18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Poznań: Chcą Pomnika Wypędzonych

Bartosz Trzebiatowski
Henryk Walendowski wraz ze swoją swoją siostrą Aleksandrą Bendkowską z Grupy Inicjatywnej Budowy Pomnika Wypędzonych przy głazie z tablicą upamiętniającą Lager Glowna.
Henryk Walendowski wraz ze swoją swoją siostrą Aleksandrą Bendkowską z Grupy Inicjatywnej Budowy Pomnika Wypędzonych przy głazie z tablicą upamiętniającą Lager Glowna. Paweł Miecznik
Grupa Inicjatywna Budowy Pomnika Wypędzonych zwróciła się do Urzędu Miasta z wnioskiem godne upamiętnienie 33,5 tys. wypędzonych mieszkańców Poznania przez Niemców z obozu na Głównej. - Wieloletnie zaniedbania w tym zakresie winny być naprawione, dopóki żyją jeszcze naoczni świadkowie terroru i ludobójstwa ze strony Niemców - mówi Henryk Walendowski, członek Grupy, który sam był wypędzony.

Czytaj także:
Poznaniacy pozwą Niemców za wypalone kamienice
Kamień ku czci wypędzonych Polaków stoi w złym miejscu

Dla pana Henryka tym zaniedbaniem jest stojący przy ulicy Bałtyckiej głaz z tablicą upamiętniającą przesiedleńczy Lager Glowna.

- Ludziom, których na początku II wojny światowej wyrzucano z domów i wywożono do Generalnej Guberni należy się bardziej godny, symboliczny hołd. Poza tym, na tej tablicy są błędy merytoryczne, których jakoś od lat nie można poprawić - mówi H. Walendowski.

Grupa inicjatywna ma już upatrzone miejsce pod przyszły pomnik - to skwer znajdujący się przy zbiegu ulic Bałtyckiej i Rozewskiej. Jest to miejsce, które autentycznie znajdowało się na terenie Lager Glowna. Apel Grupy jest obecnie rozpatrywany przez zespół ds. opiniowania wniosków dotyczących m.in. umieszczania w przestrzeni publicznej tablic pamiątkowych czy rzeźb.

- Choć pojawiła się też koncepcja przeniesienia głazu w bardziej odpowiednie miejsce, do parku między mostami Królowej Jadwigi i św. Rocha, zdecydowanie opowiadam się za lokalizacją przy ulicy Bałtyckiej i Rozewskiej, tam gdzie istniał kiedyś obóz. Popieram też nową, ciekawszą formę upamiętnienia - mówi Andrzej Nowak, Architekt Miasta, który kieruje pracami powyższego zespołu.

Ale i tak ostateczną decyzję o woli budowy musi podjąć Rada Miasta, bo tylko ona ma takie kompetencje. Potem będzie czas na wniosek o lokalizację celu publicznego, rozpisanie konkursu i wydanie pozwolenia na budowę. - Wydaje mi się, że sprawa jest na tyle ważna i godna uwagi, że z dopełnieniem powyższych formalności nie powinno być problemu - dodaje A. Nowak, który doskonale wie z dzieciństwa, co znaczy trauma wypędzeń.

- W naszym domu, już po wojnie, zawsze stały dwie walizki. Kiedy zapytałem się po co, usłyszałem, że to na wypadek wybuchu III wojny światowej - wspomina dyrektor Nowak. - Ta inicjatywa jest sensowna. Jak sami tego nie zrobimy, to nikt za nas nie będzie dbał o pamięć dramatu minionych pokoleń.

W kwestii pozyskania pieniędzy na budowę H. Walendowski jest optymistą. - Najodpowiedniejszym źródłem finansowania byłby budżet miasta. Nam udało się niemal bez pieniędzy przygotować 26 różnych projektów i wizualizacji pomnika przy wydatnej pomocy Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej. Była ich wystawa w Urzędzie Miasta. Jednak jest to maksimum tego, co mogą zrobić starsi seniorzy Grupy Inicjatywnej, dlatego zwracamy się o wsparcie naszej idei do prezydenta i radnych - mówi.

Niemiecki obóz przesiedleńczy istniał od listopada 1939 do maja 1940 roku. Przewinęło się przez niego 33,5 tys. poznaniaków, czyli jedna ósma ówczesnej populacji miasta. Trafił tam także najwybitniejszy prezydent stolicy Wielkopolski Cyryl Ratajski. Wypędzonymi były elity intelektualne miasta: profesorowie i inni pracownicy naukowi Uniwersytetu Poznańskiego, dawn. Akademii Handlowej, nauczyciele, artyści, lekarze, wyżsi urzędnicy, właściciele banków, zakładów przemysłowych, hurtowni, sklepów.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? b.trzebiatowski@glos.com.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MARLEC

Inicjatywa chwalebna, ale czy ten Pomnik nie powinien czcić wszystkich wypędzonych z Wielkopolski? Z okolicy, gdzie mieszkałem bardzo dużo rolników zostało wypędzonych. Ta "przyjemność" spotkała również mnie wraz z całą moja rodziną.

K
Kaju ze Starego Miasta

Inicjatywa godna jak najszerszego poparcia. Wladze miasta powinny jak najszybciej poprzec te inicjatywe i oczywiscie pokryc ja w calosci.

Nie tylko elity byly ofiarami tej niemieckiej akcji. Brat mojej matki byl ciesla budowlanym i w trybie blyskawicznym zmuszony byl opuscic swe domostwo by poprzez Glowna trafic do GG.
A wiec nie tylko poznanskie elity!

h
heimatschutz

Słyszałem z opowiadań mojego Ojca wówczas 10-letniego chłopca. - 20 st C na dworze, a wypędzeni z własnych mieszkań w barakach z desek. Przeszło miesiąc. A potem do Kobierzyna pod Krakowem do zlikwidowanego szpitala po umysłowo chorych, wcześniej wymordowanych. A dalej .... dalej wiadomo. Powrót do Poznania w marcu 1945 roku. /wszystkie dokumenty z wypędzenia się zachowały/.

K
Kaju z Łazarza

Powinniśmy oczywiście mieć z Poznaniu taki pomnik, bo to było straszliwe przeżycie dla tysięcy Poznaniaków. Moi dziadkowie zostali wywiezieni do Kolbuszowej i tam w jakimś obozie doczekali wypędzenie Niemców. Wrócili do Poznania w 1945 roku, po drodze okradzeni na jakimś dworcu przez Rosjan.... wrócili, a tu nie ma ich kamienicy. Okazało się, że została zbombardowana przez Amerykanów. Takie to dziwne są losy Polaków tamtych lat. Pomnik jest bardzo potrzebny.

H
Hirek

dać zezwolenie tej grupie inicjatywnej i niech za własną kasę postawią ten pomnik co im zazdrościć.

Dodaj ogłoszenie