Ruszył proces snajpera z Jeżyc

Norbert Kowalski
Norbert Kowalski
We wtorek ruszył proces Tadeusza M. oskarżonego m.in. o usiłowanie zabójstwa na Jeżycach. Śledczy zarzucili mu, że strzelał do mężczyzny z wiatrówki. On sam przekonuje, że zrobił to... jego kolega.

– Nie chciałem nikogo ranić ani zabić. Chciałem strzelać jedynie do punktów otoczenia, a nie ludzi. Nie wiedziałem, że z wiatrówki można zrobić tak wielką szkodę – wyjaśniał we wtorek w sądzie 23-letni Tadeusz M.

W marcu tego roku on i jego kolega Przemysław C. zostali zatrzymani przez policję za strzelanie z wiatrówki z okna jednego z budynków u zbiegu ulic Sienkiewicza i Kochanowskiego. Ranne zostały dwie osoby: 26-letni rowerzysta oraz 55-letni Dariusz R. Ten drugi przez następne tygodnie walczył o życie w szpitalu.

Śledczy ustalili, że winnym obu postrzałów jest Tadeusz M. I to właśnie jemu postawiono zarzut usiłowania zabójstwa Dariusza R., narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia rowerzysty oraz posiadania narkotyków. Ostatni z zarzutów usłyszał również 20-letni Przemysław C., który przebywał z nim w mieszkaniu w chwili zdarzenia. Z materiałów zgromadzonych przez prokuraturę wynika, że również strzelał z wiatrówki, lecz nikogo nie ranił.

Na wtorkowej rozprawie pojawił się sam poszkodowany pan Dariusz, który w procesie pełni rolę oskarżyciela posiłkowego. Mężczyzna do dzisiaj odczuwa skutki postrzału w klatkę piersiową, który spowodował u niego uszkodzenie lewej tętnicy płucnej. Ma bardzo duże problemy z mową, wciąż przechodzi rehabilitację i jest niezdolny do pracy.

– Ponadto podczas większego wysiłku mam kłopot z oddychaniem – opowiadał jeszcze przed rozprawą. W jego organizmie wciąż znajduje się śrut, którym został trafiony. Prawdopodobnie pozostanie tam do końca życia.

Tadeusz M. podczas rozprawy przyznał się do posiadania narkotyków oraz postrzelenia rowerzysty, ale zaprzeczył, że strzelał i usiłował zabić pana Dariusza. Bronił się twierdząc, że... w ogóle do niego nie strzelał. – Ten czyn popełnił Przemysła C., który był wtedy ze mną w mieszkaniu – przekonywał Tadeusz M.

Jednocześnie tłumaczył, że tego dnia spotkał się z rana z Przemysławem C. Pili razem alkohol, a potem pojechali do Starego Browaru, by kupić wiatrówkę. Następnie wrócili do mieszkania Tadeusza M., po drodze kupując marihuanę i dwie butelki wódki. W końcu 23-latek wpadł na pomysł, by wypróbować jego nową wiatrówkę. Obaj byli już pijani i pod wpływem narkotyków. Początkowo strzelali do latarni, znaków czy kamienic, które były naprzeciwko. W pewnym momencie Tadeusz M. zauważył rowerzystę. Strzelił w jego kierunku i trafił go w plecy. W sądzie przekonywał, że celował w ramę lub oponę roweru, a nie człowieka. – To był przypadek, że ten pan został ranny – bronił się.

(Źródło: TVN24)

Tadeusz M. twierdził także, że po tym zdarzeniu zamknął okno, odłożył wiatrówkę i już z niej nie strzelał. Zapewniał również, że Dariusz R. został postrzelony przez jego kolegę Przemysława C. On sam, jak mówił, miał w tym czasie... spać.

Prokuratura oraz sędzia wytknęli mu nieścisłości dotyczące jego zeznań w sądzie oraz na policji i prokuraturze. Początkowo Tadeusz M. przyznał się do wszystkich zarzutów, w tym także do postrzelenia Dariusza R. Wycofał się z tego w sądzie.

– Na początku przyznałem się do wszystkich zarzutów, bo byłem przekonany, że ten ciężko ranny mężczyzna to rowerzysta, zaś druga osoba przypadkowo dostała rykoszetem – tłumaczył oskarżony. W trakcie rozprawy jeszcze kilkukrotnie powtarzał te wyjaśnienia. Opowiadał również, że obaj mężczyźni oddali po około 15-20 strzałów. Tadeusz M. na końcu przeprosił za swoje zachowanie mówiąc, że nie spodziewał się, że może ono doprowadzić do tak niebezpiecznej sytuacji.

Zobacz też: „Snajper” z Jeżyc oskarżony o usiłowanie zabójstwa

Podczas wtorkowej rozprawy zeznawał także Przemysław C. On został już skazany w tej sprawie. Za posiadanie narkotyków usłyszał wyrok ograniczenia wolności. Obecnie ma status świadka. Z Tadeuszem M. zna się od około ośmiu lat. Kiedyś byli dobrymi przyjaciółmi. Wszystko zmieniło się po feralnym zdarzeniu. Jego zeznania dotyczące wypadku różniły się od tego, co mówił Tadeusz M.

– Strzeliłem dwukrotnie, podczas gdy Tadziu oddał około siedmiu strzałów. Na początku stałem obok niego, gdy strzelał. Później poszedłem pograć w grę na konsoli. W pewnym momencie zasnąłem. Kiedy się obudziłem i wyszedłem na korytarz, zobaczyłem policję. Wtedy zostaliśmy zatrzymani – mówił Przemysław C.

Przyznał również, że kiedy Tadeusz M. strzelał z wiatrówki, on sam grał na konsoli w grę wojenną, w której głównie... zabija się ludzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.