Film: "Spadkobiercy" Alexandra Payne'a [RECENZJA]

Jacek Sobczyński
Matt King (George Clooney) i jego rozwydrzona córka Alex (Shailene Woodley)
Matt King (George Clooney) i jego rozwydrzona córka Alex (Shailene Woodley) Fot. IMPERIAL CINEPIX
Udostępnij:
Na Hawajach też może być ciężko - mówi reżyser "Spadkobierców" Alexander Payne. Za tydzień przekonamy się, czy za smutną wizję raju Payne otrzyma worek Oscarów.

WIĘCEJ O FILMACH CZYTAJ TUTAJ

Alexander Payne. Zapamiętajcie to nazwisko, a jeśli kiedyś zobaczycie je na plakacie, nie wahajcie się wydać kilkunastu złotych na jego kolejny film. Twórca "Bezdroży", "Schmidta" i wchodzących właśnie na polskie ekrany "Spadkobierców" to mistrz czułego opowiadania o zwykłych ludziach, stających przed niezwykłymi, życiowymi problemami; postaciach niejednoznacznie pozytywnych, przez co - paradoksalnie - nie sposób się w nich nie zakochać.

Weźmy choćby Matta Kinga z "Spadkobierców". Niby wypada mu współczuć - facetowi życie legło w gruzach z dnia na dzień. Ukochana żona jest w śpiączce po wypadku na motorówce, on sam musi zająć się dwójką dorastających córek a jakby tego było mało, dowiaduje się, że małżonka skrywała romans, dla którego chciała złożyć pozew o rozwód. Tyle, że - jak się okazuje - i ta żona nie była przez niego tak ukochana, jak wynika z jego wspomnień, a ponad opiekę nad córkami Matt przedkładał benedyktyńską pracę w swojej firmie prawniczej. "Daj swoim dzieciom tyle, żeby mogły wystartować, ale nie aż tyle, aby je rozpuścić" - oto wychowawcza dewiza Matta. Wystarczyło, żeby rodzina słusznie uznała go za skąpiradło, którego od rozwoju własnych dzieci bardziej interesował rozwój finansów na koncie.

Ale Matt się zmienia, co pięknie portretuje w swoim filmie Alexander Payne. Zamiast stać się tytułowym spadkobiercą, mężczyzna woli zamienić się w spadkodawcę i po raz pierwszy w życiu nieść innym dobro. Stąd anielska cierpliwość w wychowywaniu rozbisurmanionych córek, stąd jego sprzeciw co do sprzedaży ostatniego kawałka nieskażonej zabudowaniami hawajskiej ziemi bogatym przedsiębiorcom.

Właśnie - Hawaje, miejsce zamieszkania rodziny Matta i zarazem cichy bohater "Spadkobierców". Raj na Ziemi, który w reżyserskim oku Payne'a jawi się jako turystyczny kompleks pełen paskudnych wieżowców. I w tym odczarowywaniu rzeczywistości tkwi największa siła "Spadkobierców". Wszystko jest fasadą - zdaje się mówić reżyser. I supermęski Matt (świetna rola George'a Clooneya), który na naszych oczach przemienia się w znerwicowaną, ganiającą w japonkach pokrakę. I fałszywa miłość kochanka jego żony. I cała familia Kingów, która rodziną owszem, jest, ale tylko z nazwy i wreszcie hawajski raj, gdzie mieszkańcy cierpią i płaczą z tych samych powodów co reszta świata.

A jednak na końcu tunelu zawsze jest światło. Bohaterowie Payne'a zawsze znajdują wyjście, nawet jeśli - jak w "Spadkobiercach" - rodzinny mir, do którego dąży Matt, sprowadza się do wspólnego obżerania się popcornem przed telewizorem. W końcu zawsze to lepiej gryźć kukurydzę z bliskimi, niż w samotności.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie