reklama

Temat ochrony tożsamości płciowej znów powraca do Sejmu

Paulina JęczmionkaZaktualizowano 
Uczestnicy Marszu Równości w Poznaniu co roku protestują przeciwko dyskryminacji.
Uczestnicy Marszu Równości w Poznaniu co roku protestują przeciwko dyskryminacji.
Zakazać dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową i sposób jej pokazywania, rozszerzyć katalog cech chronionych i definicje dyskryminacji czy molestowania - tego domagają się posłowie lewicy. Na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu znów szykuje się gorąca debata. Posłowie będą pracować nad zmianą przepisów o równym traktowaniu.

SLD i Ruchu Palikota, a także Rzecznik Praw Obywatelskich i organizacje pozarządowe uważają, że Polska nie w pełni podporządkowała się unijnej dyrektywie antydyskryminacyjnej. Posłowie domagają się zmiany ustawy. Jednym z głównych założeń jest wprowadzenie otwartego katalogu cech chronionych przed dyskryminacją. Bo ustawa z 2010 r. wylicza konkretne cechy - płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, wiek, niepełnosprawność, orientację seksualną. Zdaniem lewicy, do listy należy dopisać tożsamość i ekspresję płciową, a także pozostawić możliwość zaliczania do niej innych cech.

- Gdyby nasze społeczeństwo było tolerancyjne, nie musielibyśmy wprowadzać takich przepisów. Wciąż jednak słyszymy o kolejnych przejawach dyskryminacji - uważa Krystyna Łybacka, posłanka SLD. - Trzeba więc rozszerzyć katalog cech chronionych, by nie dopuścić do dyskryminacji kogokolwiek z jakiejkolwiek przyczyny.

Posłowie SLD i RP chcą też zrównania zakresu i sposobu ochrony bez względu na przyczynę dyskryminacji. Twierdzą bowiem, że dziś polskie prawo faworyzuje pewne ludzkie cechy kosztem innych. Przyklaskują im też organizacje pozarządowe. Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Koalicja na Rzecz Równych Szans uważają, że brak równiej ochrony jest jednym z największych mankamentów obecnej ustawy.

- Dla przykładu: przed dyskryminacją w zakresie opieki zdrowotnej chronione są tylko osoby o określonym pochodzeniu rasowym, etnicznym czy narodowym, ale już nie osoby niepełnosprawne czy homoseksualne - mówi dr Dorota Pudzianowska z HFPC. - Takie różnicowanie nie ma racjonalnego uzasadnienia.

To jednak nie koniec proponowanych zmian przepisów. Posłowie chcą też wprowadzić definicje różnych rodzajów dyskryminacji. Chodzi np. o dyskryminację wielokrotną, czyli sytuacje, gdy ktoś jest dyskryminowany ze względu na więcej niż jedną cechę (np. bo jest kobietą, do tego niepełnosprawną) czy dyskryminację przez asocjację, czyli poprzez skojarzenie (np. gdy ktoś jest dyskryminowany ze względu na wyznanie członka rodziny).

Rozszerzeniu miałaby też ulec definicja molestowania. SLD i RP chcą zapisać w ustawie, że może do niego dojść "poprzez treści zawarte w środkach masowego przekazu oraz ogłoszeniach w zakresie dostępu i dostarczania towarów i usług".

Andrzej Dera, poseł Solidarnej Polski, nazywa ten pomysł "prawnym absurdem", bo molestowanie oznacza bezpośredni wpływ na człowieka. Takich absurdów, jego zdaniem, w projekcie jest więcej. Wymienia tu np. dopisanie do katalogu cech chronionych ekspresji płciowej, czyli prezentowanie płci np. poprzez ubiór, sposób poruszania. Dera uważa, że to pojęcie nieostre i nie da się jasno określić, kiedy mamy z nim do czynienia.
- Ten projekt to dalszy ciąg lewicowej wojny ideologicznej - uważa poseł SP. - Pod przykrywką tolerancji, próbuje się narzucić nam punkt widzenia mniejszości. Polacy są tolerancyjni, nie dyskryminują nikogo. Sprzeciwiają się tylko, gdy mniejszości wychodzą na ulice i żądają, by ich zachowania stały się ogólnospołeczną normą.

Tym słowom sprzeciwia się Maciej Banaszak z Ruchu Palikota. I twierdzi, że prawica niemal zawsze zarzuca lewicowym partiom próbę przemycenia w ustawach ideologii gender czy promocji homoseksualizmu.

- Wskazujemy tylko, co wytknęły już Polsce różne instytucje, że nie wdrożyliśmy w pełni unijnej dyrektywy - tłumaczy Maciej Banaszak. - Poza tym, również nasza konstytucja wyraźnie mówi, że wszyscy są równi wobec prawa i że nikt nie może być dyskryminowany z jakiejkolwiek przyczyny.

Z kolei Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania uważa, że obecna ustawa wdrożyła już dyrektywę UE. Ale przyznaje, że bywa krytykowana m.in. za nierówne uwzględnienie przesłanek dyskryminacji.

- Prawo UE nie zabrania takiego podejścia, ale i nie zabrania, by pójść o krok dalej - mówi minister Kozłowska-Rajewicz. - Na pewno warto więc dyskutować o tej ustawie. Potrzebujemy precyzyjnych definicji, opinii prawników. Jak to jest trudne, widać po dyrektywie horyzontalnej (zrównującej poziom ochrony przed wszelkimi formami dyskryminacji), której projekt jest dyskutowany od kilku lat, na razie bez konsensusu.

Minister uważa jednak, że nie należy rezygnować z krajowych zmian. Czy Sejm podziela to zdanie? Dowiemy się na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu.

Burzliwa debata posłów o tym, jakie wartości chronić przed mową nienawiści
Organizacje społeczne od lat chcą większej ochrony przed dyskryminacją.
Obecnie karą więzienia zagrożone jest publiczne nawoływanie do nienawiści z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej. Organizacje i lewica chcą, by dopisać do tego płeć, orientację seksualną, tożsamość płciową, wiek, niepełnosprawność.

Ale PO ma inne zdanie. W lutym Sejm zajął się jej projektem, który zakłada, by zamiast wyliczenia tych wartości zapisać w kodeksie karnym ochronę "naturalnych lub nabytych cech osobistych". Debata była bardzo burzliwa. Pomysł krytykowała Krystyna Pawłowicz z PiS, mówiąc, że przepisy ograniczyłyby jej prawo do wygłaszanie poglądów. A Robert Biedroń z RP atakował PO za to, że "nie widzi grup narażonych na nienawiść". Projekt trafił do dalszych prac w komisji.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mirek

Kompletny kretynizm ostatnie stadikum zidiocenia i zbydlencenia

w
winien

być podawany wskażnik aktualnego zidiocenia?

c
chwalebne

Już widzę Jasia, ze skargą przed Trybunałem w Strasburgu.
" Nauczycielka dyskryminuje mnie z powodu głupoty, lenistwa i braku chęci do nauki
w dodatku, oceniając, wystawia mi niepochlebną opinię,
co ośmiesza mnie w oczach kolegów.
Jest nietolerancyjna."
Prezent od Trybunału dla nauczycielki - burka.

E
Eukaliptusik

nie chce niczego złego. To dobra i serdeczna kobieta. Ona chce tylko nadal móc ublizać homo, trans i bi choć tym ostatnim w mniejszym stopniu, bo zawsze jest nadzieja,że się nawróci na właściwe tory. Największą nienawiścią do gejów zioną krypto-geje. Ci, którzy nie mają došć odwagi by żyć w zgodzie z własną naturą.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3