Krzysztof Cugowski z Budki Suflera: Nic nie może wiecznie trwać [WYWIAD]

Marek Zaradniak
Krzysztof Cugowski z Budki Suflera: Nic nie może wiecznie trwać Polskapresse
Z Krzysztofem Cugowskim, wokalistą i współzałożycielem Budki Suflera, wspominamy 40-lecie obecności na scenie zespołu, który zapowiedział przejście na emeryturę.

W kwietniu zagraliście w Poznaniu dwa koncerty przy kompletach widzów. Czy to naprawdę wasza pożegnalna trasa, kończycie działalność? Przecież ta frekwencja świadczy o tym, że ludzie nie tylko chcą was słuchać, ale i oglądać. Gdy fani się od was odwrócą, wtedy parafrazując jeden z waszych tytułów... nic nie będzie bolało tak jak życie?
Krzysztof Cugowski: To prawda, ale kiedyś trzeba to zrobić. I najlepiej właśnie w takim momencie, kiedy jesteśmy na szczycie formy i popularności niż wtedy, gdy będziemy z niej spadać.

Ale przecież artyści od was starsi i to w Polsce i na świecie jeżdżą i występują. A nawet jedna gwiazda, która pół roku temu mówiła, że już nie udziela wywiadów, bo jest osobą prywatną, znów wydaje płyty i jest aktywna medialnie.
Krzysztof Cugowski: To wszystko prawda. Ludzie tak robią, wiemy o tym, ale w naszym przypadku tak nie będzie.

Kiedy zapadła decyzja, że kończycie działalność?

Krzysztof Cugowski: Myśleliśmy o tym już od jakiegoś czasu. To nie była myśl, która pojawiła się nagle. Ona dojrzewała w nas i w końcu przyszedł taki moment, że uznaliśmy, iż czas już na estradową emeryturę. Nic nie trwa wiecznie.

Pozostaną po was płyty i nagrania radiowe. Czy też może nagracie coś nowego, co zostało z dawnych lat?
Krzysztof Cugowski: Nie można zakładać, że już nigdy niczego nie nagramy. Zawieszamy wprawdzie instrumenty na kołku, ale nie na skutek wewnętrznych nieporozumień - tak się po prostu ułożyło życie, jednak chcemy, żeby ludzie nas dobrze pamiętali.

Ostatnio nie nagrywaliście nowych piosenek. Macie coś w zanadrzu?
Krzysztof Cugowski: Mamy dużo utworów, które są mniej znane. To tylko kwestia dotarcia z nimi do publiczności, a z tym jest poważny kłopot.

Dlaczego? Przecież jesteście popularni. Dwa koncerty jednego dnia przy pełnej sali o czymś świadczą. Trochę kokietuje Pan z tym dotarciem do publiczności, prawda?
Krzysztof Cugowski: Nie myślę o niechęci publiczności, raczej o dotarciu do niej z nowymi piosenkami. Nie mamy już zamiaru się szamotać z właścicielami rozgłośni radiowych.

Co Pana zdaniem było największym sukcesem Budki?
Krzysztof Cugowski: Przede wszystkim to, że gramy razem ponad 40 lat i istniejemy. W tym czasie dużo się działo, ale moim zdaniem to jest największy nasz sukces.
A największa porażka?
Krzysztof Cugowski: Uważam, że jesteśmy spełnionymi wykonawcami. To, co można było osiągnąć w Polsce, osiągnęliśmy. Może nie udało się nic ponad to, ale - tak jak mówię - w dobrym zdrowiu przeszliśmy tyle lat i nie można narzekać.

A jakie jest miejsce Poznania w biografii Budki Suflera. Tutaj w nieistniejącym już studiu "Giełda" nagrywaliście słynną "Jolkę".
Krzysztof Cugowski: Przy tym nie byłem, ale ma pan rację. Tutaj była ta sesja.

Który z waszych utworów zdobył największą popularność. Czy było to "Takie Tango"?
Krzysztof Cugowski: Było kilka utworów, ale jeśli chodzi o zasięg, to "Takie tango" jest nie do przejścia. Pomijam niebotyczną liczbę sprzedanych płyt. To niemożliwe współcześnie, gdy "Złota Płyta" jest już zaledwie za 15 tysięcy egzemplarzy, a myśmy sprzedali ponad milion egzemplarzy albumu "Nic nie boli tak jak życie" z tą właśnie piosenką.

Na pewno mocno odczuwacie popularność na co dzień?
Krzysztof Cugowski: Oczywiście, że tak. W Lublinie ludzie się do nas przyzwyczaili. Popularność nam nie przeszkadza.

Poza Budką miał Pan też przygodę z teatrem muzycznym. Wystąpił Pan w "Zemście Nietoperza". Grał Pan też w filmach. Są teraz kolejne takie propozycje?
Krzysztof Cugowski: My mamy tak napięty kalendarz, że nie ukrywam, że mnie nigdy nie interesowały jakieś sprawy wokół, bo wystarczająco dużo miałem i mam roboty z Budką.

Co zamierzacie robić na "emeryturze"?
Krzysztof Cugowski: Każdy z nas na pewno będzie coś robił w branży. Przecież to nie jest tak, że od nowego roku bierzemy rozbrat z muzyką. Ja w każdym razie mam przed sobą do końca roku prawie 80 koncertów do zagrania. To poważna liczba i głównie to mnie w tej chwili zajmuje. Muszę dać radę.

Tylko z Budką Suflera czy także poza Budką?
Krzysztof Cugowski: W tym roku gramy tylko razem. Tych koncertów jest tak dużo, że nie dałbym rady z innymi.

Pan już kiedyś odchodził od Budki. Nie żałuje Pan tamtej decyzji?
Krzysztof Cugowski: Nie. To było bardzo wszystkim potrzebne i wszystkim wyszło na dobre.

Czy jako ludzie z doświadczeniem zamierzacie zająć się szkoleniem młodzieży? Kiedyś zawsze kogoś lansowaliście. Była przecież Urszula, Iza Trojanowska. Śpiewała z wami także Ania Jantar.
Krzysztof Cugowski: Tak, ale to było lata temu.
A teraz?
Krzysztof Cugowski: Powiem szczerze - nie mam zapędów pedagogicznych. Ja na pewno nie będę się tym zajmował.

A może macie propozycje udziału w programach typu Voice of Poland?
Krzysztof Cugowski: Wszystko przed nami. W tym roku nie mamy żadnej propozycji, bo nie możemy mieć. Mamy tak napięty kalendarz, że w ogóle nie ma mowy o innej aktywności. A w przyszłym roku zobaczymy. Jest tyle znaków zapytania...

Nagrałby Pan płytę z synami, jak to robi np. Wojtek Waglewski?
Krzysztof Cugowski: Wszystko jest możliwe. Tak jak mówię. To, co będziemy robić w przyszłym roku, to się dopiero okaże.

Czy teraz, kiedy Budka Suflera kończy działalność, wróci Pan może do polityki?
Krzysztof Cugowski: Nie. Choć nigdy się nie powinno mówić nigdy. Nie wiem. W obecnej sytuacji to nie, ale nie mogę powiedzieć, że przysięgam, że nigdy. Nie wiem.

A ma Pan jakieś rady, nauki dla młodych, którzy w tej chwili wstępują na ścieżkę kariery? Dla rockmanów i popmanów?
Krzysztof Cugowski: Młodzi nie słuchają starszych. Tak więc nie mam im nic do powiedzenia. Oni i tak wiedzą zawsze lepiej i na własnej skórze muszą wszystkiego doświadczyć.

Jak będzie wyglądał sam koniec Budki Suflera? Macie jakąś datę końcową, ostatni koncert?
Krzysztof Cugowski: To Scorpions tak kończą od trzech lat i w międzyczasie nagrali dwie płyty. My prawdopodobniej zagramy jakiegoś sylwestra.

Nie będzie Panu tego brakować? Tego codziennego grania, śpiewania.
Krzysztof Cugowski: Nie. Bo na pewno będę coś robił, ale nie w takim wymiarze.

Już kiedyś mówiliście, że zmniejszyliście liczbę koncertów...
Krzysztof Cugowski: To prawda, ale w tym roku ze względu na to, że ogłosiliśmy iż kończymy, jest ich właśnie bardzo wiele.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jo

Nic nie może wiecznie trwać......

i
idol budki

Czy ten potargany piękny piosenkarz już ma 67 lat?

Dodaj ogłoszenie