MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kto się boi rurki? Wyboista droga pacjentów po tracheotomii do rehabilitacji. Lekarze z Poznania załamują ręce

Nicole Młodziejewska
Nicole Młodziejewska
Pacjenci z rurką tracheostomijną wymagają rehabilitacji, by wrócić do sprawności. Rurka, jak mówią lekarze, nie powinna stanowić problemu
Pacjenci z rurką tracheostomijną wymagają rehabilitacji, by wrócić do sprawności. Rurka, jak mówią lekarze, nie powinna stanowić problemu Łukasz Gdak
- Pacjenci z rurką tracheostomijną powinni być tak samo rehabilitowani, by wrócić do sprawności ruchowej, jak inni pacjenci - mówią poznańscy lekarze. I załamują ręce, gdy kolejne placówki rehabilitacyjne odmawiają przyjęcia osób zaintubowanych oddechowo. Czy to dla nich problem?

Wypadek komunikacyjny, udar, nowotwór - to tylko niektóre z sytuacji, które mogą na stałe zmienić życie. To również sytuacje, w wyniku których lekarze, by ratować życie pacjenta, decydują się na wykonanie tracheotomii. Tracheostomia to nic innego, jak niewielki otwór w przedniej ścianie tchawicy, którego celem jest udrożnienie dróg oddechowych. Dzięki specjalnej rurce pacjent może swobodnie oddychać.

Niestety rurkę tracheostomijną zakłada się w bardzo skrajnych i ciężkich przypadkach. Niejednokrotnie pacjenci spędzają długi czas w szpitalu, a powrót do pełni sprawności możliwy jest dzięki wsparciu regularnej rehabilitacji. Z tym jednak, jak przyznają poznańscy lekarze, jest ogromny problem.

- Jest lęk społeczeństwa przed osobami z rurką tracheostomijną. Oczywiście, założenie rurki w zakresie laryngologii czy guza krtani pozbawia naszego pacjenta najważniejszej dla człowieka funkcji, czyli możliwości porozumiewania się swoim naturalnym głosem, bo usuwamy narządy głosu jakim są fałdy głosowe i głośnia. Ale laryngolodzy znaleźli sposób na to, by ten głos mógł być wytwarzany w inny sposób - poprzez głos przełykowy czy mowę przetokową. W związku z tym chory jest w stanie się porozumiewać. Brzmi to może trochę dziwnie i prawdopodobnie to właśnie wzbudza brak tolerancji z drugiej strony - tłumaczy dr hab. Małgorzata Leszczyńska z Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- Ale tracheotomię wykonuje się też z możliwością zachowania głosu, ona wówczas wykonywana jest u pacjentów neurologicznych, kardiologicznych czy neurochirurgicznych. Ci chorzy ze względu na swój ciężki stan mają zaburzenia, które nie pozwalają na usunięcie rurki tracheotomijnej, która wcześniej została założona w celu ratowania życia. Bo pojawia się np. zachłystywanie.

Po wypisaniu ze szpitala pacjenci z rurką tracheostomijną powinni trafiać do ośrodków rehabilitacyjnych w celu powrotu do samodzielnego funkcjonowania.

Nie lepiej sytuacja wygląda w przypadku pacjentów neurologicznych. Ci po udarach, zabiegach trombektomii stanowią sporą grupę pacjentów, u których trzeba było zastosować rurkę tracheostomijną.

- To jest nasza zmora. Jak pacjent ma zaburzenia połykania i my mu założymy sondę do żywienia, albo chory ma zaburzenia oddychania i koledzy laryngolodzy założą rurkę tracheostomijną, to oddziały rehabilitacyjne takich pacjentów nie chcą przyjmować. Zaburzenia połykania ma ok. 40 proc. pacjentów naszego oddziału. Średni czas oczekiwania na miejsce w zakładach opiekuńczo-leczniczych to kilka miesięcy. A miejsca w takich placówkach zwalniają się w sposób jednoznaczny - dopiero, gdy jakiś pacjent umrze - tłumaczy prof. Sławomir Michalak z Kliniki Neurologii i Chorób Naczyniowych Układu Nerwowego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Z kolei dr hab. Leszczyńska dopowiada:

- Ostatnio przez tydzień nie mogliśmy znaleźć ZOL-u dla pacjenta, który w przebiegu choroby nowotworowej taką rurkę musiał mieć wykonaną. Jedyny wolny był ZOL na Śląsku. Finalnie po wielu próbach trafił on do placówki w Kiekrzu, ale to naprawdę była batalia. Za każdym razem, gdy mówimy, że mamy pacjenta z rurką tracheostomijną, to wszyscy odkładają słuchawkę, mówią, że nie mają wolnych miejsc itp. To nie tak powinno wyglądać. Ta rehabilitacja powinna być dostępna w każdym rejonie. Rehabilitanci nie powinni bać się chorego, który ma zrekonstruowaną żuchwę, zniekształconą twarzo-czaszkę, ma zrobiony dziubek, czy ma trudności z ruchomością języka, czy ma rurkę tracheotomijną.

Jak tłumaczą lekarze, szukanie zewnętrznej placówki, która podejmie się rehabilitacji pacjenta z rurką nie powinno leżeć w gestii szpitala.

- Znalezienie miejsca rehabilitacji dla pacjenta nie leży w naszym obowiązku. To jest nasza dobra wola, ponieważ wiemy, jak ogromny jest z tym problem - podkreśla prof. Michalak.

Zapytaliśmy przedstawicieli poszczególnych oddziałów i placówek, czy przyjmuje pacjentów z rurką tracheostomijną na rehabilitację. Odpowiedzi okazały się różne. W przypadku Zakładu Opiekuńczo Leczniczego przy ul. Mogileńskiej w Poznaniu odpowiedź brzmiała następująco:

- Sam fakt posiadania rurki tracheostomijnej nie jest przeciwwskazaniem do przyjęcia. Ważne są rozpoznanie oraz ogólny stan pacjenta - mówi Irena Majer, dyrektor Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i Rehabilitacji Medycznej przy ul. Mogileńskiej w Poznaniu.

- Od stycznia na oddziale rehabilitacyjnym nie przyjęto pacjentów z rurką tracheostomijną (nie było takich skierowań). Na oddział opiekuńczo-leczniczy przyjęto 15 pacjentów z rurką tracheostomijną. Średnio w miesiącu przyjmuje się na oddział od 4 do 6 pacjentów, o których mowa - dodaje.

Z kolei, jak tłumaczy Konrad Napierała, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego, w skład którego wchodzi zarówno ZOL i placówki rehabilitacyjne w Kowanówku i Kiekrzu, to właśnie do tych drugich trafiają pacjenci po tracheotomii.

- Na ZOL nie przyjmuje się pacjentów celem rehabilitacji. Pacjenci w tym stanie są przyjmowani na oddziały rehabilitacyjne w naszych filiach w Kiekrzu i Kowanówku. Jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych, każdy pacjent jest kwalifikowany indywidualnie. W ubiegłym roku mieliśmy kilkoro pacjentów z rurką tracheostomijną, w tym roku żadnego - wyjaśnia Napierała.

Inaczej sprawa wygląda w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. J. Strusia, który również dysponuje ZOL-em.

- Zakład Opiekuńczo-Leczniczy przyjmował i przyjmuje pacjentów zakwalifikowanych do długoterminowego leczenia i rehabilitacji, również z założoną rurką tracheostomijną - mówi mgr piel. Izabela Kuraś, naczelna pielęgniarka.

Dodaje, że pacjenci po tracheotomii stanowią 1-2 proc. wszystkich przyjmowanych na ZOL.

Oprócz braku wolnych miejsc, jak wynika z relacji lekarzy, placówki mają również tłumaczyć się brakiem specjalistycznego sprzętu.

- Ale to nie jest żadna filozofia. Wystarczy gabinet zaopatrzyć w ssak, żeby móc odessać choremu wydzielinę z rurki. I właściwie każdy gabinet powinien mieć dostęp ewentualnie do tlenu. Ale tego tlenu może potrzebować każdy pacjent, więc ogólnie gabinety fizjoterapeutyczne w ten tlen powinny być wyposażone - mówi dr hab. Leszczyńska.

Potwierdza to naczelna pielęgniarka ze szpitala im. J. Strusia.

- Fakt posiadania przez pacjenta protezowania dróg oddechowych w postaci rurki tracheostomijnej nie stanowi współcześnie żadnego problemu pielęgnacyjnego, leczniczego i rehabilitacyjnego - mówi Izabela Kuraś.

Rehabilitacja po pobycie w szpitalu, potrzebna jest pacjentom, by mogli zabezpieczać swoje podstawowe funkcje życiowe.

- Czyli, żeby mogli samodzielnie się umyć, ubrać. To ma być rehabilitacja ruchowa. To naprawdę nie różni się niczym od rehabilitacji pacjentów bez rurki tracheostomijnej - mówi dr. hab. Leszczyńska.

Podobnie wyjaśnia tę sytuację prof. Michalak: - Ci pacjenci mają ogromny potencjał do tego, żeby w pełni wrócić do sprawności i nie wymagać więcej pomocy innych osób. Taki jest nasz cel, żeby jak najlepiej wyleczyć pacjenta, wykorzystując nowoczesne metody i później wdrożyć jak najszybciej kolejne działania, jak właśnie rehabilitacja, by pacjent mógł normalnie żyć.

I dodaje: - Rehabilitacja zewnętrzna, po opuszczeniu szpitala przez pacjenta, powinna być łatwo dostępna. Przecież ona jest potrzebna osobom po różnych schorzeniach - neurologicznych, laryngologicznych, kardiologicznych, pulmonologicznych itd. - dodaje prof. Michalak.

Dostęp do bezpłatnych badań bez wcześniejszej wizyty w przychodni po skierowanie umożliwia program "Profilaktyka 40+", z którego skorzystać mogą pacjenci powyżej 40. roku życia. Sprawdź, jakie badania wchodzą w skład tego programu.Przejdź dalej -->

Bez wcześniejszej wizyty u lekarza po skierowanie. Te badani...

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

Turystyczna Wielkopolska: Kalisz

od 16 lat

Obserwuj nas także na Google News

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski