musi ją porwać albo zapłacić. Oczywiście chodzi o symboliczną złotówkę, żeby roślina dobrze się przyjęła - uśmiecha się Sławomir Bajer, działkowicz z ROD Energetyk I.

Współczesne działki zmieniają się jednak i coraz mniej osób decyduje się na duże uprawy. Młodzi działkowcy wolą grillować. A do tego potrzebna im tylko trawa, dobry sprzęt i altana.

- Działki nie są już pomocą dla rodziny. Nadal uprawiamy warzywa, np. fasolkę, pomidory, pietruszkę, ale zjadamy je na bieżąco. Kiedyś obrywaliśmy je i zaprawialiśmy. Teraz już nie robi się przetworów - dodaje Czesław Woźnika. Dziś sadzi się krzewy borówek, malin, jeżyn oraz winogrono i agrest. Nikt już nie uprawia ziemniaków.

Sławomir Bajer miał roczek, kiedy jego rodzice kupili działkę przy ul. św. Wincentego w Poznaniu i teraz to on opiekuje się ich wieloletnim dziełem. - Pamiętam czasy, kiedy w naszym ogrodzie hodowano krowy, świnie i króliki. Dzisiaj mamy tu przede wszystkim koty i ptactwo - opowiada pan Sławek.

Małgorzata Karasiak od wielu lat dba o to, by ogrody przy ul. św. Wincentego były wyjątkowe. Latem świętują tu Dzień Działkowca.

- Rok temu biesiadowaliśmy przy muzyce Dj-a. Atmosfera była swojska, przetańczyliśmy całą noc - wspomina pani Małgorzata. - Na imprezę każdy może przynieść swoje jedzenie i napoje. Najpopularniejsze są oczywiście ogórki - dodaje z uśmiechem.

Na działkach organizowane są też festyny. Biorą w nich udział dzieci i wnuki działkowców, które podczas wakacji pomieszkują wraz z nimi.- Dzieci są motorem napędowym dla działek - uważa Marek Mielżał, działkowicz.

To przecież dla nich dziadkowie hodują pyszne borówki, śliwki czy maliny. Niczym niepryskane owoce można jeść wprost z drzew i krzaków.

- Młodzi rodzice dużo pracują. Często widzimy na działce dzieci pod opieką babci czy cioci. Ogródek staje się wakacyjnym wypoczynkiem dla rodzin, których nie stać na drogie wakacje nad morzem czy w górach - zauważa Stanisław Paluch, działkowiec.

ROD im. ks. L. Przyłuskiego istnieje 81 lat. Na 195 działkach przy ulicy Lutyckiej każdego roku wypoczywa ponad 300 działkowców. Barbara Czapla od 8 lat czuwa nad porządkiem na działkach.

- Nasz ogród jest wielopokoleniowy. Można tu spotkać osoby, które mają działki od 1956 roku - opowiada Barbara Czapla i dodaje, że każdy dzień zaczyna od przeglądu ogródka. - Znam tu każdy kwiat - dodaje. Na działce hoduje fasolkę, ogórki, pomidory oraz aronie. Wspomaga radami innych działkowców i podpowiada, by na ogródku pracować codziennie po trochu. - Działkowicze, którzy przyjeżdżają tylko na weekend, nie mają z tego zbyt wiele. W sobotę pracują nad tym, żeby doprowadzić działkę do porządku. Czas na odpoczynek mają tylko w niedzielę - tłumaczy i dodaje, że właśnie brak czasu jest jednym z powodów tego, że na działkach jest coraz mniej zagonków i upraw.

Stanisław Paluch poświęca swojej działce każdą chwilę. To widać zaraz po przekroczeniu furtki. Wszystko jest zadbane, docięte i wypielęgnowane. Trawa wygląda jak malowana. Pan Stanisław własnoręcznie zbudował oczko wodne, które znajduje się w kąciku wypoczynkowym. Nie jest to jedyny kącik na tej działce. Działkowicz sporą przestrzeń poświęcił uprawie warzyw, głównie pomidorów (ma ok. 40 krzaków), ogórków i marchwi. Ogród uprawia wraz z żoną.

- Na działce musi być wszystko, co można wrzucić do garnka - śmieje się i dumnie pokazuje warzywa, które w letnich promieniach słońca mienią się wszystkimi kolorami i pięknie pachną.

Paluchowie mają też kilka karmników i regularnie dokarmiają ptaki.

- W mieście ciężko jest spotkać wróble. Teraz więcej jest wron i kruków, które je zjadają. U nas wróble mają się bardzo dobrze - opowiada żona Stanisława Palucha. - Zawsze znajdą coś do jedzenia. My ich nigdy nie przeganiamy. One czują się u nas jak u siebie w domu.

20 września w ROD im. ks. Leona Przyłuskiego w Poznaniu po raz pierwszy odbędzie się spotkanie z kulturą i sztuką, gdzie między innymi będzie można zobaczyć obrazy działkowców. Wstęp na spotkanie jest wolny.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ogrodniczka

Plotki i polityka mnie słabi. Szkoda nerwów i życia na pierdoły.
Uprawiając własne warzywa oszczędzamy nerwy i zyskujemy zdrowie. A uprawiać można nawet na balkonie.
Ja nasiona pomidorów i papryk kupuję w zaprzyjaźnionym sklepie internetowym mojepomidory.pl
Mają ponad 500 odmian ze świata. Zawsze z gratisami !
Polecam wszystkim !!!!

M
M

A miasta to niby jak powstały, jeśli nie z przyjezdnych? Pan Bóg stworzył?

P
POznaniacy już umarli

W Poznaniu już nie ma poznaniaków tylko same przyjezdne kmioty, wystarczy prześledzić tablice rejestracyjne samochodów

d
działkowiec

na działkach obecnie szerzy się meliniarstwo przez tych co mieszkają to istna patologia.Gierek budował osiedla obecna władza wysyła ludzi na działki aby mieszkali,.

p
pyrka

jakbyś "pismaczko słoikowa" była nasza to byś wiedziała ,że nawet w trudnych czasach w Poznaniu na ROD/POD pyreczek się nie uprawiało i byś takich głupot nie pisała.....a teraz młodzi najpierw browarki popijają a później dopiero rożenko robią ,następnie śpią na trawce ...ot taka kultura przywędrowała do tego miasta ....

Dodaj ogłoszenie