Rzeczniczka prezydenta Jacka Jaśkowiaka: Katarzyna Kierzek-Koperska podaje nieprawdziwe informacje i manipuluje

Błażej Dąbkowski
Błażej Dąbkowski
- Nie byłam traktowana na równi z innym zastępcami. Prezydent nie odbierał ode mnie telefonów, nie mogłam się z nim umówić choćby na krótką rozmowę w naprawdę ważnych sprawach - mówiła w rozmowie z "Głosem" Katarzyna Kierzek-Koperska, odwołana wiceprezydentka Poznania.
- Nie byłam traktowana na równi z innym zastępcami. Prezydent nie odbierał ode mnie telefonów, nie mogłam się z nim umówić choćby na krótką rozmowę w naprawdę ważnych sprawach - mówiła w rozmowie z "Głosem" Katarzyna Kierzek-Koperska, odwołana wiceprezydentka Poznania. Łukasz Gdak
- Prezydent Jacek Jaśkowiak nie zamierza kontynuować medialnego serialu związanego z odwołaniem pani Katarzyny Kierzek-Koperskiej z funkcji zastępczyni prezydenta Miasta Poznania. Z uwagi na fakt, że postanowiła ona szeroko podzielić się swoimi odczuciami z opinią publiczną i w udzielonych wywiadach podaje informacje nieprawdziwe, przedstawiając zmanipulowane fakty, pewne rzeczy wymagają jednak wyjaśnienia i sprostowania - informuje Joanna Żabierek, rzeczniczka prezydenta.

Prezydent Jacek Jaśkowiak na wtorkowej sesji poinformował poznańskich radnych o odwołaniu swojej zastępczyni Katarzyny Kierzek-Koperskiej. Nastąpiło to w poniedziałek. Wiceprezydentka o o utracie swojego stanowiska została poinformowana przez Jacka Jaśkowiaka SMS-em. Jak tłumaczyła rzeczniczka urzędu miasta Joanna Żabierek, prezydent ze swoją zastępczynią wcześniej próbował odbyć rozmowę telefoniczną, lecz ta miała nie odbierać telefonu.

Wiceprezydentka pominęła tryb?

W czwartek opublikowaliśmy rozmowę z odwołaną zastępczynią Jacka Jaśkowiaka. W rozmowie z dziennikarzem "Głosu" Katarzyna Kierzek-Koperska opowiada o kulisach pracy w urzędzie miasta oraz zwolnieniu.

Czytaj więcej: Katarzyna Kierzek-Koperska: Prezydent Jaśkowiak nie potrafi współpracować z kobietami. Uważa, że mężczyźni mają kompetencje do rządzenia

- Nie byłam traktowana na równi z innym zastępcami. Prezydent nie odbierał ode mnie telefonów, nie mogłam się z nim umówić choćby na krótką rozmowę w naprawdę ważnych sprawach, bo przecież nie wszystko powinno omawiać się w większym gronie. Moja asystentka musiała dzwonić do asystenta prezydenta i umawiać nasze spotkanie z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Bywało i tak, że nawet po tak długim oczekiwaniu, dosłownie minutę przed spotkaniem było ono odwoływane. Nie mogłam też występować z Jackiem Jaśkowiakiem na wspólnych konferencjach, nie dotyczyło to jednak pozostałych wiceprezydentów. Z kolei moim podwładnym opowiadano, że w urzędzie jestem tylko na chwilę i mają się do mnie nie przyzwyczajać - tłumaczyła odwołana wiceprezydentka.

K. Kierzek-Koperska zwracała również uwagę na sytuację, która miała miejsce w kwietniu, kiedy w związku z pandemią koronawirusa podjęła decyzję o zamknięciu lasów poznańskich. Przypomnijmy, że prezydent publicznie zganił za to swoją zastępczynię i stwierdził, że "wyciągnie konsekwencje". Wtedy też wiceprezydentka udała się na zwolnienie lekarskie, na którym przebywa do dzisiaj.

- Prezydent wiedział, że wprowadzimy zakaz wstępu do poznańskich lasów. Ten temat był omawiany w gronie osób z zarządu miasta po bezskutecznych próbach dodzwonienia się do prezydenta. Wysłałam mu wtedy SMS-a z taką informacją. Odpowiedział, że to rozumie i takie postępowanie jest logiczne ze względu na wcześniejszą decyzję Lasów Państwowych - opowiadała K. Kierzek Koperska.

Rzeczniczka urzędu miasta tłumaczy, że sytuacja miała wyglądać zgoła inaczej.

- Z uwagi na panującą pandemię obowiązuje w Urzędzie Miasta Poznania nadzwyczajny tryb podejmowania decyzji. Te, które dotyczą walki z koronawirusem, omawiane są na spotkaniach zespołu ds. monitorowania zagrożeń związanych z Sars-CoV-2. Wypracowane rekomendacje przedstawiane są prezydentowi miasta Poznania i to on podejmuje ostateczne decyzje

- informuje Joanna Żabierek.

Według magistratu K. Kierzek-Koperska wydała zakaz wstępu do lasów miejskich samodzielnie, z pominięciem tego trybu. Kwestia ta, jak twierdzi rzeczniczka, nie była omawiana podczas żadnej z odbywających się regularnie narad prezydenta z zastępcami oraz skarbnikiem i sekretarzem miasta.

- Konsultacje, o których mówi była zastępczyni, były de facto czatem na Skype. Pan prezydent nie brał w nim udziału, a pozostali zastępcy – w tym przewodniczący pracy zespołu, Jędrzej Solarski - do kwestii zakazu wstępu do lasów odnieśli się sceptycznie. Pani K. Kierzek-Koperska o swojej decyzji poinformowała pana prezydenta w momencie, gdy informacja w wprowadzonym zakazie funkcjonowała już w przestrzeni publicznej (m.in. na oficjalnej stronie miasta Poznania czy Zakładu Lasów Poznańskich). W wiadomości wysłanej do prezydenta, której nie ujawnia, przyznaje, że podjęła tę decyzję samodzielnie i że nie miała jego bezpośredniej zgody. Prezydent w wysłanej do niej odpowiedzi odniósł się zatem do faktu dokonanego, przyjmując decyzję pani Kierzek-Koperskiej do wiadomości, ale jednocześnie wskazując na swoje wątpliwości w tym zakresie - informuje rzeczniczka prezydenta.

Sprawdź również: Po zwolnieniu wiceprezydentki Poznania Katarzyny Kierzek-Koperskiej z Nowoczesnej odchodzą kolejni działacze

Jak magistrat odnosi się do zarzutów dotyczących nierównego traktowania i braku zaproszeń na konferencje?

- Od momentu powołania na stanowisko zastępcy uczestniczyła w 25 wydarzeniach medialnych. Decyzje w zakresie doboru uczestników danej konferencji czy briefingu podejmuje biuro prasowe, starając się w miarę możliwości ograniczać ich liczbę. Konferencje i briefingi, w których Pani Kierzek-Koperska uczestniczyła nie wymagały osobistej obecności prezydenta Jacka Jaśkowiaka

- stwierdza rzeczniczka prezydenta.

Dodaje też, że wszyscy zastępcy J. Jaśkowiaka muszą się z nim umawiać na spotkania za pośrednictwem asystentki.

Poseł Szłapka nie komentuje

Przypomnijmy, że w rozmowie z "Głosem" była wiceprezydentka porusza też kwestie związane z odejściem z Nowoczesnej i jej relacji z przewodniczącym partii posłem Adamem Szłapką, który według K. Kierzek-Koperskiej dążył do pozbawienia jej funkcji szefowej regionu.

Próbowaliśmy skontaktować się z poznańskim parlamentarzystą, jednak nie odbierał od nas telefonu. O komentarz poprosiliśmy zatem dyrektorkę biura krajowego Nowoczesnej. W odpowiedzi na naszą prośbę otrzymaliśmy wypowiedź sekretarza generalnego partii.

- Nie komentujemy personalnych uwag. W tej sprawie decyzje zostały podjęte przez statutowe organy partii w tym przede wszystkim przez Zarząd Koła Poznań i zarząd regionu WLKP - poinformował Sławomir Potapowicz, sekretarz Nowoczesnej.

Jak konflikt prezydenta Jacka Jaśkowiaka z Katarzyną Kierzek-Koperską komentują inni politycy? Poznański poseł Platformy Obywatelskiej Waldy Dzikowski ubolewa, że rozgrywa się on w przestrzeni medialnej.

- Wsłuchuję się w argumenty obu stron, natomiast zawsze będę stawał w obronie kobiet. Uważam, że to prezydent jako przełożony powinien był szukać złotego środka, by nie dopuścić do zaogniania sytuacji

- tłumaczy.

Z kolei poznański parlamentarzysta PiS Bartłomiej Wróblewski podkreśla, że forma zwolnienia K. Kierzek-Koperskiej jest dla niego bulwersująca.

- Tak nie powinno się traktować nikogo, niezależnie od płci. Niestety prezydent Jaśkowiak kolejny raz pokazał, że dobro miasta nie jest dla niego celem samym w sobie. Hasła, w tym także te dotyczące kobiet, które niósł na sztandarach okazały się nic nie warte

- zauważa.

Sprawdź też:

Trzecia fala - ważne zmiany

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie