Joanna B. wzbudzała zaufanie i oszukiwała ludzi?

    Joanna B. wzbudzała zaufanie i oszukiwała ludzi?

    Norbert Kowalski

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Joanna B. wzbudzała zaufanie i oszukiwała ludzi?

    Joanna B. wzbudzała zaufanie i oszukiwała ludzi? ©Łukasz Gdak

    – Celowo wykorzystała swoją znajomość ze mną, by mnie oszukać i wyłudzić pieniądze. Żałuję, że pożyczyłem jej te pieniądze i byłem tak naiwny – mówił na czwartkowej rozprawie Andrzej R., jedna z wielu oszukanych osób, które miały być oszukane przez Joannę B.
    Joanna B. wzbudzała zaufanie i oszukiwała ludzi?

    Joanna B. wzbudzała zaufanie i oszukiwała ludzi? ©Łukasz Gdak

    Przypomnijmy, że kobieta jest oskarżona o wyłudzenie około 1,8 mln zł od kilkudziesięciu osób. W przeszłości posługiwała się również innymi nazwiskami. Za każdym razem przedstawiała jednak tę samą historię, na którą nabrała wiele osób.

    – Powiedziała mi, że zmarł jej dziadek, który zostawił po sobie duży majątek, a ona była jedyną spadkobierczynią. Spytała mnie czy mogę jej pożyczyć pieniądze na zapłatę podatku od tego spadku. Nie mówiła jak wysoki spadek miała otrzymać. Obiecywała mi, że za każde pożyczone 1,5 tys. zł otrzymam 15 tys. zł – opowiadał Andrzej R.

    On łącznie pożyczył Joannie B. ponad 210 tys. zł. W zamian miał od niej dostać 750 tys. zł. Pieniędzy jednak nigdy nie zobaczył. Teraz występuje w procesie jako jeden z oskarżycieli posiłkowych. Domaga się sprawiedliwości i zwrotu pożyczki. Podobnie jak Leszek J., kolejny z oszukanych.

    Zobacz też: Oszustka ze Stęszewa rujnowała ludzi, by żyć jak milionerka

    – Była miła i wzbudzała zaufanie. Lubiłem ją. A ona wiedziała o moich problemach finansowych i wykorzystała to. Opowiedziała mi o spadku swojego dziadka. Pożyczyłem jej ponad 5 tys. zł. Zrozumiałem, że zostałem oszukany po tym, kiedy koledzy z pracy powiedzieli mi o jej działaniach – zeznawał Leszek J. na czwartkowej rozprawie.

    Na obietnice dużych pieniędzy nabrali się również Waldemar i Joanna U. Małżeństwo pożyczyło kobiecie około 150 tys. zł. Im jednak udało się odzyskać 44 tys. zł. – Poprosiła nas o pożyczkę na początku 2008 roku. Znaliśmy się, bo nasze dzieci chodziły do tej samej szkoły. Po jakimś czasie nasze rodziny się zakolegowały. Byliśmy nawet razem na wakacjach – wspominał pan Waldemar.

    I dodawał: – Oddaliśmy jej nasze wszystkie oszczędności. W pewnym momencie nie miałem już nawet na paliwo do kombajnu. Nie wiem co zrobiła z tymi pieniędzmi. Ufałem jej, a ona nas oszukała.

    Sama Joanna B. była obecna podczas rozprawy. Nie zabierała jednak głosu i nie chciała składać wyjaśnień. Sędzia odrzucił również wniosek obrony o odroczenie rozprawy ze względu na rzekomy zły stan zdrowia oskarżonej.



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo