Adrian Zandberg: Słowo "strajk" będziemy słyszeć częściej niż w ostatnich latach

Bartosz Kijeski
Bartosz Kijeski
Adrian Zandberg
Adrian Zandberg Tomasz Jastrzebowski
Politycy Lewicy byli jedną ze stron, która uczestniczyła w rozmowach między strajkującymi pracownikami firmy Paroc, a władzami firmy. Adrian Zandberg mówi o negocjacjach, prawach robotników, przyszłości strajków oraz rynku pracy.

Czy negocjacje z firmą Paroc były trudne?
Adrian Zandberg: Negocjacje zawsze są trudne. To nie jest tak, że strajk wybucha, bo ktoś ma taką fantazję. Do tego strajku doszło dlatego, że władze firmy bardzo długo nie chciały poważnie potraktować postulatów pracowników. Pracownicy nie dali się złamać. Załoga wiedziała czego chce i konsekwentnie o to walczyła. Dzięki temu, że działali konsekwentnie mogą cieszyć się zwycięstwem i wyższymi pensjami. To jest tak proste. Solidarność pracowników i konsekwencja w dążeniu do celu po prostu się opłaca.

Argumenty robotników z Trzemeszna przewyższały możliwości pracodawców?
Żądania pracowników firmy Paroc były przede wszystkim racjonalne. W interesie firmy jest to, żeby ludzie wiązali się z nią na stałe. Jeżeli ktoś zdobędzie umiejętności i nauczy się obsługi maszyn to warto żeby czuł, że chce pracować w firmie przez lata. To wielka wartość - pracownicy, którzy wiążą swoją przyszłość z firmą. Na miejscu każdego zarządu bym się z tego cieszył. Strajkowe zwycięstwo pracowników - umowy o pracę na czas nieokreślony - opłaci się całej firmie.

Dlaczego dochodzi do strajków pomimo panującego rynku pracownika?
Ciągle w głowach tkwi taka myśl, żeby traktować pracowników jak “zasób ludzki”, który można dowolnie zwalniać, przesuwać jak klocki. To jest także ekonomicznie nierozsądne. Do tego między innymi przekonywałem zarząd firmy Paroc.

W polskiej gospodarce musimy przestać myśleć w archaiczny sposób, kategoriami z lat 90. Są niestety w wielu firmach prezesi, których filozofia zamyka się w zdaniu: “na twoje miejsce mam 20 innych”. Mam dla nich przykrą informację. Polska już się zmieniła i zmienił się także polski rynek pracy. Mądre zarządzanie przedsiębiorstwem to szacunek wobec pracowników. To oni wypracowują to, co produkuje firma. Bez nich nie będzie żadnych zysków. Zarząd Parocu, podpisując porozumienie, pokazał, ze to rozumie. To dobrze wróży firmie.

Jak można polepszyć rynek pracy i pracownika w Polsce?
Historia uczy, że pracownicy swoje prawa dostają bardzo rzadko. Zazwyczaj muszą je wywalczyć. Jeżeli chcemy mieć w Polsce rynek pracy, w którym umowa o pracę na czas nieokreślony jest standardem, w którym ludzie nie boją się, czy im starczy wypłaty do końca miesiąca, czują się bezpiecznie, to droga do tego wiedzie poprzez organizowanie się w związki zawodowe. Najlepszą strategią jest pracownicza solidarność i współpraca. Wtedy pracownicy są w stanie wynegocjować więcej. Stad się wzięły europejskie warunki pracy i płacy - z walk, strajków, negocjacji zbiorowych. Myślę, że Historia pracowników z Trzemeszna, którzy wygrali dlatego, że trzymali się razem, przemówi do wyobraźni wielu ludzi w Polsce.

Być może Paroc miał powody, aby nie przystać na postulaty pracowników?
Paroc jest w bardzo dobrej kondycji, to firma, którą odnosi sukcesy dzięki świetnej załodze. Takich firm jest więcej. W ostatnim roku bardzo często słyszeliśmy o tym, jak biznesy upadają ze względu na koronawirusa i trzeba koniecznie z publicznych pieniędzy przekazywać kolejne dziesiątki miliardów na pomoc dla ich właścicieli. Owszem, były branże, w których było ciężko - na przykład gastronomia. Jednak są też takie, zwłaszcza w produkcji, gdzie ostatni rok był złotym rokiem. Paroc, w którym są wysokie zyski, nie jest wyjątkiem. Jak pracownicy słyszą od prezesa, że koronawirus to nie jest czas na podwyżki, a tymczasem patrzą, że rok temu z firmy wyjeżdżało 50 tirów ze sprzedaną produkcją dziennie, a teraz wyjeżdża 100 tirów ze sprzedaną produkcją - to mają prawo się wkurzyć.

Czy strajki będą teraz czymś, z czym będziemy mieli do czynienia na co dzień?
Myślę, że słowa “strajk” czy “negocjacje zbiorowe” będziemy słyszeć częściej niż dotąd. To jest dowód na to, że Polska staje się gospodarczo normalnym krajem Zachodu. Bo takie strajki i negocjacje to jest w Europie normalna rzecz. Ośmiogodzinny dzień pracy, płatne wakacje czy chorobowe, one nie wzięły się znikąd. One wzięły się stąd, że ktoś, tak jak teraz Trzemesznie, zawalczył o to. Podjął walkę, solidarnie zastrajkował, wywalczył te rozwiązania. Takie są korzenie europejskich państw dobrobytu.

Wykorzystując okazję rozmowy z Posłem RP, czy odejście Porozumienia ze Zjednoczonej Prawicy mocno zmieni scenę polityczną w Polsce?
Zjednoczona Prawica powoli gnije. Ile to gnicie będzie trwało? Myślę, że nawet najlepszy wróżbita dzisiaj tego nie powie. To oczywiście potrwa. Jak ktoś się nastawiał, że zaraz będzie 161 upadek PiSu, to może spokojnie wypić melisę. Ale jest jasne, że sprawna machina, która jechała do przodu jak walec, teraz się zaciera. To, że “pisowski” walec się psuje, to jest dobra informacja dla Polski. Sejmowy zamordyzm kończył się tak, że partia rządząca przepychała z dnia na dzień ustawy, a potem się okazywało, że w tych ustawach były buble albo jakieś grupy interesów wepchnęły swoje rozwiązania, które są dla nich korzystne, a szkodliwe dla większości. Po to mamy Parlament, żebyśmy o prawie, które powstaje, rozmawiali w sensowny sposób. Im słabszy będzie PiS w tym Sejmie, tym większa szansa, że tak będzie.

Wkrótce ruszą zapisy na szczepienie trzecią dawką

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasienka
Panie Zandberg! W tak zlotych czasach jakie mamy pod rzadami Zjednoczonej Prawicy nie pamietam w calym moim zyciu.
Dodaj ogłoszenie