Państwo Machowina świętowali 60 lat wspólnego życia [ZDJĘCIA]

Karolina Koziolek
Państwo Machowina świętowali 60 lat wspólnego życia Łukasz Gdak
- Wybaczenie i tolerancja - to recepta na udane małżeństwo Antoniny i Zdzisława Machowiny, którzy są ze sobą 60 lat. W poniedziałek świętowali swój wyjątkowy jubileusz razem z synami i ich żonami, wnukami i prawnukami.

- Życie z architektem to niełatwy kawałek chleba - śmieje się pani Antonina. - Z jednej strony artysta, z drugiej twardo stąpający po ziemi inżynier. Przez wiele kobiet pewnie wymarzony zestaw cech, ale i tak ciągle trzeba ćwiczyć wybaczanie - dodaje.

Poznali się w Zielonej Górze. Pan Zdzisław pracował tam jako architekt z nakazu pracy. Pani Antonina jako studentka prawa przyjeżdżała z Krakowa odwiedzać siostrę. - W końcu żal mi go było, że ciągle musi tak jeździć do tego Krakowa i wyszłam za niego - śmieje się.

Po ślubie los rzucał ich w różne miejsca. Przez kilka lat mieszkali w Zielonej Górze, potem w Gorzowie Wielkopolskim, by w końcu osiąść w Poznaniu. - Wielkopolska była mi najbliższa, bo stąd pochodzę. Z Warszawy spod Wronek. Jeden dom z majątkiem, taka to była Warszawa - uśmiecha się do wspomnień pan Zdzisław.

Do Poznania ściągnięto go z Gorzowa, gdzie zajmował się planowaniem przestrzennym, za co dostał nagrodę państwową. - Wywiady, gazety, nagle zrobiłem się sławny. Tak dowiedzieli się o mnie w Poznaniu i ściągnięto mnie tu. To było za rządów Andrzeja Wituskiego, z którym z resztą teraz jesteśmy sąsiadami - opowiada.

Poczucie humoru nie opuszcza żadnego z nich.

- Dziesięć lat temu na naszym złotym jubileuszu byłem jeszcze młodym chłopakiem. Teraz jestem już starszym panem - mówi. Dodaje, że kiedyś dużo podróżowali: Turcja, Tunezja, prawie wszystkie europejskie kraje.

- W Egipcie gdy szefostwo hotelu dowiedziało się, że obchodzimy 50. rocznicę ślubu wyprawili nam fetę. Był tort, przemowy, życzenia - rozmarza się pani Antonina.

Synowie podkreślają, ze rodzice to "normalne małżeństwo". - Są radości i smutki. Małżeństw idealnych nie ma - mówi Jacek, młodszy syn państwa Machowina, inżynier.

- Ale żyć bez siebie nie mogą - dodaje zaraz starszy syn Wiktor, lekarz. - Kiedy ostatnio tata był w szpitalu mama nie mogła sobie znaleźć w domu miejsca.

Państwo Machowina doczekali się czterech wnuków i trzech prawnuków.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie