Tydzień Baby: Drobne radości w zimny weekend

Kamilla Placko-Wozińska
Kamilla Placko-Wozińska
Zimno i pada, ale jak tak baba pomyślała, to pogoda w niczym nie przeszkadza właściwie. Jedna koleżanka co na grilla przyjaciół w liczbie dwunastu zaprosiła, w domku niewielkim na działce na podłodze ich usadziła, a kiełbaski na patelni posmażyła. I też miło było.

Baba z dziadem to u przyjaciółki na brydżu byli. Domek jej letniskowy podziwiali, zakupy co się pojawiły w postaci tapczanu pomiędzy rozdaniami chwalili.

– Raufaza – czwarta od brydża nagle się odezwała na sufit łypiąc. – Kiedyś to by się człowiek za nią pokroić dał…

Baba, co pojęcia tego nie zrozumiała, o wyjaśnienie poprosiła.

– Nie udawaj babo, że nie pamiętasz – odpowiedź padła. – To tapeta taka, w latach osiemdziesiątych popularna bardzo była…

Pośmiali się potem, że to tak na osłabienie przeciwniczek było, bo owa koleżanka w parze z dziadem grała właśnie.

Spotkanie baba z koleżankami dawno niewidzianymi też miała. Długo się na nie szykowała, przez chwilę to nawet pomyślała, że warto było, bo jej kostiumem bardzo się gospodyni zachwycała.
– Piękny ten krój! – wychwalała, ale zaraz dodała: – Sama podobny miałam. I żałowałam jak usunąć z szafy musiałam, bo kostium z mody wyszedł…

Ale i tak wieczór miłym był. Trochę się tylko matki maturzystów denerwowały, z wyjątkiem jednej.

– A ty spokojna taka? – inna się zadziwiła.

– Tak, bo Bartuś już indeks w Londynie ma i stypendium, olimpiadę wygrał – wyjaśniła, a wszystkie z uznaniem głowami pokiwały.

Jak o pracy mówiły, to koleżanki zgodne były, że dużo bardzo jej mają.

– Na szczęście podwyżkę sporą dostałam, bo już dosyć miałam – mama Bartka westchnęła, reszta głowami pokiwała z zazdrością lekką, a gospodyni szybko temat na facetów zmieniła. Wyszło na to, że wszyscy oni podobni bardzo są. Tacy jak dziad, nie przymierzając.

– A wy nie kłócicie się wcale? Marek śmieci chętnie wynosi i w kuchni pomaga? – jedna z rozmówczyń milczącą mamę Bartka zagaiła.

– Wynosi…, pomaga…, ale czasami się kłócimy – odpowiedź padła. – Uparł się, żeby mieszkanie na większe zmienić, albo na dom. Ja się pytam, po co? Żeby gosposia sprzątania więcej miała? Bartek i tak wyjeżdża przecież...

Na te słowa rozmowa coś kleić się przestała. Jak po spotkaniu na taksówkę baba z mamą Bartka czekały, to jej baba życzyła, żeby tak dalej dobrze szło.

– Nic dobrze nie idzie – koleżanka westchnęła. – Bartka do matury nie dopuścili, a Marek się zakochał i rozwodu chce…

– O, Boże! – baba się przeraziła przypadkami tymi i tym, że koleżanka rozum najwyraźniej traci. – Tyle nieszczęść…

– Nie współczuj mi tak – mama Bartka zaprotestowała. – Radości też nie całkiem mnie omijają. Dzisiaj na przykład…

– O, co cię spotkało? – baba humor poprawić próbowała.

– Jak to co? – koleżanka się zadziwiła. – A miny ich widziałaś?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie