Święto Kolejorza przy Łazienkowskiej! [ZDJĘCIA]

Maciej Lehmann
To było poznańskie święto przy Łazienkowskiej. W klasyku ekstraklasy Lech pokonał Legię 1:0 i nie tylko zwiększył swoje szanse na grę w europejskich pucharach, ale stał się kandydatem do mistrzostwa. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Artjom Rudniew. To był jego 21. gol w tych rozgrywkach.

Gospodarze w sobotę ponieśli dotkliwą porażkę. Nie tylko na boisku, ale i na trybunach, gdzie słynną Żyletę zagłuszyła grupa 1600 fanów z Poznania.
Na murawie widać było natomiast zmianę jaką przeszedł Lech po zwolnieniu trenera Bakero. - Dziś Kolejorz gra zupełnie inaczej, niż jeszcze w lutym. Trener Mariusz Rumak wie, czego chce i jak to zrealizować - podkreśla Dariusz Kofnyt, były piłkarz Kolejorza.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Lech Poznań: Kolejorz idzie na majstra?
Lech Poznań wygrał z Legią Warszawa 1:0

Młody szkoleniowiec imponuje spokojem oraz pewnością siebie i to też udziela się piłkarzom. Czują się mocni, pewni siebie. Jechali do Warszawy z wiarą, że są w stanie pokonać lidera w jaskini lwa i nie były to tylko deklaracje. - Mamy po prostu nie tylko apetyty na wygraną, ale też argumenty - podkreślał Marcin Kikut i jego słowa w pełni się potwierdziły.

Kolejorz na gloswielkopolski.pl - wyniki, zapowiedzi, relacje

Przyjemnie patrzyło się na to co prezentuje na Łazienkowskiej Lech, bo jednocześnie obnażył wszystkie słabości lidera i odwiecznego rywala. Kolejorz zagrał na Łazienkowskiej niezwykle skutecznie zarówno w ofensywie, jak i w ataku.

Legia przeważała, ale nic z tego nie wynikało. - Daliśmy z siebie wszystko - przyznał obrońca Legii Jakub Rzeźniczak. Tyle, że legioniści oddali dwa celne strzały, z czego ten jedyny groźny w doliczonym czasie gry. A mając ponad godzinę na odrobienie strat, musiała ich w końcówce już boleć głowa od walenia w mur postawiony przed swoim polem karnym przez Lecha. - Nie zagraliśmy źle, to Lech tak wysoko postawił poprzeczkę - wyjaśnił szkoleniowiec Legii i nie była to tylko kurtuazja.

Legia od początku ruszyła do ataku i próbowała szybkimi podaniami po ziemi przedostać się pod bramkę Lecha, który rozpoczął mecz bardzo pechowo, bo już w 10 minucie z powodu kontuzji barku boisko musiał opuścić Luis Henriquez. Trener Rumak musiał dokonać roszad w składzie, ale na szczęście bardzo dobrze Panamczyka zastępował przesunięty na lewą stronę Wołąkiewicz. Poznaniacy rozbijali ataki gospodarzy i starali się wyprowadzać groźne kontry. Obrona Legii dała się zaskoczyć w 25. minucie. Kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Rafał Murawski. Vojo Ubiparip sprytnie przepuścił piłkę, a Artjom Rudniew wyszedł na czystą pozycję i w sytuacji sam na sam z Dusanem Kuciakiem strzelił lewą nogą nie do obrony! Był to pierwszy strzał Lecha w tym meczu, ale za to jaki. Łotysz przymierzył precyzyjnie, bramkarz Legii nie był w stanie dotknąć piłki.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Lech Poznań: Kolejorz idzie na majstra?
Lech Poznań wygrał z Legią Warszawa 1:0

Legia zrewanżowała się akcją Nacho Novo. Hiszpan wpadł w pole karne, ale, choć był sam na sam z Buricem, nie potrafił go pokonać. Bośniak skrócił kąt i nogą odbił uderzenie legionisty.

Tuż przed przerwą Lech powinien strzelić drugiego gola. Ładnie obrońcom urwał się Vojo Ubiparip. Serb jednak przekombinował. Mógł strzelać, albo podawać do Rudniewa. Zwlekał jednak zbyt długo z podjęciem decyzji i w efekcie stracił piłkę.

W drugiej połowie inicjatywę posiadała Legia, ale to Kolejorz miał lepsze okazje strzeleckie.

W 72. min fantastycznym uderzeniem z dystansu popisał się Rudniew. Legię uratowała poprzeczka.

Już w doliczonym czasie gry efektowną akcję przeprowadził Mateusz Możdżeń. Młody pomocnik dośrodkował na głowę Łotysza, ale Kuciak popisał się efektowną interwencją. Po chwili jednak to poznaniacy mogli cieszyć się z wywalczenia trzech punktów.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Lech Poznań: Kolejorz idzie na majstra?
Lech Poznań wygrał z Legią Warszawa 1:0

- Moje trafienie było bardzo ważne. Dzięki tej bramce zdobyliśmy trzy punkty i cały czas liczymy się w walce o mistrzostwo. Bardzo dawno nie wygraliśmy na boisku rywala i ta wygrana na tak trudnym terenie tchnęła w nas nową siłę. Do końca ligi jeszcze trzy kolejki i wszystko może się zdarzyć - stwierdził Artjom Rudniew.

Natomiast Rafał Murawski, który nigdy nie traci kontaktu z rzeczywistością, potrafił dostrzec też mankamenty w grze drużyny.

- Mecz w naszym wykonaniu nie był na piątkę, ale graliśmy konsekwentnie i to my zdołaliśmy strzelić decydującą bramkę. Ten triumf umożliwił nam włączenie się do walki o mistrzostwo. Styl nie liczy się w takim momencie. Najważniejsza jest wygrana i to, że cały czas mamy szanse na mistrzostwo Polski - powiedział reprezentacyjny pomocnik.

Jedynym zmartwieniem trenera Mariusza Rumaka po sobotnim meczu są żółte kartki dla Artjoma Rudniewa oraz Huberta Wołąkiewicza. Łotysz czwarty w tym sezonie kartonik obejrzał za zagranie zbyt uniesioną nogą. Arbiter jakby czekał na to by ukarać najlepszego strzelca. Wykorzystał pierwszą okazję, podobnie jak przy faulu Wołąkiewicza. Niestety, oznacza to, że tych dwóch bardzo ważnych piłkarzy zabraknie w najbliższym, piątkowym meczu z Polonią Warszawa, którego stawką będzie udział w europejskich pucharach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie