18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Czołowi politycy PSL z Wielkopolski stali przy Pawlaku. Teraz stracą wpływy?

Paulina Jęczmionka
Eugeniusz Grzeszczak (z prawej) był prawą ręką Waldemara Pawlaka
Eugeniusz Grzeszczak (z prawej) był prawą ręką Waldemara Pawlaka Andrzej Wiktor
Po siedmiu latach Waldemar Pawlak stracił stanowiska prezesa PSL. Nowym szefem partii, po zdobyciu zaledwie 17 głosów przewagi, został Janusz Piechociński. Szykuje się zmiana polityki PSL, zmiana w koalicji, ale i zmiana dla wielkopolskich ludowców. Czołowi przedstawiciele regionu od lat uchodzą bowiem za wiernych ludzi Pawlaka.

W partii trwa konflikt dwóch stronnictw
Rywalizacja między Pawlakiem i Piechocińskim trwała od 2010 r., kiedy ten drugi postanowił startować na prezesa. I otwarcie krytykował Pawlaka oraz organizację PSL. Po wygranej zapowiedział zmiany.
- Należy się spodziewać większego, oddolnego działania i odmłodzenia kierownictwa - mówi Józef Racki, poseł PSL z Kalisza.

Pierwszą zapowiedzią "odmłodzenia" była rekomendacja 38-letniego Andrzeja Jarubasa na szefa Rady Naczelnej partii. Przegrał jednak z Kalinowskim, człowiekiem Pawlaka. - W PSL trwa wewnętrzna walka - ocenia Leszek Aleksandrzak z SLD.
Potwierdziły to słowa Pawlaka, który zrezygnował ze stanowiska wicepremiera i ministra gospodarki, bo "fundamentalnie nie zgadza się z propozycjami" nowego prezesa.

Słupca traci wpływy, zyskuje Ostrów i Kalisz
Podział w łonie partii widać także w wielkopolskich strukturach. Czołowi parlamentarzyści z regionu uchodzą za ludzi Waldemara Pawlaka. A to, zdaniem wielu, znacznie zmniejszy ich wpływy w Warszawie.

- Eugeniusz Grzeszczak uchodził za prawą rękę Pawlaka, realizował politykę prezesa - mówi Krystyna Łybacka, posłanka SLD. - Teraz będzie miał o wiele mniejsze szanse na to. Nie spodziewałabym się otwartego konfliktu z Piechocińskim, ale pewnego wyciszenia aktywności Grzeszczaka.

W kuluarach mówi się, że Piechociński, zamiast wchodzić do rządu, najchętniej zostałby wicemarszałkiem Sejmu, zastępując Grzeszczaka.- Jest to możliwe, bo mamy niepisany zwyczaj, że kluby nie wtrącają się nawzajem w swoje wewnętrzne sprawy. Wystarczy, że PSL złoży wniosek o odwołanie wicemarszałka. Ale nie sądzę, by doszło do takiej otwartej wojny - mówi jeden z wielkopolskich posłów.

Dodaje jednak, że pozycja wicemarszałka w partii ulegnie osłabieniu. A zatem na politycznej mapie Polski osłabieniu ulec może pozycja Słupcy, miasta z którego pochodzi Grzeszczak. Waldemar Pawlak był tu częstym gościem. W przeszłości był szefem rady nadzorczej Mostostalu Słupca, największego pracodawcy w powiecie. Obejmował też patronaty nad lokalnymi imprezami. A żona (wtedy narzeczona) Michała Grzeszczaka, syna wicemarszałka, wystąpiła nawet z Pawlakiem w spocie wyborczym PSL.

Teraz odwiedziny Słupcy raczej się skończą, bo nowemu prezesowi bliżej na południe Wielkopolski.
- Nigdy nie ukrywałem współpracy i sympatii z Piechocińskim - mówi Piotr Walkowski, poseł PSL. - Zaprosiłem go np. do Ostrowa, gdzie omawialiśmy kwestie kolei czy na otwarcie ronda w Pleszewie. A poseł Racki gościł go w Kaliszu.

Kalemba zaciska zęby i zostaje w ministerstwie
Pawlak na tyle ufał "prawej ręce" ze Słupcy, że w kampanii wyborczej komitet PSL zlecił firmie syna Grzeszczaka wykonanie różnych materiałów. Zapłacił za nie ok. 115 tys. zł. W piątek rozpoczął się proces wytoczony przez E. Grzeszczaka dziennikarzom "Kuriera Słupeckiego", którzy pisali, że PSL i Grzeszczak wspierali firmę syna "publicznymi pieniędzmi". Wicemarszałek twierdzi, że to były wpłaty własne. W piątek w sądzie nie doszło do ugody.

Firma młodego Grzeszczaka przygotowywała też materiały dla Stanisława Kalemby, posła z Piły i ministra rolnictwa. On także jest człowiekiem Pawlaka. Po kongresie PSL pojawiły się sugestie, że ludzie wprowadzeni do rządu przez Pawlaka złożą dymisje. Kalemba zaprzeczył, wskazując, że ma wiele obowiązków w resorcie. Dodał, że kluczem do sukcesu PSL jest porozumienie w partii. Tego zdania są i zwolennicy Piechocińskiego.

- To jak z dzieckiem jadącym na rowerze. Kiedy się przewróci, odczuje ból, będą siniaki i kilka dni nie będzie chciało wsiąść na rower. Ale w końcu pojedzie dalej - mówi Piotr Walkowski.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ox
treści artykułu?
p
pipsztyk
Tu-154M z nieczynną radiostacją awaryjno-ratowniczą nie powinien zostać dopuszczony do lotu HEAD – twierdzą piloci

Problemy z radiostacją awaryjno-ratowniczą z pokładu Tu-154M “101″ wskazują, że podczas remontu samolotu na terenie Federacji Rosyjskiej mogło dojść do błędu. Chodzi o urządzenie, które w chwili przeciążenia powinno emitować sygnał pozwalający na lokalizację samolotu. Według raportu komisji Jerzego Millera, radiostacja automatyczna została wyłączona
p
pyra
ten wicemarszałek Sejmu , o dziwnym głosie to widać , że bardzo dba o interesy swojej rodzinki , a nie POLSKI
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie