Wisła Kraków - Lech Poznań [RELACJA NA ŻYWO, WYNIK, ZDJĘCIA]

Maciej Lehmann
Wisła Kraków - Lech Poznań [RELACJA NA ŻYWO, WYNIK, ZDJĘCIA] Andrzej Banaś
Lech w Krakowie nie zdołał sforsować defensywy Wisły i mecz skończył się wynikiem 0:0. To drugi z rzędu bezbramkowy remis Kolejorza.

Lech był nieco lepszy niż Wisła, więcej ryzykował, miał też trochę lepsze okazje bramkowe. - To był mecz walki, Wisła nam nie pozwoliła strzelić gola, my też mieliśmy rywala pod kontrolą - mówił po meczu Tomasz Kędziora. Hit ekstraklasy rozczarował, przede wszystkim dlatego, że obie drużyny były nieskuteczne.

Po dwutygodniowej przerwie w rozgrywkach, tęsknota u kibiców za ligową piłka była ogromna. Na dodatek w Krakowie spotkały się drużyny, które ostatnio były w bardzo dobrej formie. Wisła wygrała na swoim stadionie trzy mecze z rzędu, Lech taką samą passę miał w meczach wyjazdowych. Nic dziwnego, że na trybunach zjawiło się ponad 30 tys. kibiców, którzy spodziewali się emocjonującego widowiska.

W pierwszej połowie klarownych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Mecz był co prawda prowadzony w niezłym tempie, ale z obu stron za dużo było niedokładności. Pierwszą okazję wypracowali sobie po rzucie rożnym gospodarze. Arkadiusz Głowacki dobrze blokowany przez Jana Bednarka strzelił jednak głową nad poprzeczką.

Doświadczony obrońca Wisły był w 15 min. blisko strzelenia samobójczego gola. Kolejorz szybko rozegrał piłkę w lewym narożniku pola karnego, Darko Jevtić, próbował dograć piłkę przed bramkę, niefortunnie interweniował Głowacki, ale świetną paradą popisał się Załuska. Bramkarza Wisły mógł zaskoczyć też drugi stoper „Białej Gwiazdy” Ivan Gonzalez. To był kuriozalny błąd, bo Hiszpan podawał piłkę Załusce. Zrobił to tak, że piłka minimalnie minęła słupek.
Kolejorz, który wolno się rozkręcał cierpliwie czekał na swoją szansę i mógł objąć prowadzenie po jednym ze stałych fragmentów gry. Strzał głową Marcina Robaka w dobrym stylu obronił jednak Załuska. Tuż przed przerwą dobrą okazję miała też Wisła, ale Boguski po dobrym podaniu Małeckiego, strzelił wysoko nad poprzeczką.

W pierwszym kwadransie po zmianie stron, groźniejsze były akcje Kolejorza. Niestety, tak jak przed przerwą brakowało im wykończenia. W 50 min. Jevtić minął kilku rywali, odważnie wdarł się w pole karne i zagrał w kierunku Robaka. Załuska jednak znów był na posterunku. Robak nie potrafił też sfinalizować akcji Jevtica pięć minut później. Napastnik Kolejorza strzelił niecelnie. Szczęścia z dystansu próbowali też Tetteh i Maciej Gajos, ale ich uderzenia wyłapał bramkarz „Białej Gwiazdy”. Nenad Bjelica widząc, że jego drużyna nie potrafi rozmontować uważnie grającej defensywy Wisły, wprowadził Raduta, Nicky Bille oraz Pawłowskiego. Efektu to nie przyniosło. Gra toczyła się głównie w środku pola. Dopiero w końcówce Nicky Bille wyraźnie się uaktywnił i miał nawet na nodze „piłkę meczową”. Kostewycz w swoim stylu pomknął skrzydłem i dokładnie dośrodkował do Duńczyka, który jednak strzelił nad poprzeczką.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Przemoch

Czy nas wszystkie mecze , które rozrywają szmatławe drużyny, a przede wszystkim zleci będziemy nazywali klasykami. To są zwykle mecze. O klasykach możemy mowić w Hiszpani, czy Niemczech. Nie nadużywajcie określeń klasyk dla spotkań w polskiej lidze.

Dodaj ogłoszenie