Sprawa Ziętary: Oficer UOP ujawnia nowe informacje ws. porwania poznańskiego dziennikarza

Łukasz Cieśla, Jakub Stachowiak
Jarosław Ziętara miał zostać porwany 1 września 1992 roku z ulicy Kolejowej w Poznaniu, niedaleko wynajmowanego mieszkania.
Jarosław Ziętara miał zostać porwany 1 września 1992 roku z ulicy Kolejowej w Poznaniu, niedaleko wynajmowanego mieszkania. Repr. Krzysztof M. Kaźmierczak
Udostępnij:
Ujawniamy nieznane wcześniej informacje ws. porwania poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary w 1992 roku. Dotarliśmy do ówczesnego oficera Urzędu Ochrony Państwa. Powiedział nam, że na zlecenie firmy Elektromis śledził Ziętarę i był świadkiem jego porwania przez trzech ochroniarzy tej firmy. Nasz rozmówca był wówczas czynnym funkcjonariuszem służb specjalnych.

- Latem 1992 roku przyjąłem tajne zlecenie od Elektromisu na śledzenie Jarosława Ziętary, bo ten dziennikarz wiedział o wielkim przemycie w tej firmie. Byłem świadkiem, jak potem trzech ochroniarzy Elektromisu porwało Ziętarę spod jego mieszkania. Mam nowe, nieznane dowody - powiedział nam świadek, który do 1995 roku pracował w UOP.

Oficer UOP w Elektromisie

Jarosław Ziętara, 24-letni dziennikarz, 1 września 1992 roku nie przyszedł do redakcji „Gazety Poznańskiej”. Prokuratura po latach uznała, że został porwany i zamordowany za swoją pracę.

W trakcie dziennikarskiego śledztwa „Głosu Wielkopolskiego” i „Superwizjera TVN” poznaliśmy nieznane informacje o tej sprawie. Dotarliśmy również do kluczowego świadka.

Kiedyś pracował w Służbie Bezpieczeństwa. W III RP został przyjęty do Urzędu Ochrony Państwa, który zastąpił SB.

Nowe informacje ws. porwania poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Kliknij w galerię i sprawdź!

Będąc czynnym oficerem UOP, jak twierdzi, na prywatne zlecenie Elektromisu inwigilował Ziętarę. Swoją relację wcześniej przedstawił prokuraturze. Dała mu status świadka incognito i policyjną ochronę. Podczas przesłuchań wskazywał, że na jego oczach trzech ochroniarzy Elektromisu, przebranych za policjantów, porwało dziennikarza. Śledczy mu uwierzyli. W listopadzie 2014 roku zatrzymali, a sąd aresztował dwóch byłych ochroniarzy Elektromisu: Mirosława R., ps. Ryba i Dariusza L., ps. Lala. Trzeci domniemany porywacz, Roman K., ps. Kapela, zginął w tajemniczych okolicznościach w 1993 roku.

Porwanie Ziętary: umorzenie, potem oskarżenie

Dwa miesiące po tamtych zatrzymaniach, w styczniu 2015 roku, świadek incognito nieoczekiwanie zaczął wycofywać swoje zeznania. W efekcie prowadzący śledztwo prokurator Piotr Kosmaty zwolnił ochroniarzy z aresztu, potem umorzył ich wątek śledztwa.

Decyzja Piotra Kosmatego nie była prawomocna. Skutecznie zaskarżył ją brat dziennikarza. Akta dostał inny śledczy z Krakowa - prokurator Tomasz Dorosz. W maju 2018 roku prok. Dorosz oskarżył „Rybę” i „Lalę”.

Akt oskarżenia oparł na tych zeznaniach byłego oficera UOP, których ten potem nie podtrzymał. Jednocześnie prokurator zdjął mu status świadka incognito. Dlatego środowisko Elektromisu wie już, kto wsypał ochroniarzy.

Co z rozpoczynającym się w styczniu procesem? Co zezna świadek, który w styczniu 2015 roku wycofał się ze współpracy z prokuraturą?

Dotarliśmy do niego. Powiedział nam, że jest gotów zeznać w sądzie, że na zlecenie szefów Elektromisu inwigilował Ziętarę oraz że porwali go trzej ochroniarze tej firmy. Jak podkreśla, ma nowe, nieznane dowody. Chce jednak pomocy ze strony organów ścigania.

W Serwisie Plus dowiesz się więcej o nowych informacjach w sprawie porwania Jarosława Ziętary: Oficer UOP - Śledziłem Jarosława Ziętarę na zlecenie firmy Elektromis. Widziałem porwanie dziennikarza przez ochroniarzy tej firmy

CZYTAJ WIĘCEJ W TEJ SPRAWIE:

POLECAMY:

Ruszył proces ws. zabójstwa J. Ziętary. A. Gawronik: Ja tego człowieka na oczy nie widziałem:

Źródło: TVN24

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Leon zawodowiec
Tak wygląda bezradność krajowej prokuratury.Lepiej nic nie widzieć, bo karki zatrudnieni przez bandytów, rządzą krajem.Brak ochrony dla prokuratorów powoduje ich bezradność.Sycylijska mafia to pikuś do naszej mafii.
D
Doda
A.G. chce żyć i nie sypie morderców.Jest kozłem ofiarnym, bo on nie zamordował Zientary.Prokuratura nie szuka morderców /bo się boi bandytów/ tylko tego kto coś powiedział.Paranoja.
L
Lora
Czy sprawa oszustw podatkowych Elektromisu się zaczęła ,czy już się zakończyła, bo nikt nic nie mówi na ten temat.Główny mózg Elektromisu mieszka w pałacu a sprawa się przedawniła.Miro miał rację,mamy chory kraj.
J
Jugo
Ludzie nie bójcie się pisać komentarzy bo tym wspieracie bandytów którzy mordują, okradają i zastraszają.
a
anty
zaczyna sie robienie kariery na cudzych plecach, dziennikarze chca zaistniec prawda krzysiu z masa nie wyszlo ci chamie nie rob kariery na innych powinienies siedziec na lawie oskarzonych ty pseudo przyjacielu
c
colombo
Kto ma kasę ten ma władzę.M.Ś.- nadal nietykalny.Kozłem jest A.G.
Ż
Żenada
Kolejny raz rozpoczynają ten sam wątek pomówień świadków przestępców, oficer UOP dostał zlecenie od Elektromisu? Samochód co udawał radiowóz? Wycofał się z zeznań, potem znowu zeznał, co to w ogóle jest za szopka. Prokuratura marnuje pieniądze podatników na takie banialuki. Jest cialo jest zabójstwo, niema ciała... Zaginiony, może żyje gdzieś na Karaibach, miał dosyć i się teraz śmieje.
G
Gość
Jedyne co ten nowy świadek potrafił w życiu zrobić to wyłudzić pieniadze, za co ma zreszta wyroki, a teraz zezna co mu kaza, zeby pojsc na uklad z prokuratura. A prokuratorowi w to mi graj, bo jak kogos wsadzi, to sprawa rozwiazana, niewazne winnego czy niewinnego... zyjemy na Bialorusi, skoro sprawy buduje sie na domyslach...
Dodaj ogłoszenie