Szczepionka w plastrze – przyszłość walki z pandemią? Trwają badania plastrów z mikroigłami do szczepień na COVID-19 nie tylko firmy Emergex

Anna Rokicka-Żuk
Anna Rokicka-Żuk
Szczepionki w formie plastra mogą powodować miejscowe odczyny poszczepienne podobnie jak te w formie zastrzyku, czego powodem jest zastosowanie substancji pobudzających układ immunologiczny.
Szczepionki w formie plastra mogą powodować miejscowe odczyny poszczepienne podobnie jak te w formie zastrzyku, czego powodem jest zastosowanie substancji pobudzających układ immunologiczny. verelly/123RF
Udostępnij:
Plaster ze szczepionką to rozwiązanie, które nie tylko ułatwi zmagania z pandemią, ale może też zapewnić silniejszą i trwalszą ochronę przed COVID-19 niż dotychczas wprowadzone preparaty. Szczepionka drugiej generacji firmy Emergex działa w zupełnie inny sposób, a jej twórcy zyskali zgodę na rozpoczęcie badań klinicznych. To niejedyna szczepionka w plastrze do walki z koronawirusem, która jest w opracowaniu. Sprawdź, jak działa szwajcarski wynalazek i kiedy może być dostępny – oraz jakie podobne produkty są rozwijane przez konkurencję.

Spis treści

Szczepionka drugiej generacji firmy Emergex – czym różni się od stosowanych preparatów przeciw COVID-19?

W Szwajcarii wkrótce rozpoczną się badania kliniczne szczepionki przeciw COVID-19 drugiej generacji, która ma postać łatwo aplikowanego plastra na skórę.

Nowa szczepionka stymuluje w organizmie produkcję komórek odpornościowych w postaci limfocytów T. To efekt prac prof Tomasa Rademachera z brytyjskiej firmy Emergex, emerytowanego profesora medycyny molekularnej z University College London.

Nowe rozwiązanie działa zupełnie inaczej niż stosowane dotychczas szczepionki przeciw COVID-19. Te wywołują bowiem produkcję przeciwciał, które łączą się z cząstkami koronawirusa i powstrzymują zarażanie nim kolejnych komórek. Tymczasem limfocyty T niszczą zainfekowane komórki zanim wirus zdąży się w nich namnożyć. I choć dostępne do użytku preparaty typu mRNA, a nawet adenowirusowe, również wywołują taką odpowiedź, robią to w mniejszym stopniu.

Ochrona generowana przez istniejące już szczepionki słabnie z czasem, dlatego potrzebne są dawki przypominające. W przypadku produktu Emergex odporność może być bardziej długotrwała i utrzymywać się nawet przez dekady, a ponadto obejmować nowe warianty koronawirusa SARS-CoV-2.

Nowy produkt wyróżnia też forma podania – ma to być plaster wielkości paznokcia najeżony mikroigłami, które uwalniają szczepionkę w ciągu sekund. Ma ona postać nanocząsteczek złota pokrytych białkami (peptydami), które wywołują odpowiedź limfocytów T.

Szczepionka w plastrze założonej w 2016 r. firmy Emergex będzie też mogła być przechowywana w temperaturze pokojowej nawet przez 3 miesiące, co odróżnia ją od stosowanych preparatów wymagających zamrożenia lub co najmniej chłodzenia.

Preparat działający na limfocyty T będzie też mógł być stosowany w ramach schematów mieszanych przeciw COVID-19 wraz ze szczepionkami wywołującymi produkcję białka kolca (czyli dotąd wprowadzonymi).

Dowiedz się więcej na temat:

Szczepionki w plastrach – przyszłość ochrony przed COVID-19?

Szczepionka w plastrze firmy Emergex będzie badana na szwajcarskim Uniwersytecie Lozanny przez profesora Blaise Gentona z udziałem 26 osób, które otrzymają różne dawki eksperymentalnego produktu.

Badania mają się rozpocząć 3 stycznia 2022 r., natomiast wstępnych wyników można spodziewać się w czerwcu. Produkt nie będzie jednak dostępny przez 2025 rokiem – opracowane w ubiegłym roku szczepionki były dopuszczone do użytku w trybie awaryjnym, natomiast teraz nie ma już krytycznej sytuacji związanej z pandemią.

Nie jest to jedyny preparat w formie plastra, jaki jest obecnie opracowywany przez naukowców. Zespół badaczy z australijskiego Uniwersytetu Queensland opracowali szczepionkę przeciw COVID-19, która jest podawana w ramię wraz z kliknięciem za pomocą niewielkiego okrągłego aplikatora.

Plasterek ma długość i szerokość 7 mm i zawiera ok. 5 tys. mikroskopijnych igiełek, które podają preparat do wierzchnich warstw skóry. Ze względu na swoje rozmiary nie stymulują zakończeń nerwowych, nie wywołując bólu, a także wydostawania się krwi. Podobna technologia jest stosowana m.in. do podawania cukrzykom insuliny.

W igłach zawarte są stabilizowane i wysuszone białka „S” kolca koronawirusa SARS-CoV-2, które wywołują w ustroju produkcję przeciwciał. Dzięki zastosowanej technologii trwałość tych białek w temperaturze pokojowej (oraz sięgającej 40 stopni C) wynosi nawet miesiąc.

Wynalazek australijski, opisany na łamach „Scientific Advances”, został jak dotąd zbadany na myszach, ale wywoływał w ich organizmach bardzo silną odpowiedz immunologiczną. Wstępne badania kliniczne odbędą się w 2020 r., a partnerem będzie amerykańska firma biotechnologiczna Vaxxas.

Szczepionka w postaci plastra najeżonego igiełkami nie jest nowym rozwiązaniem. Wykazano skuteczność takiego podania w przypadku innych chorób infekcyjnych i wykazano, że mogą wywoływać produkcję większej liczby przeciwciał niż szczepionki zastrzyk.

W opracowaniu przez Uniwersytet Pittsburski oraz Uniwersytet Carnegiego i Mellonów jest też jeszcze mniejszy plasterek, który zawiera 400 mikroigieł – a raczej cukrowych szpileczek wraz ze związkami białkowymi. Ulegają rozpuszczeniu w skórze, uwalniając białka kolca koronawirusa.

Natomiast naukowcy z Uniwersytetu Stanforda oraz Uniwersytetu Uniwersytet Karoliny Północnej w Chapel Hill współpracują w celu stworzenia szczepionki w plastrze wytwarzanym technologią druku 3D. Ta również ma być wyposażona w rozpuszczalne igiełki, a wytwarzana przez nią reakcja układu odpornościowego w badaniach na myszach była 50-krotnie wyższa niż w przypadku preparatów wstrzykiwanych pod skórę.

Dostępność szczepionek podawanych do skóry w formie plastra pomoże pokonać nieszczepionym jeszcze osobom lęk przed igłami, a według Globalnego Sojuszu na rzecz Szczepionek i Szczepień (GAVI) jest to czynnik, który powstrzymuje przed przyjęciem preparatu nawet 1 na 10 osób.

Na pewno ułatwi to nie tylko podawanie szczepionki dzieciom, ale też szczepienia w ogóle – nie potrzebne będą igły i strzykawki, specjalne warunki wykonywania czy przechowywania preparatów. Łatwość stosowania i transportu są przy tym równie ważne, co silna i długotrwała odporność na koronawirusa SARS-CoV-2 po użyciu produktu, która będzie właśnie potwierdzana w badaniach.

Przeczytaj także na temat:

Źródła:

ZOBACZ: Rehabilitacja po COVID-19. Ekspert: Aleksandra Zaremba-Szopa

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jak wierzyć nauce która nie ma lekarstwa na covida a ma szczepionkę?? Cos tu nie tak . Ale ludzie nie zastanawiają się nad faktami gdy się boją dlatego stworzono pandemie strachu która przesłoniła logiczne myślenie. Nie widzi się badań, testów i doświadczeń które mówią że: maseczki są do kitu(ponad 70 badań) , wyszprycowani zarażają chorują i umierają tak samo jak niezaszprycowani(pond 85 badań), wirusek mutuje z powodu masowych i tak szybkich szczepień (24 badania), w krajach o największym procentowo wyszprycowanych zachorowalność jest wyższa niż rok temu a choruja głównie ci zaszczypieni( kilkanaści badań, głównie w Izraelu i Skandynawia), Nie testowanie zaszczepionych niczego nie zmenia, oni dalej roznoszą zarazę a na dodatek mogą chodzić jak i gdzie chcą, mogą brać udział w zgromadzeniach, meczach i wielu innych masowych imprezach. Dlaczego nikt tego nie widzi? Bo trzeba wszystkim wcisnąć to gówno - i zarobic dodatkową kasę. Tak postępują ludzie którym zaufaliśmy, próbują dla własn (...)
G
Gość
17 listopada, 17:28, Gość:

Holandia w zeszłym roku o tej porze około 10 tys zachorowań (nie było szczepionki). Holandia teraz? Około 70 % ludzi zaszczepionych i 20 tys zachorowań. Co poszło nie tak?

Wszystko! Przecież to nie jest szczepionką przeciwko covid, tylko preparat genomiczny. Szef firmy Bayer oficjalnie przyznał, że bez "pandemii" nikt by sobie nie dał wstrzyknąć preparatu. Teraz gdy zaczyna być problem, chcą wyszczepić resztę, żeby nie było śladów ich działania.

Dodaj ogłoszenie