Teatr Animacji: "Smoki", czyli bliskie spotkania smoczego stopnia [RECENZJA]

Kamil Babacz
Nic lepiej nie weryfikuje stereotypów, niż spotkanie z Innym. Może się okazać bardziej podobny do nas, niż mysleliśmy
Nic lepiej nie weryfikuje stereotypów, niż spotkanie z Innym. Może się okazać bardziej podobny do nas, niż mysleliśmy Waldemar Wylegalski
"Smoki" Maliny Prześlugi w reżyserii Mariana Pecko są zabawne, wzruszające i jednocześnie uczą myślenia wolnego od uprzedzeń.

Ciężko sobie wyobrazić stworzenia tak różne od siebie, jak ludzie i smoki. Nie tylko dlatego, że te drugie są znacznie większe, na skórze mają łuski, a ich ciała kończą ogony, ale też dlatego, że nie istnieją. Jeśli się pojawiają, to historia ich kontaktów z ludźmi jest daleka od przyjaźni. Podpalają, pożerają i porywają księżniczki. A ludzie bohatersko z nimi walczą, choć przecież podpalają, pożerają i porywają księżniczki nie tylko w bajkach. "Smoki" są jednak o dobrym smoku i dobrym człowieku. A zło? Ono pojawia się w bajkach, które ludzie opowiadają o smokach, a smoki... o ludziach. To raczej historie o bohaterstwie własnego gatunku, nie czynach innego.

W "Smokach" dochodzi do spotkania cywilizacji - Człowiek Karol (i jego Prosiak), spotka małego Smoka Roara. Karol chce zgładzić wszystkie smoki świata, więc cieszy się etykietką wariata. Kiedy jednak spotyka Roara, okazuje się, że mieści mu się w smoczym plecaku. To na pewno pozwala mu trochę przedefiniować poglądy. Przede wszystkim jednak Roar jest bardzo sympatycznym smokiem.

Światy, które stykają się w "Smokach" właściwie nie są podobne - są identyczne. Można by to uznać za wadę, bo w końcu tekst nie mówi w ogóle o dzielących kultury różnicach. Ale przecież uprzedzenia nie wynikają ze świadomości różnic, a z nieświadomości podobieństw. Malina Prześluga mówi nam, że nie należy zła szukać w obdarzonym wszystkimi okropnymi cechami Innym. Przejawia się raczej w codziennych, ale dotkliwych gestach - wyszydzaniu, niedotrzymywaniu obietnic, braku zaufania, niechęci do porozumienia - czasem nawet nie wynikających ze złych intencji. Z drugiej strony może mieć wyraz totalitarny - jest w "Smokach" podkreślone, że władza, która decyduje za ludzi, co mają robić z życiem, sprawia im ogromną i niepotrzebną krzywdę. Jest to i przytyk do tych, którym rytuał przysłania racjonalne myślenie i potrzebę weryfikacji mitów.

Chociaż "Smoki" można czytać na wiele sposobów i odkrywać w nich mnóstwo znaczeń, przede wszystkim to przyjemna, ciepła historia. Czasem bywa posępna, czasem wzruszająca. Ma też kilka wad - zdarzają się dłużyzny, a wątek poszukiwań smoczej mamy wydaje się tylko zapowiedzią czegoś większego. Mimo to, czas spędzony na "Smokach" na pewno nie jest stracony - może skłaniać do refleksji dużych i małych oraz być punktem wyjścia dla wielu ważnych rozmów.

Smoki
Teatr Animacji (ul. Św. Marcin 80/82)
od 4 września
bilety: 18, 20 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie