Lear wraca na scenę Teatru Nowego w Poznaniu

    Lear wraca na scenę Teatru Nowego w Poznaniu

    Stefan Drajewski

    Głos Wielkopolski

    Głos Wielkopolski

    Scenyz "Leara" w Teatrze Nowym w Poznaniu
    1/5
    przejdź do galerii

    Scenyz "Leara" w Teatrze Nowym w Poznaniu ©Grzegorz Dembiński

    W 1992 roku nie doszło do premiery „Króla Leara” w Teatrze Nowym podczas prób zmarł Tadeusz Łomnicki. W sobotę Lear wraca
    Jędrzej Piaskowski, reżyser „Leara”, którego premiera odbędzie się w najbliższą sobotę, nie przyszedł na konferencję prasową. Nie chciał rozmawiać przed premierą o przedstawieniu. Nowy obyczaj.

    Piotr Kruszczyński, dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu, zapytany o powody wystawienia dramatu Szekspira, odpowiedział: „Król Lear” to dramat o końcu, o schyłku jakiegoś porządku. Obserwowałem pracę nad spektaklem w 1992 r.
    Reżyserował go Eugeniusz Korin, wtedy jeszcze obywatel ZSSR, który chciał mieszkać w Polsce. Zaprosił do współpracy aktora – Tadeusza Łomnickiego – z którym nie chciały współpracować inne teatry, traktując go jako scenicznego tyrana. Po latach chciałem sprawdzić, o czym byłby Lear, którego zrealizuje reżyser wychowany w wolnej Polsce, nie pamiętający czasów, w których w Poznaniu Łomnicki przygotowywał tę rolę. I dlatego zaprosiłem Jędrzeja Piaskowskiego, który udanie zrealizował w naszym teatrze „Versus”. Spodziewałem się, że będzie chciał interpretować dramat Szekspira jako kryzys rodziny, tymczasem on zaproponował spektakl o schyłku Europy.

    Jak będzie wyglądał schyłek Europy według Piaskowskiego na podstawie „Króla Leara” Williama Szekspira, przekonamy się 9 kwietnia. Za dramaturgię odpowiada Michał Pabian, scenografię i kostiumy zaprojektowała Justyna Elmino-wska, reżyseria światel Paulina Góral.



    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zgaga

    Robert S. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Komentarz poniżej niezwykle trafnie przedstawia to, co działo się na scenie. Chyba siedziałem w bliższym rzędzie, gdyż u mnie wszystko przebiegało szybciej. Twarz zasłonięta rękoma, myśli o...rozwiń całość

    Komentarz poniżej niezwykle trafnie przedstawia to, co działo się na scenie. Chyba siedziałem w bliższym rzędzie, gdyż u mnie wszystko przebiegało szybciej. Twarz zasłonięta rękoma, myśli o przeglądaniu internetu w komórce. O 19:27 (dosłownie) wyszliśmy ze spektaklu. Kloaczne dialogi dopełniły czarę goryczy.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Smakowało....

    Jędrula (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Poszliśmy z małżonką... po pierwszych 5 minutach myślałem że wentylatora w magazynku nie wyłączyli, bo połowy tego co aktorzy mówili zrozumieć nie mogłem ale się szybko okazało, że to część...rozwiń całość

    Poszliśmy z małżonką... po pierwszych 5 minutach myślałem że wentylatora w magazynku nie wyłączyli, bo połowy tego co aktorzy mówili zrozumieć nie mogłem ale się szybko okazało, że to część spektaklu... po kolejnych 10 minutach miałem obcykane plany na weekendowe sprzątanie garażu i przesadzenie Wiązu... dobra pełne skupienie... 19:27 pierwszy rzut oka na zegarek, niby wstyd ale sąsiad z przodu zrobił to samo o 19:31 a o 19:34 sąsiadka z lewej. No to się pytam żony jak sztuka. Patrzy na mnie, na sztukę, na mnie. Nie wiem czy to łzy czy może sen, chyba się jej podoba ale ona mądrzejsza niż ja jest, więc może ona rozumie to na czym ja się zawieszam... Sąsiadka z lewej zaczyna się kręcić. Koło 20:07 sąsiad z przodu ukrył twarz w dłoniach i siedział tak przez dłuższą chwilę, z dobre 3 minuty. Siedzi prosto, się obudził chyba albo może te stroboskopy mu źrenice wypaliły... akurat się ocknął na tyłek... no dupa normalnie na scenie, męska, młoda to się pewnie żonie spodoba myślę sobie. Może na jakiś fitness się zapiszę albo pilates.... Koło 20:26 już wiedziałem że jednak Wiąz idzie w inny kąt ogrodu! Oklaski... chyba koniec. I nastąpiła sytuacja jak w restauracji się pytają czy smakowało. Klaszczemy. Smakowało... ale już więcej do tego kucharza nie pójdziemy. Szkoda trochę bo potencjał był bardzo duży a pozostał niesmak taki. Może ja na sztukę wysoką za prosty chłopak jestem... może.... zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Świetna recenzja

    Grażyna (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Uśmiałam się!!! :D :D :D

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    nowy obyczaj

    Tomasz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Nie nowy obyczaj tylko zwyczajne prawo wolności wypowiedzi lub niewypowiedzi. Zwyczajem jest że na konferencji prasowej wypowiada się KTOŚ Z REALIZATORÓW, a nie obligatoryjnie reżyser.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo