Wielkanoc katolicka czy prawosławna?

Elżbieta Podolska
Prawosławni  nie mają figuralnych przedstawień Jezusa - wyjaśnia ks. Paweł Minajew
Prawosławni nie mają figuralnych przedstawień Jezusa - wyjaśnia ks. Paweł Minajew Andrzej Szozda
Choć Wielkanoc obchodzą i katolicy i prawosławni, jednak każdy na swój sposób i w innym terminie. W tym roku będziemy świętować jednocześnie. Jakie są różnice między świętami obu tych wyznań wyjaśnia ks. Paweł Minajew, proboszcz parafii Świętego Mikołaja w Poznaniu

W tym roku nałożyły się na siebie dwa kalendarze liturgiczne - Wielkanoc katolicka i prawosławna wypada w tym samym terminie.
Bardzo często się zdarza w Kościele prawosławnym, że Wielkanoc jest przesunięta w czasie i ta różnica w odniesieniu do katolicyzmu może wynosić nawet pięć tygodni. Tradycja Kościoła wschodniego nakazuje bowiem, abyśmy czekali na obchody Paschy żydowskiej. Dopiero potem my możemy świętować zmartwychwstanie Chrystusa. W związku z tym te różnice bardzo często są tygodniowe. Oczywiście przypadają takie lata, kiedy zachodzi zbieżność pomiędzy prawosławiem a Kościołem zachodnim. Najpóźniejsza Wielkanoc w Kościele wschodnim wypada 5 maja. Co prawda jest to rzadki przypadek, ale może też tak być.

Co katolików różni w świętowaniu Wielkanocy?
Jeżeli chodzi o różnice: my nie mamy figuralnych przedstawień Jezusa. Nie ma więc typowego złożenia do grobu figury Chrystusa, natomiast mamy święty całun, który jest materią najczęściej jedwabną z wizerunkiem ikonowym Chrystusa złożonego do grobu. Z reguły występuje w otoczeniu apostołów. Również często na tym wizerunku przedstawiana jest Maria Magdalena, wszyscy są pochyleni nad Chrystusem. W Wielki Piątek w godzinach wczesno- popołudniowych odbywa się nabożeństwo, podczas którego całun jest składany do grobu. Wynosimy w procesji święty całun z ołtarza i później układamy go na specjalnym podeście, który nazywany jest grobem pańskim. I tam całun leży do Wielkiej Soboty do północy.

Mówi ksiądz o Wielkim Piątku, Sobocie, czyli prawosławni także świętują Wielki Tydzień?
W Wielki Czwartek w godzinach porannych sprawujemy liturgię na pamiątkę ustanowienia świętej Eucharystii, i my tak jak katolicy wspominamy wtedy ustanowienie kapłaństwa. W dużych świątyniach katedralnych, tam gdzie urząd sprawują biskupi, sprawowany jest obrzęd umycia nóg dwunastu czcigodnym starcom. Są nimi zarówno kapłani, jak i osoby świeckie. We wszystkich świątyniach w Wielki Piątek w godzinach popołudniowych odbywa się nabożeństwo, o którym można powiedzieć, że stanowi pewną formę drogi krzyżowej. U nas jednak ma ona nieco inny charakter. Sedno tego nabożeństwa sprowadza się do tego, że słuchamy dwunastu fragmentów Ewangelii Pasyjnej, obejmującej moment zdrady Judasza aż do złożenia do grobu i przywalenia go kamieniem. Odbywa się ono w nabożnym skupieniu. Wierni trzymają w dłoniach świece. W czasie słuchania samych Ewangelii klękają. To nabożeństwo wywiera wielki wpływ emocjonalny na wyznawców prawosławia.

Z kolei w Wielką Sobotę spotykamy się w świątyni rano. Trochę na podobieństwo wydarzenia, kiedy to niewiasty przyszły namaścić ciało Chrystusa. My także przychodzimy po to, aby modlić się w czasie liturgii sprawowanej przy grobie pańskim i tego samego dnia o godz. 23.30 rozpoczynamy rezurekcję. Na początek sprawujemy krótkie nabożeństwo przy grobie pańskim, a o północy rusza procesja wokół świątyni. Obchodzimy ją trzykrotnie, a na koniec stajemy przed głównymi drzwiami, które są symbolicznie otwierane na znak otwarcia grobu i zmartwychwstania Chrystusa. Wówczas z radosnym okrzykiem "Chrystus Zmartwychwstał. Śmiercią śmierć podeptał i wszystkim będącym w grobach życie wieczne darował" - wchodzimy do świątyni.

Ta procesja rozpoczyna nabożeństwo paschalne, podczas którego sprawowana jest liturgia eucharystyczna zakończona poświęceniem chleba paschalnego, nazywanego Arthosem (z języka greckiego). Jest to chleb pszeniczny, który symbolizuje Chrystusa Zmartwychwstałego pośród apostołów. Ten chleb jest rozdrabniany i rozdawany wiernym. Każdy zabiera go do domu i w trudnych chwilach życia odłamuje jego cząstkę i spożywa. Sam, szczególnie przed egzaminami, doświadczyłem jego mocy. Moja babcia zawsze pieczołowicie przechowywała ten chleb. I o dziwo, nawet przez wiele miesięcy on się nie psuje, jedynie zasycha. Prawosławni wierzą, że ma on szczególną moc.

Bardzo ważną tradycją dla katolików jest poświęcenie pokarmów.
U nas także święcimy pokarmy, w koszyczkach są jajka, wędliny, babka, ale też potrawa, którą nazywamy paschą, sporządzana jest ona z twarogu z dodatkiem bakalii. Często bogato zdobiona. Po poświęceniu tych pokarmów rozchodzimy się do domów, ale po to, żeby zasiąść do pierwszego świątecznego śniadania. To ma nawet w naszej tradycji i w języku staro-cerkiew-no-słowiańskim specjalną nazwę "rozgow-lenie", czyli takie delikatne przejście z ok-resu postnego do tego czasu, kiedy możemy jeść mięso, tłuszcze, nabiał i inne pokarmy. Tak samo jak w Kościele zachodnim, tak i u nas obowiązuje Wielki Post, kiedy spożywanie tych dań jest zabronione. Tak wygląda ten kościelny wymiar Wielkanocy w Kościele prawosławnym.

A ten prywatny?
W domach spotykamy się z rodzinami, ze znajomymi przy świątecznym stole. Bardzo często w godzinach popołudniowych sprawowane jest jeszcze nabożeństwo, głównie przeznaczone dla dzieci. Wówczas przygotowujemy pisanki czy kraszanki, które wręczamy małym dzieciom. Całym obchodom Wielkanocy towarzyszy u nas częste pozdrawianie się: "Chrystus Zmartwychwstał" (Christos woskresie), na które się odpowiada "Zaprawdę zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał Pan" (Woistinu woskriesie). Towarzyszy temu trzykrotny pocałunek.
Różnic jest rzeczywiście niewiele.

Wyrośliśmy przecież z tego samego pnia. Więcej nas łączy niż dzieli. Także, jeżeli chodzi o tak zwane świąteczne kulinaria, niewiele się różnimy. Przez wieki przenikały się nasze kultury i ubogacały. Pascha jest przecież często spotykana także na stołach typowo polskich, katolickich. Rozsmakowali się w nich niektórzy. Widziałem ją nawet w poznańskich cukierniach. Tak samo barszcz ukraiński, który bardzo często gości także na świątecznych stołach bez względu na religię. Kulinaria to bardziej rzecz upodobania: jeden woli golonkę, drugi śledzika.

W okresie wielkanocnym u katolików potrawy podawane na stół i przyprawy, które im towarzyszą, mają swoje znaczenie symboliczne. Czy tak samo jest w prawosławiu?
Powiem tak. Oprócz jajka, które przyjęło się uważać za symbol zmartwychwstałego Chrystusa, to innym potrawom nie nadawałbym specjalnego znaczenia. Na przykład w okresie Bożego Narodzenia jest u nas podawana kutia i ma ona bardzo głęboką symbolikę. Składa się z pszenicy, która jest znakiem odradzającego się życia. Ziarno rzucone w ziemię wyrasta i wydaje plon. Miód, który dodaje się do posłodzenia potrawy, ma też osłodzić nasze życie i nadać mu radość. A mak - to spokojny sen. Każdy człowiek, który ma czystą duszę, śpi spokojnie. Jadamy także rybę, która jest w tradycji chrześcijańskiej symbolem Chrystusa. Gości ona u nas na stołach zarówno podczas Bożego Narodzenia, jak i Wielkanocy. Tak było w moim rodzinnym domu i jest teraz. Wiem, że u moich parafian także nie brakuje jej podczas świąt.

A takie zwyczaje, jak zajączek z prezentami i lany poniedziałek?
Nie powiem, że one nie występują, bo kiedy ludzie różnych wyznań żyją obok siebie, ich kultury się przenikają. Wiele rzeczy i zwyczajów zostało przeszczepionych do na-szych tradycji domowych, rodzinnych, świątecznych. Bardzo charakterystyczne dla nas jest to, że w Niedzielę Palmową, kiedy święcimy palemki (u nas są to zazwyczaj gałązki wierzbowe), chłostamy się nimi symbolicznie, życząc sobie wytrwałości w okresie Wielkiego Tygodnia, ale również radości z faktu zbliżającego się Zmartwychwstania Pana Jezusa. Proszę sobie wyobrazić, że w środowiskach katolickich, już też spotkałem ten zwyczaj. To piękne, że tradycje i wyznania tak się ubogacają.

Chciałbym wszystkich zaprosić na obchody Wielkiego Tygodnia do naszej parafii. Dzisiaj, w Wielki Piątek jest złożenie do grobu o godz. 17, w Wielką Sobotę o godz. 10 rano nabożeństwo przy grobie pańskim i o 23.30 nabożeństwo rezurekcyjne.

Najnowsze informacje z Wielkopolski wprost na Twoją skrzynkę - zapisz się do newslettera

AKTUALNOŚCI Z WIELKOPOLSKI

SPORT PO WIELKOPOLSKU

PASAŻ KULTURY

PORADZIMY TOBIE

BARDZO SMACZNA KUCHNIA

BLOGI - NASI LUDZIE PISZĄ

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
axxa
Wszystko wyrosło z pnia biblii: i Judaizm, i Chrześcijaństwo w różnych odmianach i Islam. A to, że te różne odmiany żrą się bez pamięci jest skutkiem tego, że wszystko co w biblii opiera się na fałszu, okrucieństwie i niby bojaźni boga, który nie istnieje i nigdy nie istniał podobnie jak nie istnieję bogowie dziesiątków innych religii. Wszystko to wywodzi się z ludzkiego pragnienia by rządzić innymi i mieć z tego osobiste korzyści.
Dodaj ogłoszenie