Felieton Waligóry: Jak skontruować bombę i własnoręcznie się wysadzić

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
fot. łukasz gdak
Weź skrzek czarnej ropuchy zebrany o północy, krew dziewicy zebraną w nowiu, dodaj szczyptę prochu nieboszczyka, zmieszaj z pajęczą siecią, dodaj kapkę wody oligoceńskiej z tych najdroższych butelek z marketu i odrobinę cukru, dla smaku. Trzcinowego, bo zdrowszy. I voilà, gotowe. To starożytny przepis na wywar leczący podagrę, bolesne miesiączki, męską niemoc, haluksy, hemoroidy, katar, prostatę, próchnicę, nadciśnienie, niskie ciśnienie, wrzody dwunastnicy, demencję, różyczkę, świnkę (morską), trądzik młodzieńczy, uwiąd starczy, kolkę niemowlęcą, a pewnie i koronawirusa. Polecałby go Twój kot i dentysta. A 98 procent badanych* użytkowników tego specyfiku dostrzega poprawę w 3 tygodniu stosowania.

Pod „gwiazdką”, która wyjątkowo nie jest na końcu i nie małym drukiem, kryje się: grupa badawcza liczyła 5 osób. W tym: twórcę specyfiku, jego sprzedawcę, testera, autora ulotki i niezależnego eksperta, badającego skuteczność specyfiku. A... moment. To przecież ta sama osoba.

Już znacie państwo mój stosunek do wszelkiej maści... maści, kropelek, tabletek, proszków i innych tego rodzaju wynalazków, które - niestety - również w poważnej prasie się reklamują. A o których dziś piszemy. Można je kupić w każdej aptece, drogerii, kiosku, na stacji benzynowej. Ostatnio widziałem w księgarni. Takie tabletki musujące, od których koncentracja się poprawia. Do tego dochodzi jeszcze cała masa specyfików, które można kupić tylko w zamkniętym obiegu. Takie dobre.

I niestety, nie tylko staruszkowie na nie się nabierają, choć ich nabrać najłatwiej. Są schorowani, a oddaliby wiele, aby biegać jak za młodu. Łykają. Jedną tabletkę na wrzody, jedną na pamięć, jedną na mocne kości, jedną na nadciśnienie, jedną na dobry nastrój, jedną na dobry wzrok, jedną na to, o czym się głośno nie mówi, jedną na to, o czym już zapomnieli. I jeszcze parę zapisanych przez lekarza. Albo lekarzy.

Tabletka sama w sobie nie szkodzi. To sprasowany cukier, kwasek cytrynowy i mieszanka psa z budą. Ale dwie różne wchodzą już w reakcje, które szkodą. Garść różnych... to zabawa młodego chemika z dynamitem i ogniem. Tyle że na własnym organizmie.

Za wciskanie tego kitu ludziom, kazałbym cwanym handlarzom żreć te „leki” garściami”. A ponieważ, niestety, nie mam takiej władzy, to tylko doradzę: jak macie bliskich, którzy mają szuflady wypchane podobnym asortymentem, zapakujcie to w worki i przed wyrzuceniem - pokażcie lekarzowi. Może się okazać, że najlepszym sposobem wyleczenia pacjenta, będzie odstawienie „leków”. Tak, wiem, to samo powie każdy znachor, zanim wciśnie swoją „skrętną witaminę X”.

Szczepienia mają przyspieszyć. Szczepionki nie będą marnowane

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie