Dimitrije Injać: Wygrać, by zapomnieć o kryzysie

Hubert Maćkowiak
Dimitrije Injać
Dimitrije Injać Marek Zakrzewski
Udostępnij:
- Piłkarze powinni się skupić na jak najlepszej grze, a szefowie na znalezieniu nowego szkoleniowca. Wiadomo było, że nie mamy za sobą zbyt dobrych meczów. Przeżywamy trudny okres. Zazwyczaj jest tak, że w przypadku słabych wyników głowa trenera leci jako pierwsza. Chcemy dać od siebie jeszcze więcej, zebrać się i wspierać. Lech to wielka rodzina, więc musimy sobie pomagać - mówi Dimitrije Injać, piłkarz Lecha

Po przegranych meczach z GKS Bełchatów i Ruchem Chorzów spadliście jeszcze niżej w tabeli. Jest jeszcze szansa na to, żeby przez rozgrywki ligowe dostać się do europejskich pucharów?
Dimitrije Injać: Moim zdaniem istnieje taka możliwość. Będziemy też liczyć na potknięcie naszych rywali. Jednak najpierw musimy sami poprawić naszą grę, patrzeć na siebie. Z tym, co teraz pokazujemy na boisku, nie ma na to szans. Podstawowe założenie powinno być takie, że najpierw sami gromadzimy punkty.

Wiele winy leży po stronie trenera Jose Bakero, ale także piłkarze powinni uderzyć się w pierś. Dlaczego ostatnio gracie tak słabo?
Dimitrije Injać: Oczywiście, że trener Bakero nie jest jedynym winowajcą. Zawodnicy też są odpowiedzialni za te wyniki. Przyznajemy się do własnych błędów, jakie popełniliśmy. W meczu z Ruchem zagraliśmy dosyć słabo. Przede wszystkim daliśmy się zaskoczyć przez stałe fragmenty gry. Szybko dostaliśmy dwa ciosy i już nie zdołaliśmy się podnieść. W przerwie mówiliśmy sobie, że trzeba jeszcze walczyć, a tu nagle dostajemy trzecią bramkę. Na tak trudnym terenie nie można tracić tylu goli.

W tym meczu widoczny był brak Rafała Murawskiego?
Dimitrije Injać: Ten zawodnik zawsze czuwał nad naszą grą, potrafił też poprawić błędy innych albo szybko odzyskać piłkę. Rafał w wielu meczach w barwach Lecha pokazał, że jest liderem i w każdej sytuacji można na niego liczyć. Brak takiego zawodnika odczuliśmy. Bardzo chcemy, żeby Muraś jak najszybciej wrócił. Widzę u niego spokój w grze i duże doświadczenie.

Jest pan jednym z najdłużej będących w Lechu zawodników. Jak pokonać kryzys?
Dimitrije Injać: Takie rany może wyleczyć tylko wygrany mecz, najlepiej dwa. Przyszedłem do Lecha w 2006 roku. Przeżyłem w tym klubie różne czasy, zdarzały się też kryzysy. Zazwyczaj jakoś potrafiliśmy wyjść z każdej takiej sytuacji. Z doświadczenia wiem, że trzeba przez chwilę o tym zapomnieć i skupić się na najbliższym meczu. Wygrana z Górnikiem może oznaczać powrót do gry.

Od meczu z Ruchem do spotkania z drużyną z Zabrza dzieli was dziewięć dni. Taka dłuższa przerwa przyda wam się, żeby zebrać siły i motywację?
Dimitrije Injać: Mamy wystarczająco dużo czasu, żeby popracować i poprawić to, co zrobiliśmy źle w dwóch poprzednich kolejkach. Wyciągniemy odpowiednią naukę z tych przegranych. Wciąż jest w nas ta sama determinacja. Oczywiście nie braliśmy pod uwagę dwóch porażek, ale to nie oznacza, że rezygnujemy z walki. W obecnej sytuacji taka przerwa działa na plus. Minusem jest to, że zostało tylko jedenaście kolejek ligowych. Trzeba się obudzić i zacząć wygrywać.

Byliście zaskoczeni tym, że trener Jose Bakero został odwołany ze swojej funkcji?
Dimitrije Injać: Tak naprawdę nie mieliśmy na to wpływu. To należy do pracy zarządu klubu. Piłkarze powinni się skupić na jak najlepszej grze, a szefowie na znalezieniu nowego szkoleniowca. Wiadomo było, że nie mamy za sobą zbyt dobrych meczów. Przeżywamy trudny okres. Zazwyczaj jest tak, że w przypadku słabych wyników głowa trenera leci jako pierwsza. Chcemy dać od siebie jeszcze więcej, zebrać się i wspierać. Lech to wielka rodzina, więc musimy sobie pomagać.

Oprócz tego, że w piątek przegraliście mecz, to został Pan zaczepiony przez Gabora Strakę. Kto był prowodyrem tej przepychanki?
Dimitrije Injać: Trzeba zapytać tego piłkarza, czy plucie komuś w twarz to jest sportowe zachowanie. To bardzo brzydki akcent tego meczu. Jak wróciliśmy do Poznania, to gdzieś we mnie jeszcze były te emocje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

m
m.
mogłes ich Dima skopac,, masz silne nogi...
j
jerry
...ble ble ble, gadają jak nakręceni : wyciągnąć wnioski, jeden za drugiego, trzeba się przełamać, skupić się na najbliższym meczu, zaskoczyli nas stałymi fragmentami. No k%@wa mać - dwa razy do roku wakacje w ciepłych krajach, darmowa opieka medyczna na najwyższym poziomie,odżywki, wiele innych rzeczy podstawianych pod nos i przelew co miesiąc na kilkadziesiąt tysięcy złotych a im się nie chce walczyć na całego przez 90 minut raz na tydzień i w tygodniu na świeżym powietrzu popracować około 10-12h (treningi) !! Skandal. Ja już się wypisałem z dokładanie się do ich pensji w postaci zapłaty za karnet.
f
farys1
Syndom Bakero zarazil Injaca,on i prawdopodobnie reszta Lecha tak samo mysli i czuje.Caly zarzad do wymiany rowniez.Plan oszczednosciowy to Rumak bo w kieszeni Rutka jest waz ktory moze odgryzc jego " zoledzie " bo jaja dawno stracil !
a
alex
bełkot. obustronny.
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie