Ekspert od weksli, pastor i notariusz. Zarzuty oszustwa dla Remigiusza P.

Łukasz Cieśla
Ekspert od weksli, pastor i notariusz. Zarzuty oszustwa dla Remigiusza P.
Ekspert od weksli, pastor i notariusz. Zarzuty oszustwa dla Remigiusza P. archiwum Polskapresse
Czy można stracić trzypokojowe mieszkanie warte 300 tys. zł za 36 tys. zł? Taki los miał spotkać poznaniankę Aleksandrę H. A wszystko przez to, że zaufała doradcy Remigiuszowi P. ze Świebodzina. Najpierw podpisała weksle, potem wzięła niewielką pożyczkę pod zastaw mieszkania. W tej historii pojawił się także poznański notariusz oraz... pastor.

Pani H. to wdowa, matka dorosłych dzieci. Obecnie pracuje jako sprzątaczka. Staż pracy ma jednak niewielki, bo przez większość część życia zajmowała się domem. Jej mąż, marynarz, miał dobrze płatną pracę. Gdy zmarł, zaczęły się jej problemy finansowe.

Jej zadłużenie w spółdzielni narosło do ok. 30 tys. zł, a mieszkanie na poznańskim Piątkowie trafiło na licytację komorniczą. Banki nie chciały udzielić pożyczki, ale znalazła ulotkę pod swoimi pod drzwiami. W taki sposób trafiła do Remigiusza P., ogłaszającego się, że pomaga ludziom z kłopotami finansowymi.

- Był bardzo wiarygodny, porządnie ubrany, grzeczny. Dziś wiem, że z mózgu zrobił mi wodę. Wyszłam na kompletną idiotkę – mówi Aleksandra H.

Remigiusz P. to mieszkaniec Świebodzina zajmujący się „obsługą wierzytelności”. Prowadził szkolenia z weksli podczas spotkań jednej ze wspólnot chrześcijańskich. Jakiś czas temu tamtejszy sąd prawomocnie skazał go za ujawnienie danych osobowych swoich byłych klientów. W prasie w Świebodzinie ogłosił bowiem, że sprzeda wierzytelności wobec kilku dłużników wskazanych z imienia i nazwiska. Ci sami ludzie poskarżyli się także prokuraturze ze Świebodzina, że zostali przez niego oszukani. Bo udzielając im niewielkiej pożyczki, miał od nich wziąć podpisane weksle in blanco. A potem wpisać kwoty znacznie wyższe niż pożyczka.

- Wszystkie te sprawy były jednak umarzane. Nie znaleźliśmy dowodów na popełnienie przestępstwa, np. oszustwa. Ci ludzie podpisali przecież te weksle – mówi prokurator Krzysztof Pieniek ze Świebodzina.

Weksle podpisała również poznanianka Aleksandra H. Były to cztery weksle, na łączną kwotę 143 tys. zł. Miały stanowić zabezpieczenie pożyczki, która miała uregulować długi kobiety.

- On powiedział mi, że tak naprawdę to jeden weksel w czterech egzemplarzach. Jeden miał być dla niego, drugi dla jego firmy pożyczającej pieniądze, trzeci dla spółdzielni mieszkaniowej, a czwarty dla komornika. Ja w to uwierzyłam, choć nawet nie wiedziałam, co znaczy słowo weksel – opowiada wdowa.

Kilka tygodni później wraz z Remigiuszem P. stawiła się u poznańskiego notariusza D. W innej sprawie, tzw. aferze gruntowej, rejent usłyszał zarzut oszukiwania klientów. Nie stawiał się jednak w prokuraturze, co wpłynęło na przedłużenie śledztwa w jego sprawie. Ostatecznie sprawę przeciwko niemu umorzono.

Wdowa, jak wspomina, w kancelarii rejenta D. spędziła ok. 5 godzin. Większość czasu czekała. Z notariuszem, jak twierdzi, widziała się tylko kilka minut. Ostatecznie podpisała akt notarialny, w którym pod zastaw pożyczki - 36 tys. zł. - oddała swoje mieszkanie wycenione przez rzeczoznawcę na 300 tys. zł. Zobowiązała się też, że pożyczkę przeznaczoną na spłatę długów, będzie spłacała w ratach. Każda wynosiła 4,5 tys. zł, a oprocentowanie w skali roku - 24 procent. Z dokumentu wynikało także, że pierwszą ratę musi spłacić już w niecałe dwa miesiące po jego podpisaniu. A brak spłaty jakiejkolwiek raty skutkował utratą mieszkania. Kobieta udzieliła też panu P. nieodwołalnego pełnomocnictwa, nawet w razie jej śmierci, do wymeldowania jej z mieszkania.

Finał sprawy był taki, że kobieta spłaciła jedynie pierwszą ratę. Remigiusz P. szybko przejął jej mieszkanie. Przy pomocy komornika Artura Łukomskiego doprowadził do eksmisji wdowy z jej mieszkania.

Kobieta poskarżyła się organom ścigania. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto. Prokurator Piotr Krystek umorzył ją we wrześniu 2013 roku. Uznał, że wersja Remigiusza P. jest bardziej wiarygodna. Bo zeznał, że weksle dotyczyły innej pożyczki, na inne długi Aleksandry H. Nie potrafił jednak powiedzieć, jaką kwotę miał jej dodatkowo pożyczyć w zamian za weksle.

Prokurator Krystek stwierdził, że wersja pana P. jest spójna, wiarygodna i znajduje oparcie w dokumentach. Wskazał też, że nie ma znaczenia jaką kwotę przekazał z tytułu wystawienia weksli.

Sprawą zajął się później sąd, bo decyzję prokuratory zaskarżył adwokat pani H. Sędzia Mariola Skierś stwierdziła, że sprawę należy wznowić. Bo umorzenie było przedwczesne, akt notarialny zabezpieczał interesy tylko jednej strony, a Remigiusz P. bardzo szybko podjął działania w celu przejęcia mieszkania.

Efekt? Prokuratura musiała wznowiła sprawę, przekazano ją innemu śledczemu. A ten niedawno postawił Remigiuszowi P. zarzut oszustwa w związku z pożyczką i wekslami.

Próbowaliśmy skontaktować się z podejrzanym. Żaden z numerów podanych w internecie nie odpowiadał. Dodzwoniliśmy się za to do G., pastora jednej ze wspólnot chrześcijańskich. Wiemy, że zna się z P., jest udziałowcem w jego firmie i wspólnie byli w mieszkaniu pani H.

- Przekażę panu P. prośbę o kontakt. Ja w tej sprawie nie mam żadnych informacji do przekazania. Wiem za to, że pan P. skierował na tę panią zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań – mówi pastor (prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. fałszywych zeznań).

A co do powiedzenia ma notariusz D.? Powiedział nam, że może się spotka, ale po swoim urlopie i w obecności prawnika. Musi się jednak zastanowić czy w ogóle chce wypowiadać się w sprawie, w której jest świadkiem.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Arek

Stek bzdur. Każdy, kto ma choć odrobinę pojęcia o wekslach wie doskonale, że należność wekslowa na wekslu in blanco może być egzekwowana wraz z towarzyszącym mu dokumentem potwierdzającym zawarcie jakiejś transakcji, np. umowa kupna-sprzedaży itp. bez tego dokumentu weksel in blanco można zawsze podważyć.
Inaczej się sprawa ma jeśli weksel jest wystawiony od razu z kwotą i terminem jego wykupu - tutaj nie ma zmiłuj, ale widocznie Pani "H" przejechała się sądząc, że uniknie spłaty długu (wykupu weksla) i robi teraz afere.
Sprawa rzekomego skazania za ujawnienie danych osobowych w prasie to kolejna bzdura - przy wystawianiu wierzytelności na sprzedaż pełne dane o dłużniku mogą znajdować się treści ogłoszenia. Sąd w Świebodzinie oddalił zarzuty i nawet sprawy nie było.
Co to za dziennikarzyna co to nie zweryfikuje otrzymywanych informacji nawet już nie tyle pod kątem zgodności z prawdą (bo tego może nie wiedzieć) ale pod kątem zgodności zasłyszanych bzdur z obowiązującym prawem (?)

M
Moher

Prokurator znów zadziałał skutecznie wobec przedsiębiorcy.Bo był skuteczny wobec pani nie płacącej czynszu. Bo przecież nie pracowała. To ten pastor miał dać jej kasę w imię miłosierdzia? I płacić dalsze czynsze? Tu wszyscy powinni być zadowoleni, spółdzielnia, pastor, notariusz. no a że paniusię zabolało, to chyba akurat dobrze,nie? Czy nadal trzeba stosować się do jedynie słusznej polityki "każdemu po równo? Najwyraźniej prokurator jeszcze z czasów PRLu; daj i nie spodziewaj się, że odda, bo przecież czynszu nie placi. No i dlatego żyjemy w C..D.. i kamieni kupie. Dobrze to ktoś określił.

Ł
Łukasz

Co autor chciał przekazać w tym artykule?

???

???

Dodaj ogłoszenie