Tydzień Baby: Wiosenne roztargnienia i nieporozumienia

Kamilla Placko-Wozińska
Kamilla Placko-Wozińska
Roztargnienie dokuczliwe, nie wiadomo w co się ubrać, bo raz ciepło, a raz zimno i to cholerne słoneczko – tak przyjaciółka baby radość z coraz wyraźniejszych symptomów nadchodzącej wiosny gasić próbowała.

- A co ty do słoneczka masz? - baba się zdziwiła.

- Jak to co? W okna świeci, a wtedy widać jakie brudne po zimie są – wyjaśnienie padło. - W twoje też świeci...

- Co tam, do świąt umyć zdążę – baba pogody ducha nie traciła. - Ale miło jest, jasno dłużej, ptaki śpiewają. Nic tylko się cieszyć. Zobaczysz sama, jak w sobotę na kije pójdziemy. A roztargniona, to ty przez rok cały jesteś. Ja jakoś roztargnienia nie czuję…

I jakby w złą godzinę baba słowa te wypowiedziała. Po kolacji już była, gdy telefon z myśli wiosennych ją wyrwał.

- A ty gdzie? - koleżanka dziwnie jakoś zaczęła.

- Jak to gdzie? W domu spokojnie siedzę – baba grzecznie odpowiedziała.

- Miałaś u mnie na kolacji być! - głosem pełnym pretensji przyjaciółka się odezwała. - Przyjeżdżaj, przygotowałam się…
I na nic się zdały tłumaczenia baby, że późno już, że przeprasza, ale na śmierć zapomniała, że kolację to już zjadła…
- To zjesz drugą – koleżanka odparła.

Co było robić, pojechała baba, wniwecz swoje wiosenne postanowienie odchudzania szybkiego obracając.

- W gruncie rzeczy to cię rozumiem – koleżanka ugodowo ją powitała. - Też mnie to rozkojarzenie dopada. Podobny telefon dzisiaj miałam…

Przyjaciółka baby zakupy właśnie na kolację ową robiła, gdy koleżanka z biura zadzwoniła pytając gdzie owa się podziewa.

- Jak to gdzie? - tekstem co i baba go użyła spytała. - W drodze do domu…

- Przecież po szesnastej dopiero jest – usłyszała. No i wtedy dopiero do głowy jej przyszło, że już od miesiąca do siedemnastej pracuje…

Coś w tej wiośnie widać takiego jest, bo nawet dziadowi się przydarzyło, że zdjęcie jedno prywatne między takimi co je studentom pokazywał się zaplątało. I jak im zabytki pokazywał, to baba wieżę w Pizie zasłaniająca się pojawiła.

- Turystka jakaś w kadr wlazła – dziad szybko obrazek zmienił.
A potem to zajęcia ciekawie, zdaniem dziada przynajmniej, szły. O odzyskiwanych dziełach sztuki opowiadał.
Po zajęciach studentka jedna podeszła. Że na policję iść trzeba.

- Wie pani coś o jakimś zaginionym dziele? - dziad się zadziwił.

- Nie, ale ta kobieta…, ta kobieta ze zdjęcia prześladuje pana.

- E, nie – dziad na samą myśl jaką baba minę by zrobiła się uśmiechnął.

- Naprawdę – dziewczyna nie ustępowała. - Widziałam ją w ubiegłym tygodniu. Na zdjęciach z Barcelony...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie