Czyja jest Anna German? Polsko-ruska awantura o Anię

Aleksandra Chomicka
W internecie rozgorzała wojna polsko-ruska. Podmiotem sporu jest tym razem nie polityka, ale prawo do nazywania Anny German "swoją" - pisze Aleksandra Chomicka.

Serial nakręcony przez Rosjan i Ukraińców, ale wyreżyserowany przez Waldemara Krzys-tka, gromadzi co tydzień przed telewizorami już prawie 7 milionów Polaków.

W Rosji obejrzało go ponad 20 milionów widzów, którzy teraz logują się na polskie fora dyskusyjne i wypominają, że o wielkiej piosenkarce przypomniano sobie w jej ojczyźnie dopiero teraz, że przez lata - jeszcze za życia! - była zapomniana i żyła w niedostatku, wożąc z koncertów w Związku Radzieckim "drogocennosti i czesnok" (biżuterię i czosnek). A przecież mogła opływać we wszystkie dobra, gdyby zdecydowała się zostać w kraju swojego urodzenia.

W filmie dopiero tę scenę zobaczymy, ale wydarzyła się naprawdę. Po koncercie na moskiewskich Łużnikach Leonid Breżniew, który ją - jak miliony Rosjan - uwielbiał, zaproponował Annie German obywatelstwo, do którego miała prawo, a na dodatek 3-pokojowe mieszkanie w stolicy, daczę pod Moskwą i samochód.

O tym fakcie mówi w wywiadzie, opublikowanym w "Polityce" Waldemar Krzystek, reżyser serialu. Ale o tym, że był to pomysł kompozytora słynnej "Katiuszy", piosenki, którą podczas II wojny śpiewali podobno nawet niemieccy żołnierze - można przeczytać tylko we wspomnieniach Artura Germana, młodszego brata jej ojca, który dopiero w 1974 roku dowiedział się, że ma bratanicę…

Na prośbę Matwieja Blantera Anna German zaśpiewała "Katiuszę" na jednym z koncertów w ZSRR. Poważany kompozytor był zachwycony jej liryczną wersją. Tłumaczył Annie: "Tu możesz mieć wszystko - ordery, zaszczyty, mieszkanie, na co ci ten biedny kraj, Polska? To jest nie tylko moja propozycja" -przekonywał ją.

ZOBACZ TEŻ: JOANNA MORO - NIE ŚNI MI SIĘ ANNA GERMAN

To fakt: urodzona w Uzbekistanie Anna German była uważana w ZSRR za rodaczkę. Wydała tam kilkadziesiąt płyt, pisali dla niej najlepsi twórcy tego kraju, tam miała swoją największą i uwielbiającą ją publiczność. Żeby nie przykleiła się do niej opinia pupilki Breżniewa dodam, że uwielbiała ją już także Raisa Gorbaczowa, o czym mówiła w czasie swojej wizyty w Polsce w 1988 roku.

Anna i jej matka nie miały żadnych wątpliwości: Polska je przygarnęła, uratowała. Dopiero teraz, za sprawą serialu, większość polskich wielbicieli jej talentu dowiedziała się, w jaki sposób. Irma Martens w 1943 roku wyszła za mąż po raz drugi. Poślubiła (w Dżambule, w południowym Kazachstanie) Polaka, Hermana Bernera. Zginął pod Lenino. Dzięki małżeństwu z polskim oficerem Irma wraz z rodziną mogła wyjechać do Polski. W przeciwnym razie byłoby to niemożliwe - tylko obywatele Polski mogli opuścić ZSRR. Przez wiele lat jednak nawet ona oficjalnie utrzymywała, że to fakt, iż ojciec Anny urodził się w Łodzi był powodem, dla którego zdecydowała się wyjechać.

ZOBACZ: WIELKOPOLSCY FUNKCJONARIUSZE SB SZKOLENI PRZEZ KGB

To jednak tylko w części prawda. Jewgienij German wprawdzie urodził się w Łodzi, ale nigdy nie był ani Polakiem, ani obywatelem Polski. I - jak pisze w swoich wspomnieniach Artur German - to nie tylko wysoki wzrost był piętą achillesową Anny German, ale również jej pochodzenie. Bo przyznawać się do niemieckich przodków nie było wówczas łatwo ani w Rosji, ani w Polsce - twierdził jej stryj. Artur German spisał swoje wspomnienia pod koniec życia.

Ojciec Anny German został rozstrzelany w Taszkiencie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Niemiec. 15 listopada 1957 r. został pośmiertnie zrehabilitowany. Córka do końca życia o tym się nie dowiedziała

Przodkowie ojca Anny, Hörmanowie - przybyli na Ukrainę z Niemiec na przełomie XVIII i XIX wieku. W 1819 roku jej prapradziadek założył wieś Hoffnung (pol. Nadzieja, ros. Nadieżda - później Anna skomponuje i zaśpiewa wielki przebój o tej nazwie).

Położona w okolicach Berdiańska w obwodzie zaporoskim nad morzem Azowskim miejscowość nazywa się obecnie Olgino. Tam też urodził się dziadek Anny German -Friedrich ( który swoje nazwisko pisał już: Hermann). Przez trzy lata studiował w znajdującej się wówczas pod zaborem rosyjskim Łodzi, gdzie pobierał nauki w Seminarium Ewangelickim. I to właśnie tam w 1910 roku przyszedł na świat jego syn Eugen (ojciec Anny).

Zdarzenie to potwierdza księga parafialna, która zachowała się do dzisiejszego dnia w jednym z łódzkich kościołów. Po ukończeniu studiów Friedrich, wraz z rodziną powrócił na tereny obecnej Ukrainy.

Dziadek Anny German został aresztowany w 1929, podczas kolektywizacji. Werdykt był standardowy: pięć lat pozbawienia wolności oraz pięć lat ograniczenia praw publicznych. Osiemnaście miesięcy później Friedrich zmarł w obozie pracy, koło Archangielska, na północy ZSRR. Represje dotykały wówczas całe rodziny. Najstarszy syn, Willi, postanowił uciec. Udało się mu przedostać przez Polskę do Niemiec. W jego ślady chciał pójść Eugen. Do Willego, do Niemiec dotarł jeszcze jego list, w którym pisał, że wybiera drogę przez republiki ZSRR w Środkowej Azji, a potem - Iran. Jednak w 1934 roku przepadł bez wieści, a rodzina uznała, że zginął.

Na początku lat 70. do Willego napisała z Syberii siostra: "Tutaj często puszczają w radiu i telewizji koncerty Anny German, polskiej piosenkarki. Czy nie jest to przypadkiem córka Eugena?" Takiego podejrzenia nabrał również drugi z braci, Artur, gdy usłyszał Annę po raz pierwszy, w radiu.

WIDZIELIŚCIE TAKI POZNAŃ?:TYCH MIEJSC W POZNANIU NIE POZNASZ - ZDJĘCIA ARCHIWALNE

"To się działo - dokładnie pamiętam - 11 września 1973 roku. Z dziennikiem klasowym pod pachą szedłem korytarzem technikum przemysłowego w Karagandzie, gdy usłyszałem płynący z radia znajomy głos. Tak właśnie śpiewały moje starsze siostry, tych głosów, specyficznej intonacji - nie słyszałem nigdzie poza domem rodzinnym. Było już po dzwon-ku, inni nauczyciele zaczynali lekcje, a ja czekałem, aż piosenka się skończy. I usłyszałem głos spikera, który mówił, że śpiewała polska piosenkarka, Anna German.

Przemknęło mi przez myśl: może to córka Eugena? Niedługo po tym wydarzeniu dostałem list od Willego. Pisał, że po raz kolejny dowiedział się od naszej siostry, Berty, o koncertach w Rosji polskiej piosenkarki. Dlaczego myśleliśmy, że to córka Eugena? Bo do rodziny docierały różne pogłoski o jego losach, niektóre tak fantastyczne, jak ta, która mówiła, że dotarł do Warszawy i był tam dyrygentem chóru.

Po powrocie do domu napisałem list do Mosskoncertu - z prośbą o udostępnienie mi danych biograficznych Anny German. Odpowiedzi nie było. Z Leningradu, gdzie również napisałem, odpowiedzieli, że nie udzielają takich informacji…

Przeprowadziłem się z rodziną do Celinogradu, gdzie zacząłem pracować w redakcji niemieckojęzycznej gazety "Freundschaft". Teraz razem z siostrą, Ludmiłą, gromadziliśmy wszystkie informacje o Annie, ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć imienia jej ojca. Może jednak Eugen dotarł do Warszawy? W myślach już go pochowaliśmy - taki los spotkał naszych rodziców (matka Eugena została aresztowana i rozstrzelana w 1938 roku - przyp. red), brata Rudolfa, a siostra i ja trafiliśmy do łagru, ale teraz nadzieja ożyła.

Ciągle wracały te pytania, z każdą informacją o koncertach Anny w różnych miastach ZSRR. I - w końcu - przyjechała również do Celinogradu. Do kas stały ogromne kolejki po bilety i - mimo, że sala liczyła 2,5 tys. miejsc - szybko ich zabrakło. Liczyliśmy już tylko na cud. I cud się zdarzył - organizatorzy namówili Annę na dwa dodatkowe koncerty. Jednak ten maraton tak wyczerpał ją, że po koncercie nie chciała się już z nikim spotykać, nawet z dziennikarzami. Miałem już tylko jedną szansę, aby rozstrzygnąć wątpliwości.

Następnego dnia rano poszedłem do hotelu, w którym mieszkała. Etażowej (w radzieckich hotelach na każdym piętrze była pilnująca porządku osoba - przyp red.) pokazałem moją legitymację i powiedziałem: spójrzcie, jak się nazywam. Na jednej stronie moje nazwisko było napisane po rosyjsku, na drugiej - po niemiecku. - I co pan chce przez to powiedzieć - spytała. - A to, o czym myślicie - odpowiedziałem. Wzięła moja legitymację, zapukała do drzwi…

PRZECZYTAJ: KOBIETA WOLNA JAK PTAK - HISTORIA ZAKRĘCONEJ 65-LATKI

Po kilku minutach wpuszczono mnie do pokoju. Naprzeciwko mnie stała posągowa blondynka, wyższa ode mnie o głowę. Po chwili rozmowy zapytałem w końcu, jakie jest imię jej ojca. Jewgienij - odpowiedziała. Tak długo czekaliśmy na tę odpowiedź.

Trzęsącymi się rękoma wyjąłem z kieszeni na piersi fotografię mojej rodziny z lat 20. Są na niej moi rodzice i my, ośmioro rodzeństwa. Zapytałem: czy pani rozpoznaje kogoś na tym zdjęciu? Anna bez zastanowienia odpowiedziała: Wo ist er? Wir haben so ein Bild zu Hause (Gdzie on jest? U nas w domu jest taka sama fotografia!). A ja myślałem, że to ty wiesz, gdzie on jest - powiedziałem powoli".

Od Anny jej rodzina dowiedziała się o aresztowaniu Eugena, ale na informacje oficjalne o jego losach czekali jeszcze kilkanaście lat. Dopiero w czasach Gorbaczowa rodzeństwo Jewgienija Germana, otrzymało dokumenty, świadczące o tym, że został rozstrzelany w Taszkiencie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Niemiec i że 15 listopada 1957 roku został pośmiertnie zrehabilitowany. Piosenkarka do końca życia o tym się nie dowiedziała. Anna German nie chciała od ZSRR zaszczytów i orderów. Jej sędziwa już matka - jak pisze Artur German - zażądała odszkodowania za śmierć męża…

Kolejnym polskim śladem w biografii Anny German jest właśnie rodowód jej matki! Irma Berner z domu Irma Martens (1909-2007) była potomkinią holenderskich mennonitów, których sprowadziła caryca Katarzyna II. Rodzina Irmy mieszkała w wiosce Wielikokniażeskoje nie-opodal miasta Koczubiejewskoje w Kraju Stawropolskim. Jednak to dopiero z wydanej w Niemczech w 2003 roku książce "Nieznana Anna German" dowiadujemy się, że przodkowie Anny przyjechali do Rosji nie z Holandii, a z Niemiec. Artur German wymienia nawet miejscowość, z której pod koniec XVIII wieku wyruszyła do Rosji rodzina Irmy: Danzig-Marienwerder. Po prostu: Kwidzyn.

Antoni Barganowski, kwidzyński historyk i współautor przewodnika po szlaku turystycznym "Śladami mennonitów w Dolinie Kwidzyńskiej" zdziwił się tą informacją. Kiedy spotkał sędziwą Irmę Martens w muzeum mennonickim w Nowym Dworze przed kilku laty - nic na ten temat nie mówiła. Ale - obiecujemy sobie - o osiedlonych nie tylko na Żuławach, ale i na Powiślu mennonitach jeszcze porozmawiamy…

WIDZIAŁEŚ COŚ CIEKAWEGO? ZNASZ INTERESUJĄCĄ HISTORIĘ? MASZ ORYGINALNE ZDJĘCIA?
NAPISZ DO NAS NA ADRES WYDAWCA@GLOS.COM!

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
edcs 2

ojczyma a nie ojca, ojciec byl z pochodzenia niemcem...

e
edcs

Bez polskiego pochodzenia ojca , nikt by jej nie wypuścił z "raju" . Artystka śpiewała dla wszystkich, którzy chcieli jej słuchać.

K
Kuba

Alez ona to Zydowka. Germanzweig to prawdziwe nazwisko. Kto inny by sie tak mogl wybic jak nie Zydzi. PiS nigdy nie zaakceptuje jej jako prawdziwego Polaka plci przeciwnej.

L
Lannesa

To jest stary polski problem z ludżmi wybitnymi - każdy z nich okazuje się nie Polak/Polka.W końcu wpada się w kompleksy.Tacy Holendrzy,czy Niemcy mogli by wnosic swoje pretensje do P.Anny,nie robią tego bo nie muszą ze względu na nadmiar takich uzdolnionych ludzi.Podobna historia jest z śp. Anną Jantar/Bernstein.A ilu wybitnych sportowców wystepujących z orłem na klacie nie miało z Polską nic wspólnego,oprócz wymuszonego polskiego nazwiska.

S
Simcha

Anna German udowodniła twórczością, że ani "wasza, ani nasza" nie jest.
Mówiła o sobie, że jest Polką, to nie wystarczy?
ale mniejsza z tym, spokojnie może być WSPÓLNA i niczemu to nie przeszkadza.

Debilizmem jest używanie jej żeby dzielić skoro łączyła tyle lat narody związku radzieckiego i Polaków.

Dlaczego nie mogłaby nadal tego robić, komu to przeszkadza?

w
wasz jest Bul Komorowski

jednoznacznie opowiedziała się w tej kwestii.

A
Anula

Dokladniej to ojciec Anny German urodzil sie w Lodzi ,ale jego rodzina pochodzila z Niemiec.Matka Anny wraz z corka mogly wyjechac z Kirgistanu po ukazaniu dokumentow potwierdzajacych ,ze ojciec Anny byl Polakiem.

p
pp

Znowu pismaki chcą rozbujać konflikt. O niczym innym nie potrafią pisać.

i
internautka 50+

że tą wojnę rozpoczynają media. Zaczynam się obawiać że jak otworzę lodówkę to wyskoczy z niej pMoro
zrobiona na A German.

b
beno

w tej kwestii nie wypowiedział sie jeszcze IPN. Dopiero po tym będzie można mówić czy nasza czy nie nasza, tak jak z wieloma osobami w Polsce.

Dodaj ogłoszenie