Co dalej z dzikami w Poznaniu? Jest ich blisko 300, jeśli miasto nic nie zrobi - będzie prawie tysiąc. Jaki sposób na dziki ma Poznań?

Alicja Durka
Alicja Durka
O tym, czy dziki zostaną odstrzelone, decydują koła łowieckie. Nie są to jednak jedyne działania prowadzone przez Centrum Zarządzana Kryzysowego w Poznaniu. Najczęstszą praktyką jest odstraszanie i przeganianie zwierząt z osiedli, to jednak nie rozwiązuje problemu, bo te przemieszczają się na inne osiedle, a często wracają w miejsca, z których wcześniej zostały wypłoszone. Zobacz: co zrobić, gdy znajdziesz martwego dzika Mariusz Kapala
W ostatnich miesiącach mieszkańcy Poznania skarżą się na obecność dzików w przestrzeni miejskiej. O spotkaniach z nimi często donoszą mieszkańcy Rataj, ale również innych dzielnic. Zwierzęta niszczą trawniki, wyjadają resztki ze śmietników i, zdaniem mieszkańców, mogą stanowić realne zagrożenie. Dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Witold Rewers opowiada, jak z problemem zamierza poradzić sobie miasto.

Jeszcze 10 lat temu, dziki w Poznaniu były rzadkością, według szacunków populacja liczyła wtedy około 20 sztuk. W styczniu tego roku było ich już 270, w kwietniu prawdopodobnie około 250.

Kto decyduje o odstrzale dzików?

O tym, czy dziki zostaną odstrzelone, decydują koła łowieckie. Nie są to jednak jedyne działania prowadzone przez Centrum Zarządzana Kryzysowego w Poznaniu. Najczęstszą praktyką jest odstraszanie i przeganianie zwierząt z osiedli, to jednak nie rozwiązuje problemu, bo te przemieszczają się na inne osiedle, a często wracają w miejsca, z których wcześniej zostały wypłoszone.

Ponad 25 tysięcy dzików zginie w Wielkopolsce. Wojewoda zarz...

- Należy kontrolować i regulować wielkość populacji. Jednym ze sposobów wykonania tego zadania jest współpraca z kołami łowieckimi. Naszym celem jest osiągnięcie równowagi pomiędzy atrakcyjności a uciążliwością występowania dzikich zwierząt w mieście. Połowa z 250-270 żyjących dziś dzików w Poznaniu to są lochy, każda z nich urodzi w tym roku średnio 4-6 młodych. Jak nie podejmiemy działań zaradczych, to na koniec roku będziemy mieli ich nawet 900 sztuk. Z przestrzeni miasta, w ciągu roku, w odstrzale redukcyjnym i sanitarnym koła łowieckie zdejmują w sposób trwały około 450-500 dzików, przez co w przyszłym roku ponownie będziemy mieli około 250 sztuk, a nie 900 i więcej. Znowu zatem wrócimy do poziomu, który mamy obecnie, to jest jak niekończąca się opowieść. Ze specjalistami pracujemy nad określeniem optymalnej liczby dzików żyjących w m. Poznaniu. Optymalnej, czyli zapewniającej komfort życia zwierząt w przestrzeni miejskiej (lasy i pola uprawne to ok. 25% terenu Poznania), ale i bezpieczeństwo mieszkańców. Dążymy do poziomu równowagi, tak aby dziki były atrakcją przyrodniczą, a nie utrapieniem i zagrożeniem dla mieszkańców

- tłumaczy dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Witold Rewers.

Najwięcej zwierząt ginie pod kołami samochodów

To jednak nie koła łowieckie są największym "kołem łowieckim" w Poznaniu, a my jako kierowcy. Co roku, tylko z pasa drogowego na zlecenie zarządu dróg miejskich zbierane jest około 1300-1350 różnego typu zwierzyny - głownie sarny, jelenie, daniele, lisy i właśnie dziki. W Poznaniu od dziesięciu lat funkcjonuje na zlecenie miasta pogotowie ds. usuwania, wypłaszania, zanęcania i odłowu zwierzyny "grubej"

- tłumaczy Witold Rewers.

O tym, co dzieje się z potrąconym zwierzęciem, które daje znaki życia decyduje osoba specjalnie do tego zatrudniona, członek koła łowieckiego. On ocenia stan takiego potrąconego zwierzęcia czy może wrócić do lasu o własnych siłach, czy potrzebuje pomocy lekarza weterynarii, a w ostateczności skraca zwierzęciu cierpienie.

Strategia miasta na rozwiązane problemu z dzikami w mieście

Szczegóły strategii są jeszcze omawiane w zespołach roboczych, ale jak informuje dyrektor WZKiB - dużo miejsca poświęcone jest w niej profilaktyce. W przyszłości mają zostać wyznaczone specjalne miejsca, ostoje dla zwierząt, które będą "wolne od człowieka".

- Teraz nie ma praktycznie miejsc, w których dzikie zwierzęta mogłyby się czuć w pełni bezpieczne, gdzie nikt z ludzi nie wchodzi. Brak jest w przestrzeni miejskiej klasycznych ostoi dla zwierząt. Tym samym, dziki przyzwyczajają się do obecności ludzi, więc się nas nie boją i spokojnie wchodzą do naszych osiedli mieszkaniowych. Pracujemy zatem nad koncepcją znalezienia i wyznaczenia takich miejsc. To bardzo trudne zadanie

- opowiada Witold Rewers.

W lasach mają też zostać wyznaczone miejsca na paśniki. W ten sposób dziki mają wyjść z osiedli, a jedzenia szukać w lesie i w miejscach specjalnie do tego przygotowanych.

Na te zwierzęta polują myśliwi w Wielkopolsce. Sprawdź, ile ...

Dokarmianie kotów zachęca dziki do szukania jedzenia w mieście

Okazuje się, że za liczne spotkania ludzi z dzikami w mieście odpowiadają również osoby, które dokarmiają bezdomne zwierzęta, głównie koty. Jedzenie zostawione często na ziemi i niezabezpieczone, np. pod balkonem powoduje, że dziki wracają.

- W tym tygodniu, locha - samica dzika urodziła 7 prosiaków właśnie pod jednym z takich balkonów. Została uśpiona i wraz z małymi przewieziona w teren niezurbanizowany. Oczywiście należy dokarmiać bezdomne zwierzęta, ale warto postawić takie miseczki wyżej albo zabezpieczyć je np. płotem, przez który kot przejdzie bez problemu, ale dzik już nie

- apeluje dyrektor WZKiB.

Zachętą dla dzików są również m.in. drzewa owocowe. W przyszłości będą one usuwane i sadzone takie, które nie będą zachętą dla dzikich zwierząt.

Dlaczego ludzie kochają psy?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
poznaniak

300 dzików w pół milionowym miecie.tez mi problem. Problemem jest absurdalny strach mieszczuchów, mamusiek, które wszędzie widza czające sie niebezpieczeństwa dla swoich rozpieszczanych dzieciaków. Od dziesiątków lat nie było żadnego ataku dzików na ludzi w Poznaniu, w ogóle w Polsce. Dzik to element środowiska przyrodniczego, folkloru, jak łosie w miastach Finlandii czy Kanady, kangury w Australii

Dodaj ogłoszenie